Znakomitą część inwestorów znajdujemy wśród Republikanów, zwłaszcza z pokaźnymi portfelami akcji. Może właśnie dlatego, w ostatnich 120 latach, Dow Jones Industrial Average rósł 0,7 proc. następnego dnia po zwycięstwie Republikanina, a spadał o 0,5 proc. kiedy wygrał kandydat Demokratów.
Jednakże, bardziej liczy się wynik długoterminowy. Przez ten sam okres czasu, pod rządami prezydenta z ramienia Rebulikaninów, średni roczny przyrost indeksu wynosi tylko 8,25 proc, ale już za Demokraty rośnie średnio o 10,85 proc.
Skracając analizowany okres do ostatnich 60 lat, ten trend jest jeszcze bardziej widoczny. W trakcie rządów Demokratów indeks rósł rocznie średnio o 15,26 proc. (a rządzili tylko 41 proc. wspomnianego przedziału). W tym samym czasie DJIA zyskiwał zaledwie 9,01 proc. kiedy w Białym Domu zasiadał Republikanin.
Dobre i złe prezydentury
Historia schyłku ubiegłego wieku jeszcze dobitniej faworyzuje Demokratów. W trakcie kadencji Clintona(1992-200) indeks zyskiwał średnio 19 proc. rocznie, najwięcej od czasu prezydentury Calvina Coolidge, który rządził krajem w latach 20 XX wieku.
Z drugiej strony, realny przyrost w czasie rządów G.W. Busha jest bardzo mizerny – 0,22 proc. a nawet jeszcze gorszy kiedy odejmiemy poziom inflacji(-2,69 proc.) Ten wynik jest drugim najgorszym wynikiem od czasów II wojny światowej. Gorszymi czasami dla inwestorów okazała się prezydentura Niksona. W rzeczywistości jednak prezydentury wspomnianych wyżej prezydentów były okresami od czasów Wielkiej Derpesji, kiedy akcjonariusze cierpieli z powodu poinflacyjnych strata na rynku giełdowym.

Zmiany roczne; Rep Pres to republikański prezydent, Dem Cong to demokratyczny kongres, itd.
Najgorszy roczny wynik w ciągu analizowanych 120 lat osiągnął indeks podczas prezydentury H.Hoovera, który przejął Biały Dom 6 listopada 1928 roku. To zdecydowanie nie był dobry moment do budowania portfela akcji. Mniej niż rok później, rynek załamał się i niedźwiedzie zdemolowały Wall Street. Indeksy poleciały wtedy w dół o około 90 proc. Inwestorzy, którzy kupili akcje kiedy Hoover został ogłoszony prezydentem tracili średnio 20 proc. każdego roku aż do momentu usunięcie go ze stanowiska w listopadzie 1932 roku.
W trakcie rekordowo długiej 13-letniej prezydentury Demokraty Franklina Roosevelta, mimo wielu nieprzychylnych mu Republikanów oraz inwestorów, rynek giełdowy radził sobie nieźle. W latach 1932-45 indeks realnie zyskiwał średnio 9 proc. każdego roku, znacznie powyżej średniorocznej wartości 6,5 proc. zanotowanej do tego okresu. Kiedy został prezydentem, akcje na Wall Street były bardzo tanie. Niestety, kiedy nagle zmarł, potencjalni inwestorzy dopiero wracali z frontów II Wojny Światowej i popularnie zwany FDR nie mógł cieszyć się z kolejnych szczytów DJIA.
Kongres a prezydent
Ten, kto sprawuje kontrolę w Białym Domu, nie jest jedynym oddziałującym czynnikiem. Wbrew pozorom Kongres też wydaje się mieć kolosalne znaczenie. A oto fakty.
Od 1901 roku, indeks średniej przemysłowej DJ zyskiwał około 11,5 proc. rocznie kiedy na Kapitolu przewodzili Republikanie a w Białym Domu zasiadał Demokrata. W momencie odwrócenia pozycji, wynik był prawie o połowę gorszy i wynosił zaledwie 6,8 proc. rocznie.
Tak się składa, że po listopadowych wyborach prezydenckich Kongres zostanie pod rządami Demokratów. Spogladając na tabelę wyraźnie widać, że Wall Street wolałaby, aby prezydentem został Demokrata.
Lekcja na nadchodzącą elekcję
Trzeba jednak pamiętać, że wybory to nie jedyny, a przede wszystkim nie najważniejszy czynnik wpływający na decyzje inwestorów. Niedźwiedzie lata 2000-2002, które były następstwem bańki technologicznej mogłyby być równie bolesne, gdyby Al Gore dostał parę głosów wiecęj na Florydzie i został prezydentem w listopadzie 2000. Prezydentura Hoovera pewnie potoczyła by się inaczej, gdyby nie spekulacje roku 1929.
Nie odliczajcie więc notowań kalendarzem wyborczym. Wszystko wskazuje na to,
że kupowanie akcji kiedy ich ceny nie są wygórowane, tak jak jest teraz, będzie
udaną strategią w długim okresie. Bez względu na to, kto wygra wybory w
USA.