Po kilku latach spowolnienia w Nowej Soli znów pojawiają się inwestorzy.
— Dostajemy zapytania, ale decyzji jest niewiele. Podejmują je głównie firmy, które już u nas działają — mówi Wadim Tyszkiewicz, prezydent Nowej Soli.
Ovopol, największy producent proszku jajecznego, dostawca dla przemysłu spożywczego i kosmetycznego, buduje za 25 mln zł drugi zakład.Nord, producent napędów, stawia halę o powierzchni 10 tys. mkw., czyli podwaja rozmiary obecnej fabryki. Pod koniec kwietnia zezwolenie na nowy projekt w Kostrzyńsko- -Słubickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej dostał Alumetal. Producent aluminiowych stopów odlewniczych rozbuduje zakład kosztem 12 mln zł.
— Grupa Gedia, która wytwarza komponenty motoryzacyjne, w tym i przyszłym roku zainwestuje 100 mln zł. Jej spółka Gedia Assembly ma w planach budowę lakierni — mówi prezydent Nowej Soli. Karton-Pak, który zaopatruje w opakowania największe koncerny, też powiększy moce.
— Na 6 ha powstanie fabryka. Będzie to pierwsza fabryka w południowej części naszej strefy aktywności gospodarczej — zapowiada Wadim Tyszkiewicz.
Znikające bezrobocie
Chociaż inwestorów było jak na lekarstwo, miasto nie zasypiało gruszek w popiele i przygotowało drugą 100-hektarową strefę.
— To tereny uzbrojone, z nową obwodnicą za 50 mln zł. Budujemy przy niej kolejne drogi, są: woda, kanalizacja i gaz. Doprowadzimy w ciemno pięć megawatów, żeby inwestorzy nie musieli czekać. Część terenów będziemy się starali włączyć do kostrzyńsko-słubickiejspecjalnej strefy ekonomicznej — mówi Wadim Tyszkiewicz. W północnej strefie, nie licząc zakładów Gedii, powstało 1500 miejsc pracy.
— Potrzebuję jeszcze 500- -700 miejsc pracy, żeby zniknął problem bezrobocia w Nowej Soli — szacuje prezydent. Bezrobocie w powiecie wynosi 26 proc., a w mieście 15 proc. Po zamknięciu zakładów metalurgicznych i lniarskich kilkanaście lat temu w Nowej Soli bez pracy było 40 proc. mieszkańców.
Apel do premiera
Prezydent ma pomysł, jak jeszcze lepiej ściągać inwestorów.
— Chciałbym wybudować 8 tys. mkw. pod dachem w 4 modułach. Straciliśmy co najmniej 15 inwestycji, bo nie mieliśmy gotowej hali. Myślę o znalezieniu partnera publiczno-prywatnego, bo jako prezydent nie mogę niestety prowadzić działalności gospodarczej — mówi Wadim Tyszkiewicz. Apeluje do rządu o większe zaangażowanie.
— Ulgi spadają, pomoc publiczna jest coraz niższa, a koszty pracy rosną. Choć sytuacja na Ukrainie może spowodować, że inwestorzy będą wybierać Polskę, to zawsze są Indie czy inne tańsze kraje — uważa Wadim Tyszkiewicz.
Miasto bardzo liczy na miedź, a o koncesję na wydobycie miedzi spierają się KGHM i Miedzi Copper. Ministerstwo Środowiska zapowiada, że do 6 czerwca ponownie wypowie się w tej sprawie.
— To, że miedź będzie tu wydobywana, jest pewne, ale nie wiadomo, czy za 5 czy za 35 lat. Mamy nadzieję na pozytywną decyzję o utrzymaniu koncesji dla Miedzi Copper. Pewnie przed wyborami do europarlamentu nie zapadnie. Liczymy jednak na premiera, że pozwoli nam żyć — apeluje Wadim Tyszkiewicz.