Rozpoczęły się szkolenia dla spółek z zakresu relacji inwestorskich (RI) organizowane przez Ministerstwo Skarbu Państwa w ramach programu Akcjonariat Obywatelski. Pierwsze odbyło się w Warszawie. Kolejne zaplanowano w Krakowie, Katowicach, Gdańsku i Wrocławiu.
![O TO CHODZI: Po obejrzeniu prezentacji kwartalnej każdy analityk i inwestor powinien móc sobie wyrobić pogląd o tym, co w danym kwartale udało się spółce osiągnąć — tłumaczył przedstawicielom firm Piotr Wiśniewski, kierownik zespołu relacji inwestorskich PZU. [FOT. WM] O TO CHODZI: Po obejrzeniu prezentacji kwartalnej każdy analityk i inwestor powinien móc sobie wyrobić pogląd o tym, co w danym kwartale udało się spółce osiągnąć — tłumaczył przedstawicielom firm Piotr Wiśniewski, kierownik zespołu relacji inwestorskich PZU. [FOT. WM]](http://images.pb.pl/filtered/4eeceb9c-bebe-4f66-9b9a-2e21cf2ad85e/6ab0d58e-37eb-52aa-abe9-19bbd7dd84ca_w_830.jpg)
Warszawscy prelegenci przypominali, że lepsze RI to większa płynność akcji, a większa płynność to wyższe wyceny.
— Potwierdza to wiele analiz przeprowadzonych na świecie. Również w Polsce kilka lat temu przeprowadzono takie badanie. Wyszło z niego, że dwa razy wyższa płynność przekłada się na wycenę wyższą o 8-10 proc. — przypominał Piotr Biernacki, prezes firmy doradczej Nobili Partners.
Specjalista przypomniał też rekomendację Millennium DM, w której analityk napisał wprost, że Cersanit (dziś Rovese) powinien być wyceniany z dyskontem właśnie ze względu na problemy z relacjami.
Miliardy szaraczków
Płynność to pochodna zainteresowania inwestorów. Jako że szkolenie odbywało się w ramach programu Akcjonariat Obywatelski, koncentrowano się na tych indywidualnych. Odpowiadają oni obecnie za 16 proc. obrotów akcjami na Giełdzie Papierów Wartościowych. Prelegenci przypominali jednak, że jeszcze w 2012 r. było to 20 proc. O jakie konkretnie pieniądze chodzi — uświadamiał zebranym przedstawicielom spółek Piotr Wiśniewski, kierownik zespołu relacji inwestorskich PZU.
— Udział inwestorów indywidualnych w akcjonariacie PZU to około 8 proc. i jest to więcej niż udział inwestorów ze Stanów Zjednoczonych i Azji. Jeżeli przełożymy to na kapitał, jest to ponad 2,5 mld zł — wyliczał przedstawiciel ubezpieczyciela. Siła kapitału inwestorów indywidualnych jest jednak siłą zbiorową. Pojedynczy dysponuje relatywnie niewielkimi pieniędzmi. Dlatego nie bywa na walnych zgromadzeniach — koszty podróży są dla niego niewspółmierne do zainwestowanego kapitału.
Dobry fundament
Podstawą RI powinna być, zdaniem specjalistów, kwartalna prezentacja zamieszczana na stronie internetowej spółki.
— Inwestor indywidualny nie ma czasu czytać wszystkich raportów, ale prezentację przejrzy. Nie trzeba jej nigdzie wygłaszać. To podkreślam, bo prezesi się często tego boją — mówił Michał Masłowski, wiceprezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych (SII).
Czy przygotowana prezentacja jest odpowiednia dla drobnych graczy giełdowych?
— Jak zrobicie tę prezentację, to dajcie ją swojej babci do przeczytania. Jeśli ona zrozumie, to jest dobrze — radził wiceszef SII. Dlaczego prezentacja jest tak ważna w kontaktach z inwestorami indywidualnymi? Nie tylko dlatego, że często brak im wiedzy do tego, by zrozumieć niuanse sprawozdania finansowego i raportów bieżących. Nade wszystko jednak inwestowanie jest dla drobnych zajęciem dodatkowym. Zajmują się nim po tym, jak wrócą z pracy, coś zjedzą, położą dzieci spać, wyprowadzą psa itd.
— Inwestorzy indywidualni mają czas dla państwa spółek po godz. 22 — podkreślał Michał Masłowski.
Chętnie obejrzą w pracy
Nieco inaczej ma się sprawa czatów z członkami zarządów i wszelkiego rodzaju transmisji online, np. ze spotkań spółki z analitykami. Tych drobni gracze oczekują do godz. 16.
— Wtedy mają więcej czasu, bo są w pracy — tłumaczył wiceprezes SII. Zapis spotkania warto potem zamieścić na stronie internetowej, by mogli się z nim zapoznać ci, którzy w pracy pracują. Do sprawy trzeba też podejść poważnie i nie udzielać zdawkowych odpowiedzi — radził Michał Masłowski.