Inwestorzy nie chcą sprzedawać

MWIE, Bloomberg
opublikowano: 2010-08-04 16:00

Choć przed dzwonkiem na otwarcie wydawało się, że Wall Street będzie dzisiaj osuwać się w dół, pierwsze minuty handlu przyniosły lekkie wzrosty. To jednak za mało, by wieszczyć koniec korekty.

W pierwszych minutach po otwarciu Dow i S&P 500 zwyżkowały o ¼ proc., podczas gdy NASDAQ rósł o pół proc.

Przed sesją wiele wskazywało na dalsze pozostawanie rynku w korekcie, jednak informacja o tym, że w sektorze prywatnym stworzono w lipcu 42 tys. nowych miejsc pracy zmniejszyła niepewność inwestorów, którzy oczekiwali słabszego wyniku. Pół godziny po otwarciu na rynek spłyną kluczowe dane o koniunkturze w sektorze usługowym, odpowiadającym za 90 proc. amerykańskiego PKB.

Wcześniejsze dane makro były natomiast mieszane. Tygodniowa liczba wniosków o kredyt hipoteczny wzrosła o 1,3 proc., co było dobrym prognostykiem dla rynku nieruchomości. Jednak inny raport wskazał, że w lipcu w sektorze prywatnym zwolniono 41,7 tys. osób, co przez rynek zostało odebrane negatywnie.

„Przedsiębiorstwa pokazują więcej niż przyzwoite zyski, ale nadal kurczowo trzymają się gotówki” – zauważał James Gaul, zarządzający Boston Advisors. Jego zdaniem gdyby przedsiębiorcy byli bardziej spokojni o perspektywy otoczenia gospodarczego, chętniej inwestowaliby w nowe projekty i zatrudniali pracowników.

W pierwszych minutach handlu na tle rynku błyszczało Electronic Arts. Drugi największy wydawca gier komputerowych pozytywnie zaskoczył wynikami kwartalnymi, co rynek nagrodził 4 – proc. zwyżką kursu.

To jednak nic przy wyczynie Barnes & Noble. Akcje największej sieci księgarni w USA, skoczyły aż o 23 proc. po tym, jak zarząd powołał do życia komitet, który zajmie się oceną znajdujących się przed spółką opcji strategicznych. Wyobraźnię graczy rozgrzało to, że jedną z możliwości jest sprzedaż przedsiębiorstwa przez dotychczasowych właścicieli nowemu inwestorowi.