Inwestorzy pobiją transakcyjny rekord

Emil Górecki
opublikowano: 2012-12-17 00:00

Działki pod inwestycje tanieją i… sprzedają się na potęgę. W tym roku wartość transakcji sięgnie 1,5 mld zł. Podaż gruntów zapewnią Hiszpanie

Fundusz Griffin Real Estate, jeden z największych inwestorów oportunistycznych, który chce wykorzystać do zakupów coraz trudniejszą sytuację na rynku nieruchomości, dopiął siódmą transakcję w tym roku. Na licytacji komorniczej przejął 5,5 ha na warszawskim Bemowie. Spółka za dwa lata chce podwoić aktywa w Polsce, dokładając swoją cegiełkę do śrubowania rekordów na rynku nieruchomości.

Dużo, coraz więcej

Jak szacują brokerzy, wartość działek sprzedanych w Polsce pod biurowce, centra handlowe i logistyczne oraz osiedla mieszkaniowe w 2012 r. wyniosła nawet 1,5 mld zł. To rekord. Ubiegły rok zakończył się transakcjami za 1,2 mld zł. Choć ceny nieruchomości nadal spadają, przyszły rok może być jeszcze lepszy. Z jednej strony pojawiają się parcele, m.in. przejęte przez banki, z drugiej — są też chętni, by kupować.

— Pracujemy z co najmniej kilkoma deweloperami z zachodniej Europy, którzy chcą wejść na polski rynek, głównie w sektor centrów handlowych, nawet w mniejszych miastach. Czasy są sprzyjające, bo coraz więcej właścicieli obniża oczekiwania cenowe. Widać także sporą grupę deweloperów, którzy kupują. Przestali mieć opory, by wychodzić z propozycjami cenowymi nawet 60 proc. niższymi od oczekiwań, co czasem przeradza się w transakcję — mówi Daniel Puchalski, szef działu gruntowego w Colliers International.

Agenci Colliersa uczestniczą obecnie w negocjacjach sprzedaży działek wartych około 350 mln zł.

Zły bank dobrych działek

Podaż w kolejnych latach zwiększą banki, które kredytowały hiszpańskich deweloperów. Tamtejszy rząd tworzy instytucję tzw. złego banku (banco malo), która przejmie toksyczne aktywa nieruchomościowe i przez następne lata będzie je sprzedawać.

Wśród nich znajdą się działki w Polsce. Pierwsze „hiszpańskie” transakcje mamy już za sobą. Słowacki HB Reavis kupił warszawską zajezdnię przy ul. Inflanckiej w Warszawie po deweloperze Lubasa. Zapłacił tyle, ile Hiszpanom pozostało kredytu do spłacenia. Na kupca czeka także zajezdnia przy ul. Chełmskiej, którą w 2006 r. za ponad 370 mln zł kupiła firma Sando. Hiszpanie z firmy Torca szykują się do sprzedaży Młyna Maria we Wrocławiu, gdzie miały powstać hotel i luksusowe apartamenty.

W Warszawie na Wilanowie Realia ma do sprzedania sporą działkę pod mieszkaniówkę, a na Woli deweloper Harmonia — fragment tzw. serka wolskiego. Layetana szuka chętnych na teren przy ul. Bokserskiej na Służewcu. Państwowy bank Bankia ma do sprzedania tereny po dawnych Browarach Warszawskich.

Od wybuchu kryzysu z wystawianiem działek na przetargi nie spieszą się też samorządy, które w czasach gorączki 2006- 07 inkasowały duże pieniądze. Wystarczy wspomnieć sprzedaż dwóch warszawskich zajezdni za łączną kwotę ponad 760 mln zł. — Zauważamy teraz dużą aktywność samorządów i instytucji publicznych, które przygotowały nieruchomości i chcą z nimi wyjść na rynek. To będzie kolejne źródło podaży — mówi Emil Domeracki z działu gruntowego Colliers.

Działkowy pat

Według Mikołaja Martynuski, szefa działu doradztwa deweloperskiego w CBRE, sprzedający jeszcze niechętnie przystają na niższe ceny.

— Mamy pat. Jest co kupować. Są chętni, którzy proponują ceny czasem niewiele poniżej oczekiwań, ale sprzedający nadal liczą na odbicie. Czy jest na co? Niekoniecznie. Nikt nie przewiduje szybkiej poprawy, a na rynku pojawiają się nieruchomości, które wypychają banki — mówi Mikołaj Martynuska.