Amatorzy mocnych wrażeń mogli wczoraj poczuć się zawiedzeni. Po dużych wahaniach notowań wczorajsza sesja przyniosła wyraźne uspokojenie nastrojów. Inwestorzy konsolidowali zyski i starali się na chłodno odgadnąć, dokąd teraz podążą giełdowe indeksy.
Tym razem nie można było liczyć na podpowiedź zza Atlantyku. Wtorkowa sesja zakończyła się tam remisem, a poranne notowania na rynku terminowym nie dawały jasnych wskazówek. Coraz bardziej liczono się z możliwością korekty. Mało kto decydował się na sprzedaż akcji, gdyż amerykańscy inwestorzy niejednokrotnie udowodnili, że potrafią postąpić na przekór prognozom. Niezdecydowanie wynikające z konfrontacji niemal równie prawdopodobnych scenariuszy spowodowało, że indeksy spędziły długie godziny w nużącym trendzie bocznym. Nadziei na przełamanie impasu można było upatrywać jedynie w nowej porcji danych makroekonomicznych z USA.
W wyniku poświątecznego wzrostu główne indeksy GPW znalazły się tuż pod ważnym oporem wyznaczonym przez średnią z 45 sesji. Jej przebicie dałoby nadzieję na zmianę kierunku trendu średnioterminowego. Bliskość tej bariery onieśmieliła jednak inwestorów, którzy woleli wstrzymać się z zakupami do czasu wyjaśnienia sytuacji za oceanem.
Opublikowane tam dane potwierdziły przypuszczenia, że amerykański przemysł pogrąża się w recesji. Znacznie bardziej niż prognozowano spadły zamówienia na dobra trwałego użytku. Szczególnie rozczarował popyt na środki produkcyjne. Spadła również sprzedaż nowych domów, a liczba budynków czekających na kupców była najwyższa od 1981 r. Niepomyślne wieści pogorszyły nieco nastroje na GPW, ale nawet słabsze otwarcie na Wall Street nie spowodowało większych szkód na warszawskim parkiecie. Korekta w USA była spodziewana, a inwestorzy zakładali, że może ona okazać się tylko epizodem, gdyż recesja w amerykańskim przemyśle jest już zdyskontowana w wycenach akcji. Bardziej niż nią martwiono się chyba znowu zniżkującym dolarem i drożejącą ropą.
Dzięki dużej odporności rynków na niepomyślne wieści indeksy GPW zakończyły sesję niemal bez zmian przy sporych obrotach 1,7 mld zł. Przez cały dzień poruszały się w rytm wydarzeń za granicą i ani wiadomość o znacznym wzroście krajowej sprzedaży detalicznej, ani decyzja RPP o podniesieniu stóp procentowych nie miały na nie wpływu. Dzięki nawrotowi surowcowej hossy mocne były KGHM i PKN, rozczarowały Pekao, TP oraz Bioton.
Włodzimierz Uniszewski