Od początku lipca notowania Polic poszły w górę o ponad 30 proc., a Puław o 16 proc. Wczoraj dystans do branżowych konkurentów zaczął też dynamicznie odrabiać kurs tarnowskich Azotów.
— Zwyżki należy wiązać ze skokowym wzrostem cen zbóż na giełdach, które są konsekwencją rewizji w dół zapasów. To z kolei związane jest z obawami o skutki powodzi i suszy w Europie (szczególnie w Rosji) i Kanadzie. Rynek spodziewa się, że wzrost cen zbóż spowoduje odbicie cen nawozów — mówi Adam Milewicz, analityk ING Securities.
Podobnego zdania jest Kamil Kliszcz z DI BRE Banku, ale radzi, by podchodzić spokojnie do wzrostu cen na giełdach towarowych. Dlaczego?
— Skokowy wzrost cen to pokłosie problemów po stronie podaży zbóż. Można w związku z tym oczekiwać sezonowej poprawy na rynku nawozów, bo ich producenci będą zapewne próbowali wykorzystać sytuację i podnieść ceny. Najważniejsze jest jednak to, jak zmieni się siła zakupowa rolników. Na razie nic nie wskazuje na to, by mogła się ona zwiększyć na tyle, by wieścić trwałe odwrócenie tendencji na rynku zbożowym — mówi analityk DI BRE Banku.
Więcej w środowym Pulsie Biznesu.