Inwestor strategiczny to ostateczne rozwiązanie

Tadeusz Stasiuk, Sebastian Gawłowski
opublikowano: 2002-02-14 00:00

Polskim spółkom giełdowym trudno jest pozyskać inwestorów branżowych. Główna przeszkoda to zbyt wygórowane oczekiwania co do ceny przejęcia.

Fiasko rozmów Kęt, które przez niemal dwa lata ubiegały się o pozyskanie inwestora branżowego, mocno rozczarowało rynek. Efektem był spadek ceny akcji, która przez długi czas dzięki komunikatom spółki utrzymywała się na dość wysokim poziomie. Doniesienia związane z procesem pozyskania partnera strategicznego podtrzymują także na wysokim poziomie kurs papierów kutnowskiej Polfy. Bez wątpienia korzystają na tym akcjonariusze spółki. Jest jednak druga strona medalu. Wysoki średni kurs akcji zmniejsza w oczach potencjalnego inwestora atrakcyjność spółki.

To właśnie kwestia ceny ma nadrzędne znaczenie w procesie poszukiwania inwestora branżowego. Z punktu widzenia posiadaczy akcji danej spółki, wchodzący do niej inwestor strategiczny powinien zaoferować warunki przewyższające aktualny poziom wyceny na giełdzie. Nie jest przy tym ważne, jak długo trwają negocjacje, byle tylko atmosfera wokół spółki była stale podgrzewana. Najgorsze co może przy tym spotkać udziałowców, to komunikat o fiasku rozmów, lub prognozy co do ceny wezwania, która okazuje się mało satysfakcjonująca dla akcjonariuszy. Ostatnio tego typu zjawiska można było zaobserwować w przypadku Kęt.

Pozyskaniu inwestora, w opinii obserwatorów rynku, skutecznie przeszkadzają także skomplikowane powiązania między głównymi akcjonariuszami a zarządami. W tych ostatnich nie rzadko bowiem zasiadają najwięksi udziałowcy. Tak jest m.in. w przypadku dystrybutorów leków jak Prosper, PGF czy spółek cukierniczych (Mieszko). Barierą nie do pokonania są często związki zawodowe, które nie zawsze godzą się na konieczną restrukturyzację.

Analiza potencjału polskich firm w odniesieniu do ich zachodnich konkurentów jednoznacznie wskazuje na zwycięzcę w bezpośrednim starciu. Rodzime spółki w przeważającej liczbie wypadków działają na zbyt małą skalę, by sprostać nie tylko potentatom, ale nawet średnim firmom z Unii Europejskiej czy USA. By przetrwać, krajowe firmy muszą pozyskać silnych partnerów.

— Wydaje się, że polskie spółki nie mają alternatywy i muszą pozyskać inwestora branżowego, szczególnie w kontekście wejścia do UE. Rodzime spółki, co dobitnie obnażyła dekoniunktura, nie potrafią być konkurencyjne. Mają problemy z know-how, nie mają odpowiednich środków na kosztowne inwestycje i akwizycje — ocenia Andrzej Łucjan, analityk BM BPH PBK.

Proces pozyskiwania silnych zagranicznych partnerów będzie przy tym coraz trudniejszy.

W opinii Waldemara Bojary, doradcy inwestycyjnego DM BOŚ, w perspektywie wejścia do UE polskie spółki coraz częściej będą porównywane do firm europejskich.

— Wymagania stawiane rodzimym przedsiębiorstwom będą stale rosły. Wyceny porównawcze wskazują, że polskie spółki są zbyt drogie, tym bardziej że są oceniane z dyskontem jako reprezentanci „rynków wschodzących” — twierdzi Waldemar Bojara.

Dodaje, że kapitał wyszukuje najlepszych okazji, zaś inwestorzy operują na wszystkich światowych rynkach. Jeśli więc w porównaniu z innymi firmami polskie spółki są mniej atrakcyjne, zainteresowanie nimi będzie niewielkie.

Zanim Polska znajdzie się w UE, spółki powinny tworzyć na własnym rynku silne koncerny.

— Przykładem może być konsolidacja branży kablowej. Powstały po fuzji Kabli Holding i Telefoniki podmiot kontroluje około 90 proc. polskiego rynku. Na razie inwestor nie jest więc potrzebny. Za kilka lat pozycja przetargowa grupy zdecydowanie się wzmocni, a tym samym cena za przejęcie udziałów w rynku będzie znacznie wyższa — mówi Andrzej Łucjan.

Analitycy podkreślają, że nie trzeba się spieszyć.

— Jeśli chodzi wyłącznie o zdobycie kapitału, jego dawcą nie musi być inwestor strategiczny. Ten może dostarczyć natomiast potrzeby know-how, technologie, sprawdzony model zarządzania. Wprowadzenie inwestora branżowego jest najbardziej kompleksowym i ostatecznym rozwiązaniem — podsumowuje Waldemar Bojara.

Okiem eksperta

Niepewny zysk

Zasadniczą kwestią, która komplikuje procesy pozyskania inwestora dla polskich spółek, jest uzgodnienie ceny satysfakcjonującej zarówno dotychczasowych udziałowców jak i potencjalnego nabywcę. Dostrzegam również inną przyczynę — wymagania socjalne. Obecnie trudności ze znalezieniem inwestora mają również firmy o dobrej pozycji rynkowej, jak Kęty czy Polfa Kutno. Wynika to przede wszystkim ze słabej koniunktury i związanego z tym ograniczenia akwizycji przez duże firmy. Jednak spodziewam się, że wraz z ożywieniem gospodarczym wspomniane spółki nie miałyby problemu ze znalezieniem inwestora.

Sebastian Słomka