Internet pomoże sprawdzić nowe rynki

Sylwia WedziukSylwia Wedziuk
opublikowano: 2015-08-31 22:00

Odpowiednio wykorzystane narzędzia internetowe ułatwią podbój każdego zakątka świata nawet najmniejszym przedsiębiorcom

Nie ma cię w sieci, nie istniejesz — to stwierdzenie nabiera jeszcze większego znaczenia, kiedy mowa o eksporcie. Dzięki możliwościom, które daje internet, nawet najmniejsza firma może dotrzeć do kontrahentów w najodleglejszych zakątkach świata, nie ruszając się z domu. Wystarczy dostęp do sieci i trochę czasu przed komputerem.

ZALETY SIECI:
ZALETY SIECI:
— Ekspansja przez inter-net to niższe bariery wejścia, łatwiejsze, precyzyjne dotarcie do konsumentów i mniejsze ryzyko finansowe — mówi Joanna Nagadowska, export industy manager w Google Polska.
ARC

Wytypować rynek

— We współczesnym świecie ekspansja firmy — szczególnie technologicznej — za granicę nie jest niczym niezwykłym. W porównaniu nawet z latami 90. czy początkiem nowego wieku wydaje się to dużo łatwiejsze, a narzędzia, które oferuje Google, jeszcze bardziej to ułatwiają — przyznaje Tomasz Trzósło, niezależny konsultant zajmujący się m.in. doradztwem w ramach działań w internecie, właściciel Semkonsultant.pl.

W sieci nic nie ginie. Zbiorczą analizę wpisywanych przez internautów do Google’a haseł można wykorzystywać do różnych celów. Za pomocą jego narzędzi, w wielu przypadkach darmowych, istnieje na przykład możliwość zidentyfikowania rynków i nawet konkretnych regionów, na których dany produkt czy usługa może się cieszyć największym zainteresowaniem. Nietrudno też odszukać tam konkurencję i przeanalizować jej działania. Tym sposobem decyzję o wejściu na rynek brazylijski podjęła młoda firma z branży modowej: Allani.

— Wybór odpowiednich rynków zaczęliśmy od analizy danych za pomocą narzędziGoogle’a — mówi Sylwia Zdrowak z Allani. Przy takiej analizie pomoże googole’owski Global Market Finder.

— Wystarczy wpisać słowa kluczowe opisujące dany produkt lub usługę, a potem wybrać odpowiedni region, w którym dane frazy pojawiają się najczęściej. To wskaże potencjalnie atrakcyjne dla nas rynki. Prześledzenie najpopularniejszych wyszukiwań pomoże także wyciągnąć inne wnioski, np. co konkretnie interesuje użytkowników, w kontekście naszego produktu, a także umożliwi znalezienie konkurencji na poszczególnych rynkach. Można także przeanalizować i porównać prognozy kosztów na budżet reklamowy w różnych językach i krajach — tłumaczy Joanna Nagadowska, export industry manager w Google Polska.

Konkurencję jeszcze dokładniej można prześledzić za pomocą narzędzia Similar Web, nienależącego już do Google’a, ale umożliwiającego identyfikację stron internetowych podobnych do naszej, a więc stron konkurencji. To zapewni np. wiedzę o tym, na jakich rynkach działa konkurencja.

Za darmo i od ręki

Za pomocą Google Trendy oprócz tego, czego szukają użytkownicy wyszukiwarki Google na całym świecie, można także sprawdzić, jak zmieniały się ich wyszukiwania na przestrzeni lat.

— Przykładowo, wpisując np. hamburgery czy McDonald’s, możemy sprawdzić zainteresowanie tymi produktami w danym kraju i porównać je np. z innymi daniami typu fast food. Narzędzie to daje nam także wiedzę o sezonowości — a zatem możemy dowiedzieć się np., w jakich miesiącach zainteresowanie hamburgerami na przestrzeni ostatnich lat było największe. Dawniej za tego typu dane nawet bardzo ogólne musielibyśmy zapłacić firmie badawczej i czekać na nie długi czas. Teraz wstępne informacje mamy za darmo i od ręki — zauważa Tomasz Trzósło. Warto zwrócić także uwagę na tak podstawowe narzędzie jak Google Translator.

— Z jego pomocą możemy wstępnie przetłumaczyć stronę czy słowa kluczowe — chociaż należy pamiętać, że w takim tłumaczeniu automatycznym mogą pojawić się niespodzianki i warto skorzystać z korekty specjalistów — zauważa Tomasz Trzósło.

— Odpowiednie przetłumaczenie strony internetowej jest bardzo istotne, ponieważ od tego, jak to zostanie zrobione i jakie treści tam zamieścimy, w dużej mierze zależy pozycja, na jakiej znajdziemy się w wynikach wyszukiwania Google’a. Google Translator robi podstawowe błędy i nie rozumie kontekstu, lepiej więc skorzystać z bardziej zaawansowanego tłumaczenia, czyli z narzędzi, z którymi współpracują native speakerzy — np. turbotranslations.com oraz greatcontent.com — mówi Cezary Lech, szkoleniowiec i specjalista do marketingu internetowego w MaxROY.com.

Filmiki interaktywne

Istotną wiedzę pozwoli także uzyskać choćby YouTube i jego statystyki. — Dzięki niemu można się dowiedzieć, czym żyją ludzie w danym kraju i jakie tam panują trendy — nie można zapominać, że YouTube to druga co do wielkości wyszukiwarka na świecie, w której ludzie pokazują, co ich naprawdę interesuje — twierdzi Tomasz Trzósło.

