Inwestorzy nie odrywają oczu od Polski

opublikowano: 28-11-2017, 22:00

Od początku roku fundusze kupiły nad Wisłą nieruchomości warte 2,7 mld EUR. Do końca roku kwota ta może się podwoić

Rynek inwestycyjny w Polsce nie traci tempa. Największym wzięciem funduszy cieszą się nieruchomości handlowe, w których — według danych JLL — od początku 2017 r. ulokowano 1,4 mld EUR.

Właściciela zmienił w tym roku budynek Spire B, wchodzący w skład kompleksu biurowego Warsaw Spire. Od firmy Ghelamco za około 100 mln EUR kupiła go spółka CA Immo, do której należą nieruchomości biurowe w wielu miastach Europy Środkowej.
Zobacz więcej

EUROPEJSKA INWESTYCJA:

Właściciela zmienił w tym roku budynek Spire B, wchodzący w skład kompleksu biurowego Warsaw Spire. Od firmy Ghelamco za około 100 mln EUR kupiła go spółka CA Immo, do której należą nieruchomości biurowe w wielu miastach Europy Środkowej. [FOT. ARC]

— Zainteresowanie wynika z dostępności dobrej jakości produktów na atrakcyjnym rynku konsumenckim. Ze względu na rosnące wynagrodzenia, w ostatnich czterech latach siła nabywcza w przeliczeniu na jednego mieszkańca wzrosła o prawie 20 proc.

Według prognoz, Polska może liczyć na zwiększenie wydatków konsumpcyjnych o kolejne 40 proc. w perspektywie dekady — tłumaczy Jakub Budych, starszy konsultant w Cushman & Wakefield. Dobre wyniki notują także inne segmenty rynku nieruchomości komercyjnych, na których od stycznia 2017 r. zainwestowano prawie 1,3 mld EUR.

Na radarze

Na rynku handlowym największym wzięciem cieszą sie w pełni wynajęte centra o dominującej pozycji na rynku lokalnym albo regionalnym.

— Przykładem jest akwizycja Galerii Słonecznej w Radomiu przez czeski fundusz Reico. Atrakcyjnym produktem są też centra handlowe pierwszej albo drugiej generacji, które w niedalekiej przyszłości mogłyby zostać np. rozbudowane. Obserwujemy również rosnące zainteresowanie inwestorów parkami handlowymi, także w mniejszych miastach — dodaje Jakub Budych.

Według prognoz CBRE, sektor handlowy ma przed sobą bardzo dobre perspektywy. W całym 2017 r. będzie odpowiadał za około 50 proc. wartości wszystkich transakcji inwestycyjnych w Polsce. Eksperci nie obawiają się też, że atrakcyjnych budynków na sprzedaż może zabraknąć.

— Biorąc pod uwagę to, że nieruchomości handlowe, które w ostatnich trzech latach zmieniły właściciela, stanowią niecałe 20 proc. całkowitych zasobów handlowych, znaczny spadek dostępności produktów inwestycyjnych jest mało prawdopodobny w horyzoncie najbliższego roku — uważa Jakub Budych.

Inwestorzy zaczęli masowo wracać także na rynek biurowy, na którym od początku roku ulokowali 780 mln EUR. Właścicieli zmieniły m.in. takie budynki jak Proximo I i Warsaw Spire B w Warszawie. Skanska sprzedała właśnie pierwszy biurowiec z kompleksu Generation Park w Warszawie. Kwota transakcji to 83 mln EUR. Nabywcą jest Hansainvest Real Assets. Zdaniem Przemysława Felickiego, dyrektora z działu rynków kapitałowych CBRE, wśród inwestorów pojawiają się obawy związane z dużą liczbą planowanych obiektów, zwłaszcza w stolicy, jednak prognozy dotyczące tego sektora pozwalają bardzo optymistycznie patrzeć w przyszłość.

— Patrząc na wysoką aktywność najemców i spadający wskaźnik pustostanów, można zakładać, że przed nami kolejne 12-24 miesiące rozwoju tego sektora. Z perspektywy inwestorów widoczny jest jednak brak centralnie położonych biurowców średniej wielkości — dodaje Przemysław Felicki. Wysokie tempo rozwoju utrzymuje także sektor nieruchomości hotelowych, w którym od stycznia 2017 r. zawarto transakcje warte 335 mln EUR. W tym samym czasie 134 mln EUR ulokowano w magazynach, a 29 mln EUR w mieszkaniach na wynajem.

Konkurenci z południa

Eksperci zapewniają, że rynek inwestycyjny jest w wyjątkowo dobrej kondycji, nie należy też obawiać się ucieczki funduszy do Czech, gdzie w pierwszej połowie 2017 r. wartość transakcji inwestycyjnych wyniosła aż 2,2 mld EUR, tymczasem w Polsce było to 1,5 mld EUR.

— Dobra passa na rynku nieruchomości w Czechach nam nie zagraża, ale może nawet umacnia pozycję całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Czechy to dużo mniejszy rynek, w znacznym stopniu skoncentrowany w Pradze. W Europie Zachodniej popyt inwestycyjny jest bardzo wysoki, brakuje produktu, a przy tym stopy kapitalizacji osiągnęły już bardzo niskie poziomy. Dlatego wielu inwestorów coraz przychylniej patrzy w stronę naszego regionu, gdzie nadal mogą uzyskać lepszy poziom zwrotu z inwestycji — tłumaczy Marek Paczuski, dyrektor w dziale doradztwa inwestycyjnego Savills. Powodów do niepokoju nie widzi także Agata Sekuła, dyrektor w JLL.

— W 2017 r. obserwowaliśmy bardzo dużą aktywność inwestycyjną na rynku czeskim, na którym do dziś zamknięto transakcje o wartości ponad 2,5 mld EUR. Rynek czeski, w odróżnieniu od polskiego, charakteryzuje się dużym udziałem lokalnego kapitału, który inwestuje wyłącznie w Czechach. Oczywiście jest grono inwestorów międzynarodowych, którzy są zainteresowani zarówno polskim, jak i czeskim rynkiem. Nie rozpatrywałabym tego jednak w kategorii konkurencji — mówi Agata Sekuła.

Według analiz JLL, przed polskim rynkiem inwestycyjnym jeszcze wiele dobrego. Do końca 2017 r. wartość wszystkich przeprowadzonych tu transakcji może przekroczyć rekordowe 5,5 mld EUR [zeszłoroczny wynik to 4,6 mld EUR — red.]. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Gołasa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Inwestorzy nie odrywają oczu od Polski