W przypadku blue chipów można mówić o wyraźnym wyczerpaniu energii podaży jako przyczynie tego stanu rzeczy. Zejście Wig20 do poziomu wsparcia na linii 2900 pkt. skutecznie zahamowało chęć do wyzbywania się akcji największych spółek. Zachowanie rynku w ubiegłym tygodniu sugerowało budowanie bazy do wybicia, a bardziej prawdopodobny wydawał się kierunek w górę.
Wczorajszy spadek indeksu poniżej tej kluczowej bariery połączony z silną wyprzedażą za oceanem po serii negatywnych informacji z sektora finansowego groził zanegowaniem tego scenariusza. Ostatnią nadzieję byki mogły pokładać w symbolicznej wartości obrotu na tej nieudanej dla nich sesji.
Dzisiaj nadszedł moment prawdy. Gdyby spadek był kontynuowany, a co gorsza przy większej aktywności inwestorów, należałoby się przygotować na najgorsze, czyli testowanie tegorocznych dołków. Spadki w USA i słabe otwarcia na parkietach Europy nie wróżyły najlepiej.
Warszawskie indeksy zaczęły dzień pod kreską, ale już na pierwszy rzut oka było widać, że siła podaży jest znikoma, a przecena mocno wymuszona. Wykorzystała to strona popytowa, która szybko zorganizowała akcję ratunkową i wywindowała Wig20 do strefy bezpieczeństwa ponad linią 2900 pkt. Równie troskliwej opieki nie roztoczono nad średnimi spółkami, które dopiero w ostatniej fazie sesji zdołały wyjść na plus, przerywając swoją spadkową epopeję. Skala strat w tym sektorze jest bardzo duża, a do styczniowego minimum brakuje bardzo niewiele. To ostatni moment na ratowanie mWig40.
Korzystny dla siebie rezultat byki zdołały utrzymać aż do końca sesji dzięki stopniowej poprawie nastrojów na rynkach zagranicznych. Poranne spadki zostały tam w większości zniwelowane, a inwestorzy czekali na popołudniowe wystąpienie Bena Bernanke dotyczące przyszłego kierunku amerykańskiej polityki monetarnej. Indeksom pomagała taniejąca nieznacznie ropa.
Rozpoczęty po porannym odbiciu nużący trend boczny na Wig20 przetrwał aż do wystąpienia szefa Fed. Ben Bernanke wyraził zaniepokojenie wzrostem cen oraz słabością dolara i zasugerował koniec cyklu obniżek stóp procentowych. Silne umocnienie dolara i pogłębienie przeceny ropy po tej wypowiedzi pomogło światowym indeksom i przesądziło o wzrostowym zakończeniu dnia na GPW. Pozytywny wpływ na wynik sesji miały też lepsze dane o wzroście zamówień w amerykańskim przemyśle.
Wig20 zyskał 1 proc., a najlepszym blue chipem okazał się drożejący o 7 proc. Bioton. Spółka pokonała wyraźnie barierę 70 gr. za akcję. Najwięcej pomogła indeksowi Telekomunikacja, rosnąca po rekomendacji BNP Paribas. Więcej niż Wig20 zyskały także KGHM i Pekao. Obroty wzrosły do poziomu 850 mln. zł. Warto zauważyć, że złoty ustanowił dzisiaj nowy rekord w stosunku do euro, zanim nieco stracił po umocnieniu dolara.
Można sądzić, że trwające od pewnego czasu wyciszenie rynku nie oznacza jeszcze początku sezonu ogórkowego. Wypowiedź Bena Bernanke może umocnić dolara na dłużej, a to będzie prowokować podaż na rynkach surowcowych. Jeśli dojdzie do większego spadku notowań ropy, obroty na giełdach wzrosną, a indeksy ożyją – obecnie zmienność jest podobnie niska jak w pobliżu październikowego szczytu.
Za oceanem trwa dyskusja na temat zachowania rynku w najbliższym półroczu. Pesymiści akcentują znane dobrze problemy związane z kryzysem na rynku kredytowym, drożejącymi surowcami i spowolnieniem gospodarki. Na razie jednak te obawy wydają się wliczone w ceny. O mimo wszystko nie najgorszych nastrojach świadczy coraz lepsze relatywne zachowanie indeksów mniejszych spółek. Wykresy siły relatywnej tych indykatorów względem głównych indeksów rosną. Indeks małych spółek Russell 2000 wyraźnie przewodzi stawce po kilku latach gorszego zachowania. Wiara w dobre perspektywy małych i średnich spółek sugeruje wiarę w lepsze czasy dla rynku, choć warto zauważyć, że wskaźniki przepływu kapitału świadczą raczej o międzysektorowej rotacji niż napływie świeżych środków. To niestety sprzyja kontynuacji trendu bocznego.