Dzięki takiej wiedzy łatwiej stworzyć przekaz, który trafi w gusta potencjalnych klientów. Ponadto własny kanał na YouTube może być lepszą reklamą niż telewizyjna.

— W telewizji trzeba oglądać to, co jest nadawane, natomiast na YouTube fani aktywnie szukają konkretnych informacji, dzielą się nimi z innymi i komentują. A my, prowadząc taki kanał, za pomocą danych z Google Analitycs możemy sprawdzić, skąd pochodzi użytkownik, kim jest, jak ogląda nasze filmy, co go interesuje i w zależności od tego ewentualnie podsuwać mu konkretne reklamy — tłumaczy Agnieszka Zuchwalska z firmy Oponeo, która działa na kilkunastu rynkach europejskich. Jednak najistotniejszym narzędziem, które pomoże w eksporcie, to Google AdWords, służące do tworzenia kampanii marketingowych w internecie.

— Obecność w wynikach wyszukiwań Google’a możemy sobie zapewnić na dwa sposoby: wersja odpłatna z efektem natychmiastowym oraz bezkosztowa z efektem rozłożonym w czasie. Za pierwszą opcję odpowiada system reklamowy Google AdWords, gdzie płacimy tylko za kliknięcia w naszą tekstową reklamę wyświetloną w wynikach Google’a i sami wybieramy słowa kluczowe, na które chcemy się wyświetlić. W drugim przypadku też jest szansa, że nasza firma znajdzie się wysoko w wynikach wyszukiwania Google’a, ale musimy zainwestować czas i pieniądze w rozwój atrakcyjnych treści, a także w ich promocję, kontakt z blogerami, aktywność na forach. Im lepiej sobie radzimy z tzw. content marketingiem, tym większe szanse na wysokie pozycje i dużo ruchu na naszej stronie — tłumaczy Cezary Lech.

Reklama na próbę

Google AdWords nie jest jednak narzędziem przydatnym wyłącznie dla przedsiębiorców, którzy już funkcjonują na zagranicznych rynkach i chcą powalczyć o wysokie wyniki w wyszukiwaniach Google’a. Ci, którzy dopiero eksport mają w planach, za jego pomocą mogą wstępnie zbadać ewentualne zainteresowanie na danych rynkach.

— Jeżeli chcemy jeszcze lepiej sprawdzić zainteresowanie danym produktem w obcym kraju, możemy przetestować na niewielkich sumach kampanie AdWords. Pozwala to zminimalizować ryzyko niepowodzenia — tłumaczy Tomasz Trzósło. Tak zaczynało Allani.

— Zrobiliśmy minitesty na małych budżetach — to były właśnie kampanie testowe w AdWords, tłumaczone za pomocą Google Translator. Dzięki temu mogliśmy zobaczyć, jakie są faktyczne stawki za reklamy w konkretnych miejscach i jaką dają klikalność. Na tej podstawie wybraliśmy odpowiednie rynki — tłumaczy Sylwia Zdrowak.

Taka testowa kampania nie jest dużym wydatkiem.

— Tworzymy stronę internetową lub prosty landing page, co wiąże się z kosztem rzędu 200-500 zł za odpowiedni szablon. W następnym kroku konfigurujemy kampanię AdWords na dany kraj i uruchamiamy ją na kilka dni. Nawet kwota 100-500 zł pozwoli sprawdzić i oszacować, czego możemy się spodziewać, jak reagują na naszą firmę klienci z obcego kraju oraz z jakimi kosztami powinniśmy się liczyć przy większej akcji w przyszłości. Będziemy też mogli oszacować wstępne zainteresowanie i zwrot z inwestycji — kluczowy wskaźnik dla każdych działań reklamowych — tłumaczy Tomasz Trzósło.

Jego zdaniem, tak przeprowadzoną kampanię można potem obejrzeć za pomocą narzędzia służącego do analizy ruchu na naszej stronie — Google Analytics. Dowiemy się tam więcej o naszych użytkownikach, ich wieku, płci, a także zainteresowaniach oraz sposobie korzystania z naszej testowej strony.

— Co więcej, możemy ich dodać do listy remarketingowej, aby wyświetlić im później reklamę tekstową czy graficzną produktu, kiedy już na poważnie uruchomimy działania reklamowe na obcym rynku — zauważa Tomasz Trzósło.

Google wszechobecny

To tylko niektóre możliwości sieci, które pomogą początkującym eksporterom znaleźć odpowiednie dla siebie miejsce i przyciągnąć zainteresowanych. Lepiej poznać je dogłębnie, inaczej wyprzedzi nas konkurencja. Warto przy tym pamiętać, że choć Google jest niemal wszechobecny, istnieje kilka rynków, gdzie działa w ograniczonym zakresie.

— Wyszukiwarka Google’a funkcjonuje we wszystkich rynkach świata, chociaż nie w każdym zakątku ma tak silną pozycję jak w Polsce czy USA, gdzie jest wyraźnym liderem. Dlatego planując ekspansję do Rosji, warto sprawdzić statystyki Yandeksa, wyruszając na podbój Chin, trzeba mieć z kolei na uwadze, że liderem jest tam Baidu — radzi Tomasz Trzósło.

Możesz zainteresować się również: