Na razie dolar jest jednak nieco mocniejszy, co wynika ze wspomnianego pogorszenia się nastrojów na giełdach. Wczoraj przyczyniły się do tego słabsze dane o zamówieniach na dobra trwałego użytku w czerwcu, a także rozczarowujące zapiski Beżowej Księgi FED (aż w 8 z 12 dystryktów FED odnotowano nieznaczne spowolnienie wzrostu gospodarczego). Z kolei euro nie wspierają wracające obawy nt. Grecji. Wczoraj niemiecki minister finansów zapowiedział, że zgodzi się na to, aby fundusz EFSF miałby wykupywać obligacje zagrożonych krajów PIIGS na rynku wtórnym, a dzisiaj dodał, że powrót greckiej gospodarki do konkurencyjności może potrwać ponad dekadę. Inwestorzy obawiają się też rozszerzenia kryzysu, po tym jak wczoraj rano Moody’s obciął rating Cypru. Pojawiają się też spekulacje, jakoby przyjęte w ubiegły czwartek rozwiązania dla Grecji mogą napotkać na polityczny opór nie tylko w Niemczech, ale i też w Holandii, Finlandii, czy na Słowacji. Wczoraj wieczorem rating dla Grecji obcięła agencja S&P – do CC z CCC, stwierdzając, iż rośnie ryzyko ogłoszenia „selektywnej niewypłacalności”.
Niepokój na rynkach odbija się też na złotym, który wczoraj wieczorem
wyraźnie tracił na wartości. Po godz. 9:00 widać jednak delikatną presję na
odrobienie poniesionych strat. Co ciekawe na rynku globalnym dzisiaj rano
wyraźnie nie umacnia się też szwajcarski frank, nieco tanieje też złoto i
pozostałe metale szlachetne. Nieco zyskuje jeszcze japoński jen, chociaż tutaj
coraz głośniej zaczyna mówić się o możliwej interwencji. Chociaż zdaniem
ministra gospodarki Kaoru Yosano lepiej zaczekać z tym działaniem do 2 sierpnia.
Jego zdaniem transakcja w skali 1-2 bln JPY byłaby obecnie trudna do wykonania.
Z pozostałych walut warto zwrócić uwagę na nowozelandzkiego dolara, który pomału
zaczyna mieć przyklejaną łatkę „bezpiecznej waluty” – ze względu na niskie
zadłużenie kraju w relacji do PKB, a także ze względu na perspektywę podwyżek
stóp procentowych. Notowania NZD od jakiegoś czasu idą mocno w górę i tak też
było wczoraj. Wprawdzie RBNZ nie podwyższył wczoraj stóp procentowych, ale wydał
jastrzębi komunikat, co zdaniem rynku zapowiada ruch w górę o 50 p.b. już na
wrześniowym posiedzeniu.
Co dalej? Pozostaje koncentrować się na informacjach z amerykańskiej
sceny politycznej. Poza tym mamy dane makro z Eurolandu i USA – o ich wpływie
piszę w subiektywnym kalendarzu.
EUR/PLN: Wczorajsze naruszenie bariery 4,02
może być odebrane jako sygnał, iż w najbliższych dniach rynek będzie próbował
testować rejon 4,04-4,05. Niemniej dzisiaj rano notowania zeszły poniżej 4,02.
Rynek zaczyna generować coraz więcej fałszywych, krótkoterminowych sygnałów.
Niemniej spadek poniżej 4,01 byłby odebrany jako sygnał, iż należy spodziewać
się próby zejścia poniżej 4,00 w kolejnych dniach.
USD/PLN: Umocnienie się dolara na świecie doprowadziło do wyraźnego ruchu
w kraju. Naruszony został opór na 2,80, niemniej dzisiaj rano rynek jest nieco
niżej. Patrząc na wykres z ostatnich 5 dni widać wiele fałszywych sygnałów. Tym
samym należy przyjąć, iż w najbliższych dniach możemy poruszać się od 2,75 do
2,82.
EUR/USD: Po złamaniu rejonu 1,44 wczoraj po południu, spadliśmy w okolice
wsparcia na 1,4330, co może prowokować do nieznacznego odbicia w dniu
dzisiejszym. Niemniej nie można wykluczyć, że w najbliższych godzinach powrócimy
powyżej 1,44, a w kolejnych dniach będziemy kierować się w stronę 1,45.
Podwyższona zmienność i fałszywe, krótkoterminowe sygnały mogą w najbliższym
czasie dominować.
GBP/USD: Wczorajsza czarna świeca w dużej mierze przykryła wtorkowe
wzrosty. Niemniej rejon wsparcia na 1,63 zdaje się dobrze bronić. Dzisiaj można
spodziewać się udanej próby wyjścia ponad 1,6350 i dalej próby powrotu do
1,64.
Sporządził: Marek Rogalski – analityk DM BOŚ (BOSSA
FX)