Ciekawy początek wtorkowej sesji na GPW. Otwarcie nastąpiło w pobliżu wczorajszego zamknięcia, po czym WIG20 zjechał pod kreskę choć na Zachodzie giełdy zyskiwały po około 0,5 proc. Szybko jednak inicjatywa przeszła w ręce obrońców rynku, którzy doprowadzili do odbicia.
Zejście pod poziom wczorajszego zamknięcia w pierwszych minutach sesji to efekt słabnącego jeszcze o tej porze złotego. Przeciwwaga w postaci wzrostów na giełdach Eurolandu okazała się zbyt słaba i doszło do spadku w pobliże 1900 pkt. Podobnie jak wczoraj tak i dziś udało się wybronić przed głębszym spadkiem.
Z pomocą przyszedł… złoty, który kilka minut po 10 wykonał zwrot i zaczął odrabiać poranne straty. Widać więc wyraźnie, że giełdowe indeksy znów ślepo podążają tropem polskiej waluty. Zachód ma mniejsze znaczenie, ale wypada wspomnieć, że po spadku niemieckiego indeksu ZEW, indeks giełdy frankfurckiej oddał już połowę wcześniejszego wzrostu.
Z największych spółek warszawskiego parkietu rozeszły się drogi KGHM i Telekomunikacji Polskiej. Wczoraj obie spółki najmocniej zaciążyły indeksom. Dziś jednak walory lubińskiego kombinatu działają na ich korzyść. Złą passę kontynuuje natomiast druga ze spółek i to przy niepokojąco sporych obrotach.
Drożeją walory wszystkich banków z WIG20 oraz PKN Orlen, ten ostatni jednak na małym obrocie. Wśród mniejszych spółek kolejny dzień mocno drożeją walory Elektromontażu Warszawa. Inwestorzy wierzą, że ELW podniesie się z gruzów. Receptą na to ma być sprzedaż nieruchomości, co ma dać spółce pieniądze m.in. na realizację podpisanych kontraktów. Spadek, ale nie już tak dynamiczny jak w poprzednich dniach notuje Swarzędz. AS