Powyborcza rzeczywistość Polski wyraźnie spodobała się inwestorom, a najbardziej inwestorom zagranicznym. W ubiegły poniedziałek WIG20 umocnił się blisko 3,5 proc., a równocześnie złoty zyskał do dolara aż 3,7 proc., co wyraźnie świadczy o tym, że inwestorzy zza oceanu bardzo dobrze przyjęli pozostanie przy władzy koalicji PO-PSL. Właściwie cały tydzień upłynął na umacnianiu się złotego oraz warszawskich indeksów. Chociaż trendy te pod koniec tygodnia trochę wyhamowały, to należy zauważyć, że mamy do czynienia z drugą największa korektą wzrostową spadków rozpoczętych na początku sierpnia. Jeśli w tym tygodniu tendencja ta się utrzyma, będziemy mieli do czynienia z testowaniem ważnych oporów na indeksach w Polsce, ale również Stanach Zjednoczonych. Być może tym razem, wspomagane napływającymi informacjami o nowych pomysłach walki z kryzysem, byki będą w stanie pokonać te opory.
Jednym z elementów walki z kryzysem jest reforma Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej, nad którą w tym tygodniu słowacki parlament glosował i którą zatwierdził, kończąc tym samym jej ratyfikację przez wszystkie państwa strefy euro. Jerzy Buzek, były premier Polski, stwierdził, że: „przyczyni się to w znacznym stopniu do stabilności strefy euro i pomoże powstrzymać kryzys zadłużenia państw”.
Kolejny dobry tydzień mieli inwestorzy z Wall Street.
O nastrojach decydowały bardziej czynniki zewnętrzne i sytuacja w Europie. Konkretnie informacje dotyczące planu dokapitalizowania banków europejskich (tutaj nie usłyszeliśmy jednak nic nowego) i sprawa reformy programu EFSF (ostatecznie zaakceptowanej przez parlament słowacki).
Kalendarium makroekonomiczne w USA było w minionychdniach niemal puste. Warto jednak zwrócić uwagę, że rozpoczął się sezon publikacji raportów kwartalnych. Sezon tradycyjnie rozpoczęła Alcoa. Analitycy spodziewali się 22 centów zysku na akcję. Wynik zaskoczył negatywnie. Co prawda przychody wzrosły, ale zysk był niższy i wyniósł 15 centów na akcje. Raport JP Morgan z kolei na pierwszy rzut oka mógł się wydawać dobry. Bank wypracował w III kwartale zysk na poziomie 4,3 mld USD, lecz był on w dużej mierze wynikiem księgowej sztuczki, która dała 1,9 mld zysku brutto. Rynek nie nabrał się na to i akcje spółki zaczęły tracić na wartości. Atmosferę poprawił raport Google’a. Przychody 7,51 mld USD i zyski 9,72 mld USD okazały się dużo lepsze od oczekiwań, co doprowadziło do znacznego wzrostu indeksu handlu posesyjnego po czwartkowej sesji.
Przysłowiową kropką nad i potwierdzającą polepszający się sentyment okazały się piątkowe, dobre dane o wrześniowej sprzedaży detalicznej. Czyżby zeszłotygodniowe prognozy analityków z Wall Street dotyczące skali zwyżek indeksów amerykańskich okazały się trafione? Patrząc na kolejny tygodniowy wzrost Baltic Dry Index o 8,7 proc., prognoza nabiera kolorów.
Najbliższe dni przepełnione są zarówno danymi makro, jak i raportami kwartalnymi spółek bardzo istotnych dla amerykańskiej gospodarki. Nie bez znaczenia jest również układ techniczny. Wyraźne przebicie 1220 pkt na S&P 500 może potwierdzić sygnał kupna.