INWESTORZY NIE SPEŁNILI OBIETNIC...

Witold Choiński
opublikowano: 1999-09-14 00:00

INWESTORZY NIE SPEŁNILI OBIETNIC...

Specjaliści źle oceniają działania nowych właścicieli mięsnych spółek

Działania amerykańskiego inwestora w grupie Animexu prowadzą do destabilizacji w firmie — twierdzą osoby związane ze spółkami zależnymi od Animeksu. Grupa zaczyna tracić udział w rynku mięsnym, co grozi drastycznym pogorszeniem wyników finansowych.

Specjaliści z branży mięsnej źle oceniają działania obecnych już na naszym rynku inwestorów. Ich zdaniem, najgorzej wypadają Amerykanie (Smithfield Foods), udziałowcy Animeksu. Źle oceniają również działania Hiszpanów (Campofrio) w Morlinach. Nieco lepiej natomiast Szwedów (LRF) w Farm Foodzie.

Smithfield decyduje

Z naszych informacji wynika, że najwięcej tracą firmy mięsne zależne od Animexu. Żadna ze spółek zależnych nie chciała oficjalnie wypowiadać się na ten temat, nieoficjalnie jednak potwierdzają te zarzuty.

Decydują za plecami

— Zabroniono nam podejmowania jakichkolwiek decyzji związanych z działalnością spółki. Obecnie samodzielnie nie możemy prowadzić rozmów nawet ze swoimi kluczowymi klientami. Co więcej — bez porozumienia z centralą nie możemy zadecydować o cenie, po której sprzedajemy towar. Tracimy przez to dotychczasowe rynki zbytu, nie mówiąc już o wchodzeniu na nowe — mówi osoba blisko związana z grupą Animexu.

Jej zdaniem, gdyby pozostawiono te firmy samym sobie, zarobiłyby nie tylko na siebie, ale i na Animex.

Zdaniem ludzi blisko związanych z Animexem, firmie brakuje lidera, który nadawałby tempo przemianom. Wbrew pozorom, nie obwiniają za to Zbigniewa Nasiłowskiego, prezesa Animexu, lecz Amerykanów.

— Prezes Animexu jest tak samo ubezwłasnowolniony, jak i spółki. Bez porozumienia z Amerykanami nie może podjąć żadnej strategicznej decyzji. Amerykanie natomiast zachowują się tak, jakby zupełnie na firmie im nie zależało — mówi osoba blisko związana z grupą Animexu.

Według niej, od czasu objęcia kontroli w Animeksie Amerykanie już trzy razy zmieniali swoich członków zarządu. Nikogo także nie informują o zamiarach i nikt w Animeksie ani spółkach od niego zależnych nie wie, w jakim kierunku zmierza rozwój firmy.

Chwilowy niepokój

Zdaniem Zbigniewa Nasiłowskiego, są to problemy, które często występują przy przejęciach. Powodem tego jest zderzenie się odmiennych kultur organizacyjnych i stylów zarządzania.

— Restrukturyzacja tak dużej grupy, jaką jest Animex, nie jest sprawą prostą. Jak już nieraz podkreślałem, efekty przyjdą z czasem. Animex wymaga wielu procesów restrukturyzacyjnych, w niektórych działach nawet od podstaw. Holding nie został wcześniej dostosowany do nowych realiów rynkowych, dlatego teraz te procesy są o wiele trudniejsze. Choć bolesne i nie do końca jasne, muszą być przeprowadzone. Pewnych błędów nie da się uniknąć, jednak poczekajmy z oceną na efekty końcowe — tłumaczy Zbigniew Nasiłowski.

Czas na Farm Food

Według przedstawicieli branży, tylko szwedzki LRF ma jasne i sprecyzowane plany działania na polskim rynku mięsnym i choć wolno, to bardzo skutecznie je realizuje. Sytuacja w Animeksie sprzyja konkurencji, zwłaszcza LRF, który jest już w Farm Foodzie i w niedługim czasie zamierza przejąć Sokołów.

— Szwedzi mają teraz czas na spokojne przejęcie Sokołowa i przeprowadzenie fuzji obu grup. Kiedy do tego dojdzie, rynkiem mięsnym w Polsce rządzić będą połączone grupy Farm Foodu i Sokołowa — twierdzą branżowcy.

Uważają oni również, że spadnie znaczenie Morlin.

— Hiszpanie, podobnie jak Amerykanie, nie mają jasnej strategii działania. To tylko kwestia czasu, kiedy efekty tego widać będzie na rynku — dodają nasi rozmówcy.