Inwestorzy mogą stracić
Zdaniem internautów, którzy wyrazili swoje opinie na stronach portalu pb.pl, część winy za zamieszanie wokół prospektu Interii ponosi KPWiG. Jednocześnie obserwatorzy są przeciwni wycofywaniu spółki z obrotu giełdowego.
Pajo: Ciekawe po co Interii był taki audyt? Jedyny wniosek, jaki się nasuwa: bo chcieli coś ukryć.
Knockout: W sumie jako początkującego w audycie zdziwił mnie ten fakt, o którym co prawda nie czytałem w prospekcie, ale na forach dyskusyjnych konkurencji. No i sprawą wreszcie się ktoś zajął. Nareszcie. Może teraz zarządy niektórych spółek zaczną podchodzić rzetelnie do spraw informacyjnych.
Kriss: Audyt mógł być po to, by umowy barterowe wykazać jako przychód i dzięki temu osiągnąć diametralnie różne wyniki finansowe. Choć może były jeszcze inne powody.
Hibernatus: Ciekawe, że zanim Interia weszła na GPW, KPWiG nie dopatrzyła się złamania prawa przez Interię. Może tym razem komisja nabierze odwagi i przyzna się, że jako strażnik prawości na rynku nie zawsze sobie z nią radzi. A gdzie zarząd giełdy i jej rada nadzorcza?
Prawnik: Sytuacja na polskim rynku kapitałowym woła o pomstę do nieba. Insider trading, Tel-Energo w sprawie Areny, teraz to „drobne przeoczenie” w prospekcie Interii. Każda z takich spraw na rozwiniętych rynkach byłaby nie tylko naruszeniem dobrych obyczajów, ale wywołałaby postępowania karne i wielomilionowe pozwy, w tym tzw. class action. Panie i panowie dziennikarze, dobrze, że się za to zabieracie. Ale co na to KPWiG? Co na to środowisko? Polski rynek kapitałowy, który był chwalony na świecie za mądrą regulację, przypomina ostatnio Dziki Zachód. To skandal!
Norton: Celem upublicznienia Interii było pozyskanie przez nią środków finansowych i cel ten spółka osiągnęła. Inwestorzy, którzy kupowali jej akcje, mogli liczyć się z ryzykiem rynkowym, mieli jednak pełne prawo mieć zaufanie do danych zawartych w prospekcie i sposobu ich weryfikacji. Mają przecież swojego strażnika — KPWiG, która dopuszczając spółkę do publicznego obrotu dała niejako sygnał: „emitent jest wiarygodny, spółka po zgarnięciu waszych pieniędzy nie zniknie nagle z parkietu; sprawdziliśmy podawane przez nią dane. Są rzetelne i jeżeli was przekonują możecie kupować bezpiecznie jej akcje”. Wprowadziła tym w błąd inwestorów, którzy kupowali akcje spółki na podstawie nierzetelnych, lecz gwarantowanych przez KPWiG, danych z prospektu emisyjnego.
Jeżeli teraz wycofa spółkę z obrotu, ukarze inwestorów ponownie — zabierze im możliwość wyjścia z inwestycji. Decyzja o wycofaniu spółki byłaby rozsądna tylko pod warunkiem znalezienia rozwiązania nakazującego spółce zwrot inwestorom uzyskanych od nich środków, ale to jest prawdopodobnie niewykonalne. Trudno sobie wyobrazić również, że inwestorzy będą pojedynczo wytaczać spółce sądowe procesy o zwrot należności za kupione po redukcji zapisów kilkadziesiąt czy kilkaset akcji.
Dlatego najlepszym chyba rozwiązaniem byłoby przyznanie się KPWiG do popełnionego przez siebie błędu i natychmiastowe ucięcie bijących w kurs (a więc znowu w inwestorów) spekulacji o możliwości wycofania spółki z publicznego obrotu.