Przemysłówka Łódź jest dawną firmą państwową sprywatyzowaną w drodze tzw. leasingu pracowniczego. Po latach borykania się z trudnościami związanymi z tą formą przekształcenia własnościowego, pozyskała inwestora strategicznego i zaczęła odnosić sukcesy.
Jednym z najistotniejszych mankamentów spółek pracowniczych jest praktyczny brak możliwości pozyskania kapitału ze źródeł zewnętrznych. Banki nie uznają bowiem zabezpieczeń w postaci majątku użytkowanego, z kolei wejście w posiadanie tego typu przedsiębiorstwa wiąże się ze spłaceniem wszystkich rat kapitałowych.
— W wyniku leasingu pracowniczego do rad nadzorczych trafiały osoby całkowicie nie przystosowane do pełnienia takiej funkcji. Trudno sobie przecież wyobrazić, że osoby pochodzące z pracującego ze sobą 20 lat zespołu zdecydują się na przeprowadzenie skutecznej restrukturyzacji zatrudnienia — uważa Włodzimierz Płachciński, członek zarządu, dyrektor finansowy firmy Przemysłówka Łódź.
Dodaje on, że jedynym ratunkiem dla firm będących własnością pracowniczą jest powierzenie zarządzania osobom z zewnątrz, które mogą przeprowadzić na zimno proces restrukturyzacji.
— Pierwszych 9 lat działalności firmy Przemysłówka Łódź w warunkach gospodarki rynkowej upłynęło pod znakiem walki o wyjście z zapaści i utrzymanie się na powierzchni. W 1999 r. ówczesny zarząd spółki podjął bardzo rozsądną decyzję o pozyskaniu inwestora strategicznego. Był nim Exbud, który został z kolei wykupiony przez szwedzką firmę Skanska — przypomina Włodzimierz Płachciński.
Wielu łódzkich przedsiębiorców czuje się przytłoczonych bliskością stolicy.
— Zapaść gospodarki naszego regionu powoduje, że inwestycje przemysłowe stanowią tu marginalną część naszej działalności. W ostatnich latach ograniczały się one do budowy hipermarketów. W tej chwili bazujemy przede wszystkim na zleceniach publicznych. Wieloletnie doświadczenie oraz dobre referencje pozwoliły nam na wygranie przetargów na budowę nowoczesnych obiektów sportowych oraz remonty i przebudowę kompleksów szpitalnych. Staramy się również wychodzić z naszymi usługami poza granice rodzimego województwa, poszukując odbiorców na terenie całej Polski. Jest to dla nas jedyną szansą na przetrwanie — wyjaśnia Włodzimierz Płachciński.
Dodaje również, że na rynku pozostaną już wkrótce tylko największe, najsilniejsze przedsiębiorstwa.