Inwestorzy zagraniczni są już zadomowieni

Jacek Zalewski
opublikowano: 2000-01-20 00:00

Inwestorzy zagraniczni są już zadomowieni

KU INTEGRACJI: Przewodniczący Forum Izb Gospodarczych UE Cristiano Pinzauti (w środku) dyskutuje o problemach inwestorów zagranicznych z marszałkiem Maciejem Płażyńskim, ministrem Emilem Wąsaczem i wiceministrem Marcinem Święcickim. fot. Grzegorz Kawecki

Po dziesięciu latach polskich przemian ustrojowych oczywistością jest stwierdzenie, iż przedsiębiorstwa z udziałem kapitału zagranicznego przedstawiają dziś w Polsce poważny potencjał, liczący się coraz bardziej w skali całej gospodarki narodowej. Stały napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych staje się zaś absolutną koniecznością, jeśli Polska ma realnie myśleć o wstąpieniu w najbliższych latach do Unii Europejskiej, a następnie o gospodarczym dogonieniu jej członków.

PRZEMIANY sytuacji inwestorów zagranicznych w Polsce kapitalnie obrazuje prześledzenie aktów prawnych, kolejno regulujących ich działalność. W połowie epoki Edwarda Gierka, Rada Ministrów wydała 6 lutego 1976 r. rozporządzenie „w sprawie warunków, trybu i organów właściwych do wydawania zagranicznym osobom prawnym

i fizycznym uprawnień do tworzenia przedstawicielstw na terytorium PRL dla wykonywania działalności gospodarczej”. Następny akt miał już rangę ustawy, uchwalonej 6 lipca 1982 r.

(czyli w stanie wojennym!), stanowiącej „o zasadach prowadzenia na terytorium PRL działalności gospodarczej w zakresie drobnej wytwórczości przez zagraniczne osoby prawne i fizyczne”. Usiłujący ożywić gospodarkę PRL, schyłkowy rząd Mieczysława Rakowskiego przeprowadził 23 grudnia

1988 r. ustawę „o działalności gospodarczej z udziałem podmiotów zagranicznych”. Wkrótce po przemianach ustrojowych, w okresie premierostwa

liberała Jana Krzysztofa Bieleckiego, uchwalono 14 czerwca 1991 r. obowiązującą do dzisiaj ustawę „o spółkach z udziałem zagranicznym”. Zwieńczeniem legislacyjnej drogi jest najświeższa ustawa z 19 listopada 1999 r. „Prawo działalności gospodarczej”, która od 1 stycznia 2000 r. uregulowała sytuację oddziałów i przedstawicielstw przedsiębiorców zagranicznych, natomiast w całości wejdzie w życie 1 stycznia 2001 r.

CO UDERZA już w samych tytułach tych ustaw? Z każdą epoką i ekipą polityczną stawały się one coraz prostsze. Podobnie ewoluowała ich zawartość — restrykcyjny system pozwoleń, upoważnień, zgód i innych form reglamentacji ustępował wpisom do rejestru. Prawo działalności gospodarczej dokonuje natomiast przełomu psychologicznego, zrównując działających w Polsce przedsiębiorców bez względu na ich kraj pochodzenia. Jedyne zawężenie formy własnościowo-organizacyjnej firmy — do spółki komandytowej, z ograniczoną odpowiedzialnością lub akcyjnej — dotyczy braku zasady wzajemności w stosunkach RP z danym państwem. Nowa ustawa niewątpliwie przybliża nasz system prawny do wymogów stawianych przez Unię Europejską. Na szczęście pominięto w niej bardzo kontrowersyjny zapis o tworzeniu obligatoryjnych struktur w sferze

samorządu gospodarczego.

BEZ WZGLĘDU jednak na przemiany prawne, niezmienny pozostaje cel

inwestowania w Polsce, trafnie sformułowany w art. 1 ustawy z 1991 r. jako „uczestniczenie przez podmioty zagraniczne w dochodach z prowadzenia przedsiębiorstw na terenie RP”. A zatem prowadzenie interesów — nawet przez firmy polonijne w „starym kraju” — nie jest przedsięwzięciem charytatywnym.

DOŚWIADCZENI biznesmeni oceniają, iż na początku dekady przyciągnięcie obcego kapitału do Polski było dużo trudniejsze, ale gdy już się ktoś zdecydował — to realizował inwestycję znacznie prościej niż obecnie.

We wczesnych latach dziewięćdziesiątych przedsiębiorca zagraniczny

był niemal noszony na rękach, natomiast teraz natrafia na liczne bariery administracyjne i potwornie długie

procedury, a poza tym musi ponosić

dodatkowe koszty — zarówno przechodzące przez konto, jak i pod stołem.

DZISIAJ zagraniczni i polsko-zagraniczni przedsiębiorcy świętują. Prezydent Aleksander Kwaśniewski przyjmuje ich w swoich salonach, z okazji 10-lecia Izby Przemysłowo-Handlowej Inwestorów Zagranicznych oraz jej walnego zgromadzenia (wypowiedź jednego z odznaczanych zamieszczamy na str. 30). Być może taka okazja trafia się po raz ostatni. Po upływie następnej dekady, stanowiąca jeszcze wyróżnik biznesmena zagraniczność zostanie już całkowicie zastąpiona przez zwykłą jakość.