Zgodnie z przewidywaniami analityków, rosnące ceny ropy odbijają swoje piętno na notowaniach na amerykańskich giełdach.
Cena surowca bez trudu zdołała przebić barierę 54 dolarów za baryłkę. Eksperci szacują, że może ona nawet wzrosnąć o kolejne 10 dolarów. Jakie to będzie miało przełożenie na światową gospodarkę nie trzeba chyba tłumaczyć. Nic dziwnego, że rynki finansowe stają się coraz bardziej nerwowe i reagują na każdą informację o ropie. Nerwowość wywołują obawy o zbyt niski poziom podaży ropy w rejonie Zatoki Meksykańskiej, Nigerii i Norwegii.
Oprócz doniesień z rynku ropy, zachowania inwestorów kształtują publikacje najświeższych raportów kwartalnych. Przed sesją swoje rezultaty opublikował bank inwestycyjny Merrill Lynch. Trudno mówić o zaskoczeniu. Zgodnie z oczekiwaniami zysk netto instytucji spadł w trzecim kwartale o niecałe 10 proc., ale był nieco wyższy od prognoz analityków. Nie ratuje to jednak papierów ML przed bolesną korektą. Wycena spada o około 2 proc.
Niemal 9 proc. tracą na wartości walory największego na świecie instytucjonalnego funduszu zarządzającego State Street, które są najsłabszą składową indeksu S&P500. To efekt słabych wyników kwartalnych. Zysk spółki wyniósł 55 zamiast prognozowanych przez analityków 65 centów na akcję.
Silne spadki notuje sektor producentów mikroprocesorów. Kurs akcji Intela, lidera tego segmentu rynku dołuje o blisko 2 proc. Spekuluje się, że spółka poinformuje po sesji o wolniejszym tempie wzrostu sprzedaży. Przychody mogą wzrosnąć o zaledwie 8 proc.
Jeszcze głębszą przecenę notują papiery największego konkurenta, koncernu AMD. Równie słabo prezentuje się Texas Instruments.