Inwestor Wojtek: Co się mówi na Wall Street

Inwestor Wojtek
opublikowano: 2026-04-07 06:00

Bill Ackman uważa, że już dawno ceny jakościowych akcji nie były tak atrakcyjne i spodziewa się, że byki zbiorą wielką dywidendę pokojową. Natomiast eksperci firmy Evercore zakładają rychłą przecenę, po której wystąpi efekt napiętej sprężyny cenowej.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

- jakie sygnały wskazują, że korekta na rynku akcji zbliża się do końca

- czy nadchodzący tydzień przyniesie kolejny spadek indeksu S&P 500 i co to oznacza dla inwestorów długoterminowych

- jakie akcje poleca kupować miliarder Bill Ackman w obliczu obecnych wstrząsów rynkowych

- dlaczego eksperci Goldman Sachs przewidują odbicie cen złota, mimo jego ostatnich spadków

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Morgan Stanley

W mijającym tygodniu indeks S&P 500 odnotował pierwszą tygodniową zwyżkę od półtora miesiąca. Pozytywny wynik to zasługa przede wszystkim wtorkowego rajdu, wywołanego nadziejami inwestorów na rychły koniec wojny. Jednak silne, pojedyncze wzrostowe sesje są typowe dla rynku spadkowego. Od początku konfliktu na Bliskim Wschodzie akcje w USA taniały.

„Mimo to przybywa sygnałów, że korekta rynkowa zbliża się do końcowej fazy” – uważają stratedzy banku Morgan Stanley.

Argumentują to przykładami z poprzednich korekt, gdy rynek obawiał się spowolnienia gospodarczego.

Morgan Stanley zauważa, że ponad 20 proc. akcji z indeksu Russell 3000 spadło do 52-tygodniowych minimów, a wskaźnik ceny do prognozowanego zysku (forward PE) dla indeksu S&P 500 obniżył się o 15 proc. Ma to wskazywać, że rynek uwzględnia już ryzyko związane z wojną na Bliskim Wschodzie.

Stratedzy banku wyjaśniają, że ich zdaniem rynek akcji jest mniej spokojny w kwestii ryzyka dla wzrostu gospodarczego, niż sugeruje konsensus. Ostrzegają jednak, że zagrożeniem dla akcji w krótkim terminie pozostają możliwe podwyżki stóp procentowych przez Fed. Z tego powodu rentowność 10-letnich obligacji skarbowych USA osiągnęła 4,32 proc. Historycznie poziom 4,5 proc. wywierał presję na wyceny akcji.

Bez względu na to, czy wzrost rentowności wynika z obaw inwestorów o inflację, bardziej rygorystyczny Fed, czy deficyt budżetowy USA, eksperci uważają, że jest to czynnik, który należy brać pod uwagę.

Wells Fargo

Stratedzy z banku Wells Fargo obniżyli prognozę dla indeksu S&P 500 na koniec tego roku z 7 800 punktów do 7 300 punktów. Sugeruje to potencjał wzrostu akcji o około 11 proc. od obecnego poziomu.

Pogorszenie prognoz argumentowane jest stratami, jakie wojna w Iranie wyrządziła już gospodarce i potencjałowi rynków. Stratedzy Wells Fargo podkreślają, że uwzględniają narastające ryzyko, które na początku roku nie było częścią ich scenariusza bazowego. Według nich głównym zagrożeniem dla rynków w drugiej połowie roku będzie inflacja.

Evercore

Analitycy firmy inwestycyjnej Evercore ostrzegają, że indeks S&P 500 może spaść do poziomu 6 150 punktów już w nadchodzącym tygodniu. Oznaczałoby to kolejny spadek o 6,5 proc. od obecnego poziomu.

Julian Emanuel, starszy ekspert Evercore, uważa, że ponowne spadki może wywołać upływający 6 kwietnia termin, do którego Donald Trump odroczył uderzenia w irańską infrastrukturę energetyczną.

Choć szok cenowy na rynku ropy może zaszkodzić gospodarce, analityk sądzi, że w najbliższych dniach może nastąpić punkt zwrotny, dający strategiczną okazję do zakupów dla inwestorów długoterminowych. Poziom 6 150 punktów dla indeksu S&P 500 jest kluczowy dla osób szukających długoterminowych zysków.

