Zdaniem Mariusza Adamiaka, dyrektora departamentu zarządzania aktywami Pioneer TFI, w najbliższych dniach rynek giełdowy będzie dyskontował pozytywne wyniki referendum.
— Nie przeceniałbym jednak znaczenia polityki dla koniunktury rynkowej w najbliższych tygodniach. Przetasowania w rządzie, nawet zmiana premiera, nie będą dla inwestorów zaskoczeniem. Jedynie perspektywa rychłych przedterminowych wyborów parlamentarnych mogłaby znacząco wpłynąć na rynek, a to jest raczej mało prawdopodobne — mówi Mariusz Adamiak.
Ubiegły tydzień był udany dla rynku akcji.
— Na przykładzie akcji TP SA, oferowanych do sprzedaży przez Kompanię Węglową, mogliśmy zauważyć, jak rynek bez żadnego problemy wchłonął ponad 40 mln walorów. Pokazało to dobitnie, że na warszawskiej giełdzie nie brakuje kapitału gotowego do inwestycji. W ubiegłym tygodniu powrócili na rynek również zagraniczni gracze — dodaje Mariusz Adamiak.
Inwestorzy zdyskontowali już wejście Polski do UE. Referendum tylko umocniło ich przewidywania.
— Jeżeli nic poważnego nie wydarzy się za granicą, to główne indeksy na GPW mają szanse na silne wzrosty. Akcje praktycznie ze wszystkich segmentów będą drożały, choć z pewnością na czele będzie branża telekomunikacyjna — mówi specjalista TFI Pioneer.
Walory wielu polskich spółek na tle porównywalnych firm zagranicznych nie należą już do najtańszych. Dlatego o dalsze wzrosty na giełdzie trudno będzie, wbrew trendom na giełdach zagranicznych. Według Mariusza Adamiaka należy więc uważnie obserwować indeksy giełd światowych, gdyż kontynuacja hossy uzależniona będzie w bardzo dużym stopniu od tamtejszych nastrojów. Warto również zauważyć, że rynki zagraniczne w ostatnich trzech miesiącach bardzo urosły i zwiększa się prawdopodobieństwo korekty. W Polsce dochodzi jeszcze pewne ryzyko polityczne.
— Prawdopodobne zmiany w rządzie inwestorzy dyskontowali znacznie wcześniej. Nawet zmiany personalne nie powinny bardzo negatywnie wpłynąć na główne indeksy giełdowe. Nie grozi więc głębsza korekta, chyba że znacząco pogorszyłaby się koniunktura za granicą — uważa Mariusz Adamiak.