Pierwsza część sesji za oceanem przebiega w pod znakiem dalszego odrabiania strat z wcześniejszej głębokiej korekty. Po półtorej godziny handlu S&P500 i Dow Jones solidarnie zyskują po 1,4 proc., a Nasdaq rośnie o 1,5 proc. Choć główny indeks zyskał w dwie sesje blisko 3 proc., to jednak wciąż jest poniżej poziomu ostatniego zamknięcia z ubiegłego roku.
- Noworoczny kac wreszcie przeszedł. Wczorajszy zwrot daje nadzieję na trwałą poprawę nastrojów – komentował w wypowiedzi dla agencji Bloomberg Justin Urquhart Stewart z towarzystwa Seven Investment Management.
Nastroje wsparły opublikowane w środę protokoły z grudniowego posiedzenia amerykańskich władz monetarnych, z których wynikało, że zaostrzenie polityki nie jest rozważane. Tymczasem prezes EBC Mario Draghi przyznał, że wśród rozważanych przez bank posunięć znajduje się rozpoczęcie skupu obligacji rządowych.
Zgodne z oczekiwaniami były tymczasem dane z amerykańskiego rynku pracy. W ubiegłym tygodniu w urzędach zjawiło się 294 tys. nowych bezrobotnych (dane zannualizowane). Entuzjazm udzielił się także inwestorom w Europie. WIG20 zakończył sesję skokiem o 2,3 proc., frankfurcki DAX rośnie o 3,1 proc., a brytyjski FTSE100 jest na 2,3-procentowym plusie.
