We wtorek na rynku, po przedłużonym weekendzie, znów pojawili się inwestorzy ze Stanów Zjednoczonych i londyńskiego City. Ci, którzy chcieli rozegrać mocniejszą wspólną walutę na płytkim rynku, dość szybko musieli zmierzyć się z alarmującymi wynikami wyborów do Parlamentu Europejskiego. Wzrost poparcia dla partii eurosceptycznych wskazuje, że ostatni kryzys gospodarczo-finansowy odcisnął swoje piętno, a politycy będą musieli poradzić sobie z rosnącą niechęcią wobec struktur i założeń unijnych. Do zestawu czynników, które działają na niekorzyść wspólnej waluty, trzeba też oczywiście dodać oczekiwania na obniżenie stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny w czerwcu.

Deklaracje o zbyt silnym euro chwilowo zostały zepchnięte na dalszy plan, jednak rynek w dalszym ciągu spekuluje na temat ewentualnego uruchomienia regionalnego programu QE. Scenariusz luzowania ilościowego w strefie euro byłby najprawdopodobniej korzystny dla bardziej ryzykownych aktywów, w tym dla walut związanych z koszykiem CEE. Ewentualny ruch ze strony EBC ponownie zwiększyłby różnicę w poziomie stóp procentowych na linii złoty-euro, w konsekwencji wspierając polską walutę. Na korzyść złotego działa również sytuacja na rynku długu. Rentowności obligacji skarbowych znajdują się na wielomiesięcznym minimum, co świadczy o utrzymującym się pozytywnym nastawieniu inwestorów do polskich aktywów.