Na Wall Street szał zakupów. W środę popyt całkowicie zdominował sesję. Na NYSE na jedną taniejącą spółkę przypadało siedem drożejących. Na Nasdaq na trzy taniejące przypadało jedenaście drożejących. Dow Jones przez znaczną część sesji rósł o ponad 300 pkt. W ciągu dwóch dni indeks poszedł w górę o ponad 550 pkt.
Szał zakupów wywołała wypowiedź wiceszefa Fed Donalda Kohna, którą odebrano jako zapowiedź kolejnych obniżek stóp procentowych. Optymizmu inwestorów nie zmąciły kiepskie dane makro. Sprzedaż domów na rynku wtórnym była w październiku najniższa w historii. Mniejsze niż oczekiwano okazały się zamówienia na dobra trwałe. Popytu nie wyhamował Richard Fisher, szef Fed w Dallas, który ostrzegł, że dalsze obniżki stóp mogą zwiększyć inflację. Rynek nie zareagował także na „beżową księgę” Fed, stwierdzającą spadek tempa wzrostu gospodarczego i odsuwającą perspektywę poprawy koniunktury na ostatnie miesiące przyszłego roku.
Największym popytem cieszyły się akcje banków i spółek usług finansowych. Mocno drożały akcje m.in. Citigroup, AIG i Goldman Sachs.
Marek Druś