Katalog najbliższej aukcji Warszawskiego Centrum Numizmatycznego zawiera prawie tysiąc pozycji, wśród których znaleźć można i wycenionego na 300 zł średniowiecznego denara, i warte 45 tys. zł 6 dukatów salzburskiego arcybiskupstwa. Jak twierdzą znawcy, porównywanie dawnych monet wyłącznie pod względem cenowym niewiele jednak daje, bo o wartości na rynku decyduje bardzo wiele czynników — od samego tematu i stanu zachowania po pochodzenie i rzadkość w obiegu.

Inwestując dzisiejsze pieniądze w ich odpowiedniki z minionych epok, należy być świadomym, że ich kondycja może być daleka od menniczej, dlatego warto zapoznać się z oznaczeniami stanu zachowania, wyjaśnionymi zwykle na początku katalogu.
— Nie zawsze moneta najdroższa niesie największy ładunek historyczny, a trzeba pamiętać, że właśnie numizmaty są dla tej dziedziny podstawowym podręcznikiem. Monety wielokrotnie rozwiązują dziejowe zagadki, szczególnie wtedy, kiedy papierowe zapisy się nie zachowały — komentuje Ryszard Kondrat, współwłaściciel WCN. Żeby zrobić błyskawiczny przegląd wiedzy z historii, wystarczy 6 przykładowych monet.
Atena w portfelu
Starożytna tetradrachma bita ponad 400 lat p.n.e. oznaczona jest w katalogu jako ładna i centryczniewybita, ale z minimalnym pęknięciem krążka. Cena wywoławcza wynosi 3 tys. zł, ale informacja, która wygląda na istotniejszą dla kolekcjonerów, sprowadza się do opisu widocznych przedstawień — na awersie odznacza się głowa Ateny w hełmie, a na rewersie m.in. sowa, gałązka oliwna i półksiężyc, wpisane w kwadratowy kształt incusum, czyli wgłębienia.
— Znam kolekcjonerów, którzy zbierają różne odmiany monety z Ateną, a w związku z tym, że były ich setki, porównywane są nawet takie detale, jak mimika bogini. Na jednych monetach Atena wygląda na smutną, a na innych na bardziej radosną — tłumaczy Ryszard Kondrat. Monety starożytne licytowane będą też od niższych stawek, zaczynając od 400 zł.
Korona brytyjska
Ceny od 300 zł do 1,5 tys. zł przypisane są do sporego zbioru średniowiecznych monet angielskich z przełomu X/XI wieku. W tym okresie w Anglii pracowało około 70 mennic, a na każdą przypadało kilku majstrów, którzy zaznaczali na wybijanej monecie i miasto, w którym działał warsztat, i zarządcę, któremu podlegali.
Z uwagi na to, że takich konfiguracji było bardzo wiele, zbierane są całe szeregi monet z danego miasta, na przykład Londynu, Cambridge czy Canterbury. Zagraniczne numizmatyz różnych okresów licytowane będą już od 100 zł, ale rzadkie 6 dukatów z XVII-wiecznego Salzburga mają cenę wywoławczą 45 tys. zł. Niderlandzki XVIwieczny talar — niespotykany w handlu od kilku lat — wyceniony został na 10 tys. zł.
Pierwsze nasze
Jednostronny denar typu Princes Polonie wyceniony jest na 10 tys. zł i, chociaż pod względem urody jest mizerny, należy do najstarszych polskich monet. Przedstawiony na nim ledwo widoczny ptak to, według znawców, paw, któremu zresztą dokładniej można się przyjrzeć na dzisiejszym banknocie 20 zł. Prostota przedstawienia nie powinna jednak budzić zdziwienia, bo w czasach Bolesława Chrobrego — stacjonarnych polskich mennic nie było wcale.
— Będąc jeszcze księciem, Chrobry przemieszczał się, zabierając wojów, a wśród nich byli mincerze, którzy wybijali te monety czasem na pieńku w lesie. Dlatego tak wyglądają — tłumaczy Ryszard Kondrat. Od 2,5-4 tys. licytowane będą też pierwsze krajowe monety, które naśladują jeszcze ratyzbońskiego denara. Ratyzbona była w tym okresie ośrodkiem centralnym, w którym koronowano królów i cesarzy, więc sięganie przez Chrobrego po tamtejsze wzory jest zrozumiałe.
Klucz litery K
W następnych stuleciach monety były już obiektywnie ładniejsze, a przedstawiane sceny bardziej realne, pomimo że ich masa to czasem ułamek grama. Od 5 tys. zł licytowany będzie denar z około 1330 r., na którym widoczny jest symbol Władysława Łokietka albo Kazimierza Wielkiego.
Wątpliwości dostarcza litera K, która może być różnie interpretowana, szczególnie że ważący 0,2 g egzemplarz jest jednym z czterech znanych i przy tym jedynym, na którym litera jest tak dobrze zachowana. Zdaniem eksperta WCN, numizmat wybito po scaleniu Polski przez Władysława Łokietka, ale nie jest wykluczone, że za kilka lat badania nad 1-centymetrową monetą wykażą zupełnie co innego.
Polski renesans
Monety uznawane za nowożytne zaczęły powstawać za panowania Zygmunta Starego. W tym okresie, wraz z przyspieszonym rozwojem sztuki i zdobnictwa, wybijano monety atrakcyjne wizualnie, ale przeważnie o bardzo niskich nominałach. Kolekcjonerzy zbierają często realistycznie oddane popiersia króla albo przedstawienia samej głowy, z jednej z pięciu działających wtedy mennic — z Gdańska, Elbląga, Wilna, Torunia i Krakowa.
Ceny monet koronnych zaczynają się od 300 zł, ale późniejsze i litewskie wyceniane są nawet powyżej 1 tys. zł. Mennictwo litewskie rozwijał głównie Zygmunt August, za czasów którego powstawały drobiazgowo opracowane monety z jeźdźcem na koniu — a dla kolekcjonerów istotne potrafi być chociażby to, czy jeździec ma pióropusz na głowie, czy nie ma, chociaż takie detale nie przekraczają czasami 1 mm kw.
Ciężkie pieniądze
Talar opisywany jako „ciężki” to jedna z monet, których wybicie zlecił Zygmunt III Waza. Cena wywoławcza ważącego blisko 30 g talara wynosi 25 tys. zł, ale mniej rzadkie okazy licytowane będą też od 5 tys. zł. Na dobrze zachowanych egzemplarzach widać wyraźnie, że większy format dawał też więcej możliwości projektantom — popiersie króla ukazane jest w starannie odwzorowanej zbroi, podobnie jak rysy jego twarzy, zarost i atrybuty władzy. Przy tych ostatnich na poszczególnych monetach porównywana jest wielkość jabłka a nawet to, czy król dzierży je prosto, czy z przekrzywieniem.