Sukcesem zakończyły się emisje Plast-Boxu i Betacomu — spółek z akcji „Z Pulsem na giełdę”. Jeszcze w lutym mogą one trafić na parkiet.
Euforia na rynku pierwotnym trwa. Inwestorzy polują na akcje idących na GPW firm średniej wielkości.
Emisja bez obaw
Wczoraj zakończyła się oferta publiczna Plast-Boxu, słupskiego producenta opakowań z tworzyw sztucznych. Od 9 do 12 lutego zapisy na akcje po 27 zł mogli składać drobni inwestorzy. Oferta zakończyła się znaczną nadsubskrypcją. Według informacji „PB”, stopa redukcji wyniesie ponad 91 proc., co oznacza, że złożono ponad milion zapisów na około 550 tys. akcji. Spółka zaoferowała inwestorom indywidualnym 130 tys. walorów. Nie będzie przesunięć w transzach.
— Do 17 lutego akcje zostaną przydzielone nabywcom. Chcemy zadebiutować jeszcze w tym miesiącu — zapowiadał na początku lutego Waldemar Pawlak, prezes Plast-Boxu.
Obaw o losy emisji nie było. W czasie tworzenia księgi popytu inwestorzy instytucjonalni zapisali się aż na 6,2 mln akcji, podczas gdy dostępnych było tylko 520 tys. Zapisy w book buildingu były wiążące, co oznacza, że nie trzeba było składać ich ponownie w trakcie emisji.
Plast-Box uzyska z rynku ponad 17 mln zł, które przeznaczy na redukcję zadłużenia i inwestycje m.in. na Ukrainie.
Olbrzymia redukcja
Drugi z giełdowych nowicjuszy, warszawski integrator systemów informatycznych Betacom, zaoferował inwestorom 450 tys. akcji w subskrypcji trwającej od 2 do 11 lutego. Cenę emisyjną ustalono na 28 zł. 200 tys. papierów przeznaczono dla drobnych inwestorów w transzy otwartej. Redukcja zleceń wyniosła aż 91,9 proc. Jeszcze większy był popyt inwestorów instytucjonalnych, którzy mogli liczyć na 250 tys. akcji, a zgłosili chęć zakupu aż 5,127 mln.
— Cieszy nas zaufanie inwestorów. W przyszłym tygodniu rada giełdy zadecyduje, kiedy zadebiutujemy na parkiecie — mówi Mirosław Załęski.
Pieniądze z emisji firma przeznaczy na rozwój produktów (5 mln zł) i przejęcia (3-6 mln zł).