Inwestorzy z Kogeneracji proszą nadzór o pomoc

Agnieszka Berger
opublikowano: 25-02-2008, 00:00

Prywatni udziałowcy boją się, że francuski EDF wykorzysta rekomendację i skupi akcje za bezcen, a oni zostaną na lodzie.

Drobni akcjonariusze twierdzą, że DM PKO BP zaniżył wycenę

Prywatni udziałowcy boją się, że francuski EDF wykorzysta rekomendację i skupi akcje za bezcen, a oni zostaną na lodzie.

Kogeneracja, zespół wrocławskich elektrociepłowni kontrolowany przez grupę Electricite de France (EDF), to spółka, która zazwyczaj nie budzi emocji giełdowych graczy. Choć free float teoretycznie jest dość duży, bo wynosi 50 proc. akcji, notowania są senne, a obrót papierami Kogeneracji — symboliczny. Poza spółkami powiązanymi kapitałowo z EDF, które kontrolują połowę kapitału wrocławskiej firmy, ujawnił się tylko jeden akcjonariusz z udziałem przekraczającym 5 proc. — fundusz Legg Mason.

Na rynku wielokrotnie spekulowano o prawdopodobnym wezwaniu na akcje Kogeneracji, które ogłosi inwestor strategiczny, i wycofaniu spółki z giełdy. Mimo to, choć od prywatyzacji wrocławskich elektrociepłowni z udziałem grupy EDF minęło już dobrych kilka lat, nic się nie dzieje. Emocje drobnych akcjonariuszy nabrały jednak na nowo temperatury po zakończonym niedawno wezwaniu na akcje Pratermu, którego sukces ogłosił kilka dni temu nabywca — francuska Dalkia. Tymczasem jak grom z jasnego nieba uderzyła w nich rekomendacja „sprzedaj”, wydana przez Dom Maklerski PKO BP. Analityk wycenił akcje Kogeneracji na 41 zł (plus ponad 2 zł dywidendy za 2007 r.), czyli o kilkanaście procent taniej, niż wynosi ich giełdowy kurs już po styczniowych spadkach na rynku. Jeszcze w grudniu parkiet wyceniał papiery wrocławskiego producenta ciepła i energii elektrycznej na 70 zł, a i to, zdaniem mniejszościowych akcjonariuszy, absolutnie nie odzwierciedlało rzeczywistej wartości spółki.

Ukryte walory

Drobni akcjonariusze zarzucają autorowi wyceny, że wybierając tzw. metodę dochodową, nie uwzględnił cennych składników majątku Kogeneracji, które obecnie nie dają przychodów. Chodzi m.in. o rozległe nieruchomości spółki we Wrocławiu i okolicach.

— To kilkadziesiąt hektarów gruntu — w tym 27 ha w centrum miasta. 20 ha może zostać wystawionych na sprzedaż. Nawet przy konserwatywnej wycenie tylko ta nieruchomość może być warta 600-700 mln zł, czyli tyle lub więcej niż — według wyceny DM PKO BP — jest warta cała Kogeneracja — twierdzi Zbigniew Kulczyński, indywidualny akcjonariusz wrocławskiej spółki, który oprotestował rekomendację i zwró- cił się o interwencję do Komisji Nadzoru Finansowego (KNF).

Grunty we Wrocławiu to tylko przykład. W piśmie do KNF akcjonariusz wymienia jeszcze należącą do Kogeneracji Elektrociepłownię Zielona Góra, w której inwestor wybudował nowy blok energetyczny za 550 mln zł.

— Przy obecnych kosztach budowy nowych mocy jego wartość można szacować na 1 mld zł — uważa akcjonariusz.

Jego zdaniem, cała Kogeneracja może być warta około 4 mld zł, a analityk, wy- liczając wartość spółki na 611 mln zł (bez ubiegłorocznej dywidendy), nie dochował należytej staranności i naraził drobnych akcjonariuszy na straty.

Do KNF wpłynął jeszcze co najmniej jeden wniosek w tej sprawie. Jego autor, Józef Sowa, uważa, że wrocławska spółka jest w rzeczywistości warta jeszcze więcej, bo 5,4- -6,9 mld zł. Akcjonariusz zwraca też uwagę na kontrowersyjne transakcje akcjami Kogeneracji, które — w jego ocenie — służą manipulowaniu kursem i prowadzą do jego systematycznego zaniżania.

„Powyższe działania wskazują, że najprawdopodobniej inwestor większościowy, tj. EDF, chce przejąć pozostałe akcje na giełdzie za cenę 10- -20 proc. wartości fundamentalnej spółki. (…) mogę zostać zmuszony, jako inwestor indywidualny, do oddania moich akcji niemal za bezcen, gdy na giełdzie pozostanie mniej niż 10 proc. akcji” — pisze Józef Sowa do KNF.

Majątek za szybą

Ludomir Zalewski, analityk DM PKO BP, który sporządził rekomendację dla Kogeneracji, podtrzymuje swoje wnioski. Jego zdaniem, spółka nie jest dobrą inwestycją dla mniejszościowych akcjonariuszy, a deklaracje zarządu firmy nie dają podstaw do uwzględnienia w wycenie wartości likwidacyjnej majątku.

— Nic nie wskazuje na to, że ta wartość kiedykolwiek przełoży się na wycenę spółki dla mniejszościowych akcjonariuszy. Spółka nie zapowiada sprzedaży aktywów. Dlatego w swojej wycenie wyceniłem wartość biznesu, który prowadzi Kogeneracja, a nie jej majątku — wyjaśnia analityk.

Według Ludomira Zalewskiego, inwestor strategiczny nie sygnalizował też zamiaru ogłoszenia wezwania, o którym spekulowano na rynku już wielokrotnie.

Sam inwestor — EDF — nie chce komentować ani spekulacji dotyczących wezwania, ani sprawy kontrowersyjnej rekomendacji. Kontrolowana przez Francuzów Kogeneracja zaprzecza z kolei, że nie informuje o swoich planach i prognozach, co — zdaniem drobnych akcjonariuszy i analityków — nie sprzyja lepszej wycenie spółki na giełdzie.

Czy KNF zareaguje? Wkrótce się okaże. Na razie urząd potwierdza, że w ostatnich dniach otrzymał pisma drobnych akcjonariuszy, ale na wnioski jest jeszcze za wcześnie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Inwestorzy z Kogeneracji proszą nadzór o pomoc