Inwestycja w SZŚ może zwrócić się już po roku

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 2001-06-05 00:00

Inwestycja w SZŚ może zwrócić się już po roku

Przedsiębiorstwa, które lekceważą swój wpływ na środowisko naturalne, w cywilizowanym świecie nie mają prawa bytu. Coraz więcej też rodzimych przedsiębiorców decyduje się na wdrożenie systemu zarządzania środowiskowego w swoich firmach, lecz mimo rosnącego zainteresowania tą tematyką, wciąż pozostajemy w tyle za światem.

Systemy zarządzania środowiskowego (SZŚ) nie są jeszcze w Polsce tak popularne jak na Zachodzie, ale zainteresowanie nimi wśród rodzimych przedsiębiorców sukcesywnie wzrasta.

— Możemy mówić tu o arytmetycznym przyroście firm wdrażających SZŚ. O ile przed paroma laty systemami takimi mogło poszczycić się w kraju zaledwie kilka przedsiębiorstw, o tyle dziś firm takich jest ponad 200 — informuje Stanisław Derlatka, członek zarządu Polskiego Forum ISO 14000 — INEM Polska.

Jego zdaniem, popularność SZŚ będzie wciąż rosła, w miarę przybliżania się terminu przystąpienia Polski do struktur Unii Europejskiej, w której funkcjonują dwa modele zarządzania środowiskowego.

— Są to normy z rodziny ISO 14000 oraz normy EMAS. Obecnie w UE obserwuje się trend prowadzący do ujednolicenia obu wymagań, co uspokoić powinno przedstawicieli polskich firm; jeżeli zdecydują się wdrożyć system zgodny z wymaganiami normy ISO 14001, na pewno będzie on przez przedstawicieli Unii uznawany — zapewnia Stanisław Derlatka.

Trudno jest jednoznacznie i precyzyjnie określić czas, po jakim inwestycja związana z przygotowaniem gruntu pod wdrożenie i samą implikacją środowiskowego systemu zarządzania może zwrócić się organizacji.

— Klasyczny zwrot inwestycji w SZŚ — w rozumieniu ekonomicznym — zależy od wielu czynników, m.in. od charakteru prowadzonej działalności czy ilości zatrudnionych w przedsiębiorstwie osób i trudno dokładnie oszacować jego wartość. Na pewno obniżeniu ulegają opłaty związane z segregacją odpadów, poborem wody itd., które sięgają średnio 20-30 proc. Zauważalne jest także obniżenie kosztów spowodowane wzrostem jakości wytwarzanych produktów — wymienia Józef Gil, pełnomocnik zarządu ds. jakości w Zakładach Oponiarskich Dębica.

Jego zdaniem, zwrot widoczny jest najczęściej już po kilku latach, choć zdarzają się sytuacje, w których pojawia się szybciej.

Korzyści

Korzyści płynące z wdrożonego SZŚ są — ogólnie rzecz ujmując — dwojakiego rodzaju: składają się na nie czynniki marketingowy i ekonomiczny.

— Dla zilustrowania takiej sytuacji posłużę się przykładem jednej z polskich firm, która legitymuje się certyfikatami ISO 9001 i 14001. Otóż po 4 latach od wdrożenia SZŚ w przedsiębiorstwie udało się zmniejszyć: ilość ścieków o 36 proc., ilość odpadów o 42 proc., emisję zanieczyszczeń o 49 proc., a wskaźnik opłat środowiskowych w zł/t obniżył się aż o 67 proc. Te liczby mówią same za siebie — podsumowuje Stanisław Derlatka.

Zdaniem części branżowych ekspertów, najważniejsze korzyści, które stają się udziałem przedsiębiorstwa zdecydowanego wdrożyć SZŚ, są jednak nieco innej natury. Zmienia się wizerunek takiej firmy w oczach kontrahentów, gdyż wdrożenie SZŚ jest równoznaczne z przyjęciem pewnego standardu wymaganego przez normę ISO 14001.

— Niektórzy dostawcy, szczególnie zagraniczni, wymagają wdrożonego SZŚ. Dzięki temu mają pewność co do całego porządkującego procesu zarządzania firmą — tłumaczy Józef Gil.

Porządek panuje też wewnątrz firmy, wśród jej pracowników, którzy dzięki wdrożonemu systemowi „mówią tym samym językiem”. Jednak największą zaletą wdrożonego w przedsiębiorstwie SZŚ jest nauka z niego płynąca.

— Chodzi o pewien, „pozytywizm” związany z systemem. Otóż dzięki niemu pracownicy wynoszą na zewnątrz wszelkie pozytywne wzorce zaobserwowane w firmie. SZŚ uczy racjonalnego, harmonijnego podejścia do problematyki zarządzania. Jest to pewna zracjonalizowana filozofia podchodzenia do świata — twierdzi Józef Gil.

Jak tłumaczy, w dużym uproszczeniu chodzi o to, żeby np. nie wyrzucać papierka na ulicę, czyjąś pracą jest sprzątanie takich papierków. System uczy innego podejścia do kwestii papierka: można go wyrzucić do śmietnika, a osobie odpowiedzialnej za jego sprzątnięcie przydzielić inną pracę.

Ważny instrument

Coraz ważniejszym problemem, na który zdają się zwracać uwagę jakościowi eksperci zza naszej zachodniej granicy, a który w Polsce wciąż nie cieszy się zainteresowaniem, jest sposób pomiaru wpływu (szkodliwości) produktu i całego przedsiębiorstwa na środowisko. Instrumentem, który pod nazwą Life Cycle Assessment (LCA) funkcjonuje w normach ISO od 14040 do 14043, jest ekobilans. W polskiej rzeczywistości nie bez znaczenia pozostaje możliwość użycia tego instrumentu także do oceny przedsiębiorstw państwowych, które — niejednokrotnie zacofane technologicznie — niszczą środowisko, a za powstałe w wyniku ich działania szkody płacą podatnicy.

— W tej sytuacji konieczne jest określenie zanieczyszczeń spowodowanych (i powodowanych) przez te podmioty, wprowadzenie instrumentów zarządzania i rozdzielenie odpowiedzialności między państwo a inwestora. Ekobilans może to ułatwić: jest instrumentem o szerokim zastosowaniu i jako taki może być także wykorzystany przy ocenie prywatyzacyjnej przedsiębiorstwa — zapewnia Stanisław Derlatka.

Bartosz Krzyżaniak

[email protected] tel. 611—62—38