Akcje Sokołowa są obecnie najdroższe od blisko czterech lat. Kurs mięsnej spółki waha się na poziomie 3,8 zł. Tymczasem z ostatniej wyceny analityków BDM PKO BP wynika, że akcje te są warte 3,3 zł. Jednak licząc według metody DCF walory podlaskiej grupy są warte 4,35 zł.
Na razie notowaniom Sokołowa nie grozi drastyczny spadek, bo inwestorzy szykują się na wezwanie przez HK Ruakatalo i duże nadzieje wiążą z wejściem do Unii Europejskiej. Na rynku aż roi się od spekulacji, że wkrótce może zostać ogłoszone wezwanie na akcje mięsnego holdingu. Chętnym do zakupu może okazać się HK Ruakatalo, który pod koniec 2002 roku ogłosił wezwanie na 21 proc. walorów Sokołowa, proponując 2,2 zł za sztukę. Wówczas fińskiej grupie udało się skupić połowę tego, co zamierzała. Teraz inwestorzy liczą na dużo wyższą cenę. Inwestujący w akcje Sokołowa liczą także na profity w związku z wejściem Polski do UE. Jednak wymierne korzyści dla firmy, której roczne przychody są bliskie 1 mld zł, powinny być widoczne dopiero w drugiej połowie roku.
Pierwsze półrocze może okazać się trudnym okresem dla całej branży mięsnej. Wiele zakładów może zostać zamkniętych, jeśli nie wypełnią unijnych standardów. Jeśli nasze władze weterynaryjne pójdą śladem kolegów po fachu z Czech, to wkrótce w setkach ubojni i przetwórni może zostać wstrzymana produkcja. Czesi w ostatnich dniach zdecydowali się zamknąć 550 rzeźni (12 proc.). W Polsce z działających około 3,3 tys. zakładów do zamknięcia kwalifikuje się jeszcze więcej. Na razie trwają unijne kontrole.
Na eliminacji z rynku nieprzystosowanych zakładów mogą zyskać liderzy branży, do których należy Sokołów. Jednak zanim do tego dojdzie, należy spodziewać się agresywnej, wręcz dumpingowej polityki cenowej ze strony firm, których nie będzie stać na dostosowanie do norm UE. Dlatego analitycy przyznają, że dla stroniącego od wojny cenowej Sokołowa kolejne miesiące mogą być trudne. Dopiero po przystąpieniu do Unii należy spodziewać się stopniowego wzrostu udziałów rynkowych podlaskiej grupy.