Handel na giełdowych parkietach toczy się dość leniwie, poza jednorazowymi wyskokami, takimi jak wtorkowy wzrost indeksów na Wall Street. W środę w pierwszych minutach sesji za oceanem został on nieco skorygowany. To popsuło ostatecznie nastroje na pozostałych rynkach. Nadal trudno przewidzieć, jak rozwinie się sytuacja w najbliższym czasie.
Na początku handlu na warszawskiej giełdzie inwestorzy nie byli zdecydowani, w którą stronę podążyć. Na otwarciu WIG20 i WIG zyskiwały po niecałe 0,2 proc., by po kilku minutach o tyle pójść w dół w porównaniu z wtorkowym zamknięciem. W najgorszym momencie indeks największych spó-łek tracił 0,7 proc. W ciągu dnia sytuacja zaczęła się jednak stopniowo poprawiać.
Początkowo najbardziej indeksowi ciążyły spadające po 1,5 proc. kursy akcji Pekao i PKN Orlen. Nie najlepiej radziły sobie też pozostałe tuzy naszego parkietu. Walory KGHM, PKO BP, PZU i Telekomunikacji Polskiej zniżkowały po około 0,5 proc. Późniejszą poprawę zawdzięczaliśmy zmianie nastawienia inwestorów wobec trzech ostatnich spółek. Papiery PKO BP zyskiwały po południu nawet ponad 1,5 proc. Rozpoczęcie sesji za oceanem na niewielkim minusie spowodowało ponowne pogorszenie się nastrojów naszych inwestorów. Wiarygodność tych ruchów ograniczały jednak bardzo niskie obroty. Wyniosły zaledwie miliard złotych. Indeks największych spółek stracił ostatecznie 0,54 proc. a WIG poszedł w dół o 0,24 proc. Znacznie lepiej poradziły sobie wskaźniki małych i średnich firm. MWIG40 zyskał 0,28 proc. a sWIG80 wzrósł o 0,16 proc.
Główne giełdy europejskie zaczęły dzień od niewielkich spadków. W Paryżu i Frankfurcie indeksy traciły na otwarciu po 0,5 proc., a w Londynie zniżka sięgała 0,2 proc. Do południa zmiany wartości wskaźników były raczej kosmetyczne. W Budapeszcie, Moskwie i Pradze indeksy traciły przed południem po około 0,6 proc. Z tego schematu wyłamała się jedynie giełda w Sofii, gdzie wskaźnik rósł o 0,8 proc. W południe indeksowi giełdy we Frankfurcie udało się wyjść na niewielki plus, do końca dnia miał jednak kłopoty z utrzymaniem się nad kreską. Losy sesji przypieczętował spadkowy początek handlu na Wall Street. Tuż po godzinie 16.00 CAC40 tracił 0,7 proc., DAX zniżkował o 0,6 proc., a FTSE o 0,3 proc.
Przy bardzo niskich obrotach na GPW ruchy indeksów mogą być przypadkowe, co zmniejsza wiarygodność tendencji. W połowie tygodnia bilans jest nieznacznie korzystny dla posiadaczy akcji, ale na razie można mówić jedynie o niewielkim odreagowaniu poprzednich spadków. Obecna zwyżka postępuje w bardzo wolnym tempie, a obserwowana chwilami niezależność sytuacji na naszym rynku od wydarzeń na głównych światowych giełdach nie wygląda zbyt wiarygodnie. Każdy poważniejszy impuls zewnętrzny spowoduje, że pójdziemy tam, skąd wiatr zawieje, czego dowód mieliśmy na finiszu czwartkowych notowań.
Roman
Przasnyski