Internet zmienia skórę: chce się stać telewizją

Marcin Zawiśliński
opublikowano: 2008-09-22 00:00

Tania, dostępna i dopasowana do indywidualnych oczekiwań widza — internetowa telewizja interaktywna podbija Europę.

Tania, dostępna i dopasowana do indywidualnych oczekiwań widza — internetowa telewizja interaktywna podbija Europę.

Od minionej środy internauci z całego świata mogą oglądać EuroparlTV. Pierwsza w historii telewizja internetowa Parlamentu Europejskiego (PE) ma kosztować 9 mln euro rocznie. Składają się na nią cztery kanały tematyczne (Twój Parlament, Twój głos, Młoda Europa i Parlament na Żywo), które będą nadawały w dwudziestu wersjach językowych przez 300 godzin w roku. Jej twórcami, na mocy umów z grudnia 2006 r. i lipca 2007 r., są: brytyjska spółka TwoFourDigital, która odpowiada za działanie platformy, i belgijska Mostra, nadzorująca zawartość.

Na Starym Kontynencie od kilku lat działają w sieci telewizje parlamentarne. Jedne, jak BBC Parliament, są uruchamiane przez telewizje publiczne, inne są powoływane bezpośrednio przez parlamenty krajowe (Francja, Grecja).

Łatwy dostęp

Stworzenie lokalnej telewizji internetowej nie jest bardzo kosztowne. Wystarczy niedroga kamera, tani mikrofon, komputer do montażu. Dostępne jest bezpłatne oprogramowanie do montażu i darmowa muzyka z sieci.

— Najwięcej kosztuje utrzymanie wydajnego serwera. Im większa oglądalność, tym większa potrzeba kupienia szybszego łącza. Opłata miesięczna wynosi od kilkuset do kilku tysięcy złotych. W niektórych przypadkach cena serwerów z łączem dochodzi jednak nawet do kilkudziesięciu tysięcy złotych — wyjaśnia Marek Radziszewski, redaktor naczelny Ostrowtv.pl.

— Sukces takiego kanału może się jednak przerodzić w porażkę. Koszty dystrybucji rosną wraz ze wzrostem oglądalności i w sensie biznesowym trzeba być na to przygotowanym — ostrzega Andrzej Szewczyk, senior innovation manager w agencji interaktywnej Artegence.

Działająca od czerwca 2007 r. Ostrowtv.pl została uruchomiona dzięki wsparciu z funduszy unijnych. Z czego utrzymuje się na co dzień?

— Dostęp do naszej telewizji jest bezpłatny. Zarabiamy głównie na reklamach — odpowiada Marek Radziszewski.

Adresatami jego telewizji są głównie kibice żużla.

— Bardziej wolą filmy o śmiertelnych wypadkach niż newsy dotyczące wydarzeń kulturalnych czy gospodarczych. Te pierwsze ogląda dziesięć razy więcej widzów. Druga grupa to moi rówieśnicy, którzy wyemigrowali za granicę i chcą wiedzieć, co się dzieje w ich mieście — opowiada Marek Radziszewski.

Płatne lub bezpłatne

Telewizję internetową ma niemal każdy czołowy portal w Polsce. W ramach gazeta.pl działa telewizja piłkarska Ekstraklasa.tv, na Wirtualnej Polsce można za darmo oglądać programy WPtv.wp.pl. Własną stację mają w sieci także telewizja publiczna (iTVP.pl) i koncern ITI (TVN.pl). Za oglądanie tej drugiej płaci się w systemie pay-per-view. Pięciodniowy dostęp do sprofilowanej pod konkretnego widza oferty kanału kosztuje od 19 do 25 zł.

Specyficznym przypadkiem jest PinoTV. Działa jako portal społecznościowy, którego treść tworzą i ustalają sami internauci.

— Kluczem do rzeczywistego sukcesu telewizji internetowej jest jej interaktywność. To, że odbiorca przekazu nie jest tzw. kanapowym odbiorcą, którego aktywność sprowadza się do korzystania z pilota. Przeciwnie — jest i aktorem, i publicznością, nadawcą i odbiorcą. Uczestniczy w różny sposób we współtworzeniu programu. A od pomysłowości twórców projektów telewizyjnych zależą modele zarabiania — czy to jest sprzedaż powierzchni reklamowej, czy akcje marketingowe, czy sprzedaż zawartości etc. — tłumaczy Jan Ryszard Wojciechowski, prezes Internet Group, do której należy PinoTV.

Internetowa telewizja staje się u nas coraz popularniejsza. Otrowtv.pl ogląda nie więcej niż kilka tysięcy osób, ale już wydarzenia z olimpijskich aren w Pekinie śledziło w iTVP.pl w sumie 750 tys. internautów. Nie dziwi więc, że w trosce o głosy wyborców zamierza ją uruchomić nawet postrzegane jako niezbyt entuzjastyczne wobec nowinek Prawo i Sprawiedliwość.