Spółki rafineryjne zdominowały giełdę na przełomie sierpnia i września. Rekordowe ceny ropy, optymistyczne nastawienie inwestorów zagranicznych do polskiego rynku oraz nieoczekiwanie wysokie widełki cenowe w ofercie PGNiG sprawiły, że lokomotywą giełdy stały się walory PKN Orlen. Tylko w ubiegłym tygodniu akcje płockiej firmy, ale także Lotosu oraz węgierskiego MOL dały zarobić odpowiednio prawie 18 proc., 13 proc. i 10 proc. W przypadku „ciężkich” spó-łek rzadko się zdarzają tak wysokie stopy zwrotu z inwestycji krótkoterminowej. Korekta może więc nadejść w każdej chwili, ale potencjał spadkowy tych akcji jest niewielki.
Obecna sytuacja rynkowa stawia polskie rafinerie w niemal idealnej sytuacji. Mimo braku złóż ropy ich akcje cieszą się popularnością zachodnich inwestorów właśnie ze względu na wysokie ceny surowca. Firmy te kupują ropę Ural z Rosji, tańszą od notowanego na londyńskiej giełdzie surowca Brent, ale po jej przerobieniu sprzedają kierowcom benzynę po cenach już europejskich. Zarabiają więc więcej, niż pozwala tzw. spread między ceną ropy rosyjskiej a Brent. W efekcie PKN i Lotos są w stanie generować ponadprzeciętne marże i nie ma sygnałów, by to miało się skończyć. Z kolei MOL działa na rynku węgierskim, który jest lepiej oceniany niż polski. Dodatkowo ma dostęp do złóż ropy, co uzasadnia premię wobec regionalnych rafinerii pozbawionych tzw. upstreamu.
Orlen jest obecnie „maskotką” inwestorów. Warto zaznaczyć, że wyjątkowo korzystne warunki działalności nie usypiają zarządu. Systematycznie realizuje on program restrukturyzacji. Kiedy Igor Chalupec obejmował fotel prezesa PKN, „PB” prognozował, że spółka wreszcie doczekała się zarządu, który będzie dążył do długoterminowego wzrostu wartości. Nie zawiedliśmy się. Redukcję kosztów, która ma poprawić zyskowność, już widać. Orlen wybrał też ścieżkę rozwoju poprzez przejęcia rafinerii w innych krajach. Na razie napotkał kłopoty w Unipetrolu (różnicę w oczekiwaniach cenowych przez strony transakcji i przejściowa utrata głosu z akcji). Inwestorzy podchodzą jednak do tych zawirowań bardzo spokojnie, więc nie widać, by wpływały one na kurs. Ważniejszy jest rosnący potencjał rozwoju Orlenu i oczekiwane zyski związane z wejściem na nowe rynki.