Prognozowany spadek indeksu to zdaniem analityka okazja do zakupów. Radzi on szukać biznesów wysokiej jakości, których akcje są przecenione, szczególnie wśród spółek technologicznych o dużej kapitalizacji. Wskaźnik P/E dla indeksu Nasdaq 100, zdominowanego przez takie spółki, jest stosunkowo niski w porównaniu do P/E indeksu S&P 500, co jest sytuacją niespotykaną od czasów pandemii.

Pozytywne nastawienie do kupna amerykańskich akcji Emanuel opiera na przykładach historycznych, z których najświeższym jest Dzień Wyzwolenia ogłoszony po nałożeniu ceł przez Trumpa dokładnie rok temu. Ci, którzy kupowali w momencie największego strachu przed cłami, zmienili krótkotrwałą panikę w długoterminowy wzrost portfela. Porozumienie w sprawie Iranu może wywołać podobny efekt napiętej sprężyny dla cen akcji.

Choć taktycznie analitycy Evercore przewidują spadek S&P 500 do 6 150 punktów w przyszłym tygodniu, ich prognoza na koniec roku to 7 750 punktów, co zakłada prawie 18 proc. wzrostu. Optymizm ten wynika z przekonania, że o ile szok naftowy może wstrząsnąć rynkiem, w dłuższym terminie będą go windować zyski sektora technologicznego.

Bill Ackman

Wstrząsy na rynkach otworzyły jedną z najlepszych od lat okazji do nabycia akcji spółek wysokiej jakości (quality stocks) – twierdzi miliarder i inwestor Bill Ackman. Zachęca on, by patrzeć poza strach przed spowolnieniem gospodarczym i dostrzegać atrakcyjnie wycenione okazje.

Ackman napisał w serwisie X, że niektóre z najlepszych firm na świecie są wyceniane ekstremalnie nisko i jest to jeden z najlepszych momentów na ich zakup od lat, dlatego należy ignorować pesymistów. Gdy tylko wspomniał, że akcje amerykańskich gigantów hipotecznych Fannie Mae i Freddie Mac są irracjonalnie tanie, ich ceny wzrosły odpowiednio o 40 proc. i 25 poroc.

Rynki akcji spadały z powodu obaw o wpływ wojny w Iranie na inflację i gospodarkę. Ackman nazywa tę wojnę jedną z najbardziej asymetrycznych w historii i przewiduje, że zakończy się ona pomyślnie dla USA oraz świata, dając szansę na zebranie wielkiej dywidendy pokojowej.

Goldman Sachs

Eksperci od towarów z Goldman Sachs powtórzyli prognozę, według której cena złota odbije i może osiągnąć poziom 5 400 USD. Prognoza opiera się na utrzymującym się silnym popycie ze strony banków centralnych oraz oczekiwanych obniżkach stóp procentowych przez Fed.

Dodatkowo wojna w Iranie może przyspieszyć globalną dywersyfikację i odchodzenie od tradycyjnych zachodnich aktywów. Od początku konfliktu złoto, które powinno służyć jako bezpieczna przystań, staniało o ponad 10 proc. do około 4 700 USD. Stało się tak, bo inwestorzy obawiają się szoku inflacyjnego i wyższych stóp procentowych, w otoczeniu których niegenerujące dochodu złoto traci na atrakcyjności.

Eksperci Goldman Sachs uważają jednak, że ta przecena była przesadzona i odzwierciedla nadmierne skupienie rynku na inflacji, przy pominięciu wpływu na wzrost gospodarczy. Historia pokazuje, że ostatecznie obawy o wzrost stają się ważniejsze niż lęk przed inflacją, co sprzyja cenom złota. Za ostatnie spadki mogą odpowiadać też obawy, że niektóre banki centralne będą wyprzedawać złoto, by ratować krajowe waluty, jednak zdaniem banku kraje Zatoki Perskiej prędzej będą w tym celu sprzedawać amerykańskie obligacje skarbowe.