Producent insuliny zamierza w ciągu trzech lat zwiększyć sprzedaż 10-krotnie — do blisko 1,5 mld zł.
Na 3,27 zł wycenili inwestorzy akcje Biotonu w pierwszych transakcjach podczas wczorajszego debiutu na warszawskiej giełdzie. To 18,9 proc. powyżej wartości z oferty publicznej (2,75 zł). W trakcie sesji było nawet lepiej, kurs większą jej część oscylował powyżej poziomu 3,30 zł.
Wierzą w przyszłość
To efekt wiary rynku w dynamiczny rozwój spółki działającej w segmencie nowoczesnych technologii. W ubiegłym roku Bioton wypracował 128,7 mln zł przychodów i 9,97 mln zł zysku netto (według międzynarodowych standardów rachunkowości). W tym wielkości te mają wzrosnąć odpowiednio o 20 proc. — do 154 mln zł, i 180 proc. — do 28 mln zł. A to dopiero początek realizacji ambitnych celów, jakie postawił sobie Bioton.
— Chcemy zostać graczem globalnym na rynku insuliny. Za dwa, trzy lata zamierzamy zdobyć 5 proc. tego rynku, wartego 5 mld USD rocznie — zapowiada Adam Wilczęga, prezes firmy.
Prosta matematyka pokazuje, że chodzi o 750-800 mln zł sprzedaży. Ryszard Krauze, przewodniczący rady nadzorczej Biotonu, w którym Prokom ma 45,5 proc. kapitału, ocenia, że to realny plan.
— Za trzy lata możliwe jest osiągnięcie łącznych przychodów rzędu 1,5 mld zł. Połowę tej kwoty stanowić będzie sprzedaż insuliny, resztę inne leki, np. szczepionka na żółtaczkę — twierdzi Ryszard Krauze.
250 mln zł na inwestycje
Bioton w ofercie publicznej sprzedał 16 mln akcji, uzyskując 44 mln zł. Ma to posłużyć rozwojowi portfela produktów biotechnologicznych i infrastruktury produkcyjnej. Łącznie w latach 2004-09 inwestycje pochłoną 250 mln zł, z czego do 100 mln zł przypadnie na badania i rozwój. Część środków Bioton przeznaczy na inwestycje kapitałowe, które wzmocnią jego pozycję za granicą.