Na rynku funkcjonuje prawie 700 funduszy. Różnią się strategią, ryzykiem i wynikami. Na co zwracać uwagę i jak dobrze wybrać? Trzeba wziąć pod uwagę indywidualne potrzeby, a w wyborze konkretnego funduszu pomoże analiza historycznych stóp zwrotu. Skarbnicą wiedzy są też sprawozdanie finansowe.
Abecadło inwestora
Przyjęło się uważać, że im większego dyskomfortu doznajemy w związku ze stratami, tym niższa jest nasza skłonność do ryzyka. To stwierdzenie nie zawsze się sprawdza, bo inwestor inwestorowi nierówny. Jeden może mieć chęć do podejmowania dużego ryzyka, ale tak naprawdę nie powinien go podejmować, bo go na to nie stać. Inny czuje się fatalnie na samą myśl o 40-procentowej stracie i nie chce ryzykować, chociaż mógłby, bo ma do tego zdolność: przewidywalne zarobki, wysoki poziom oszczędności czy brak kredytów.
— Nie ma uniwersalnej metody na określenie indywidualnej tolerancji ryzyka, bo zawsze przy budowaniu portfela trzeba brać pod uwagę czynniki obiektywne, takie jak otoczenie makro, warunki zatrudnienia, zakumulowany kapitał czy poziom rozwoju danego kraju. Dlaczego inwestorzy, którzy uważają, że mają dużą skłonność do podejmowania ryzyka, sprzedają akcje w dołku? Awersja do ponoszeniastrat prędzej czy później pojawia się w postaci strachu — uważa Mariusz Staniszewski, prezes Noble Funds TFI.
Dlatego nie powinno się inwestować w fundusze, zwłaszcza akcyjne, pieniędzy, które mogą być potrzebne na „czarną godzinę”. Ważne jest również, aby panować nad emocjami, a najlepiej, by do nich nie dopuścić. A tu kluczową rolę odgrywa dywersyfikacja, która może skutecznie „amortyzować” potencjalne straty, ale pod warunkiem, że jest odpowiednio przeprowadzona.
— W dobrze zdywersyfikowanym portfelu udział funduszy z jednej kategorii [np. akcji, obligacji, pieniężnych, absolute return — przyp. red.] nie powinien przekraczać 25 proc. aktywów — podpowiada Mariusz Staniszewski.
Dziś jest o wiele łatwiej o różnicowanie inwestycji niż jeszcze kilka lat temu. Inwestorzy mogą bez opłat manipulacyjnych kupować jednostki przez internet, a korzystając z supermarketów funduszowych (np. mBank, BossaFund), mają dostęp do kilkuset produktów ze stajni zarówno polskich, jak i zagranicznych TFI. Każdy fundusz w zależności od tego, w co inwestuje, ma rekomendowany czas inwestycji. Na przykład dla produktu akcyjnego jest to zwykle 5 lat, a dla pieniężnego 1 rok. Ale to nie rekomendacje TFI, ale nasze indywidualne preferencje powinny wyznaczać horyzont inwestycji. Warto też pamiętać, że fundusz nie zamraża wpłaconych oszczędności — jednostki można sprzedać w dowolnym momencie.
Regularnie do celu
W fundusze można inwestować aktywnie, czyli przenosić pieniądze pomiędzy klasamiaktywów (czyli akcjami, obligacjami, surowcami itd.), po to by w hossie mieć więcej akcji, w bessie — obligacji. Ale choć jest to metoda z największym potencjałem do osiągnięcia zysku, to jednak tylko z pozoru wydaje się łatwa do zrealizowania. Umiejętność wyczucia rynku jest nie lada wyzwaniem nawet dla specjalistów, a wchodzenie do funduszu akcji na tzw. górce, czyli tuż przed giełdową bessą, jest bolączką krajowych inwestorów. Bezpieczniej jest więc podzielić pieniądze przeznaczone na inwestycje i kupować jednostki uczestnictwa porcjami. Uśredni to cenę zakupu, zminimalizuje ryzyko wejścia w złym momencie i częściowo zabezpieczy przed skutkami chwilowych zmian trendów. Pomocne w regularnym inwestowaniu są programy systematycznego oszczędzania oferowane przez większość TFI. Zaufaniem lepiej obdarzyć fundusze o stabilnych i powtarzalnych wynikach. Stopy zwrotu warto porównać do średniej w grupie i benchmarku (np. dla funduszy akcji polskich punktem odniesienia jest przeważnie WIG). Ważnym czynnikiem jest też zasobność naszego portfela. Większość produktów dostępna jest już od 100-200 zł, ale są też rozwiązania, na które trzeba przeznaczyć nawet 250 tys. zł. Skarbnicą wiedzy o funduszach są ich sprawozdania finansowe, które tłumaczą pochodzenie stóp zwrotu. Analiza podpowie nam, czy zarządzający np. funduszem obligacji korporacyjnych preferuje papiery dłużne dużych spółek, które są relatywnie bezpieczne, ale oferują niższe marże, czy woli inwestować w bardziej ryzykowne obligacje mniejszych emitentów, płacących (albo czasem, niestety, nie płacących) wyższe odsetki.
Faza cyklu zachęca do funduszy akcji
1 Jak przeciętny inwestor może określić fazę cyklu koniunkturalnego?
Cykl koniunkturalny i jego poszczególne fazy wbrew pozorom nie są trudne do zdefiniowania i zauważenia przez przeciętnego inwestora. Dość trudnym, o ile nie niemożliwym, jest jednak złapanie konkretnego momentu przejścia z jednej fazy cyklu do drugiej. Zmiana fazy cyklu koniunkturalnego nie jest procesem błyskawicznym czy punktowym. Przyjmuje raczej charakter ciągły i powtarzalny, co oznacza, że inwestor ma tak naprawdę wystarczająco dużo czasu na to, aby dokonać choć częściowego przemodelowania swojego portfela oszczędności i skorzystać na tym, że w różnych fazach cyklu różne klasy aktywów zachowują się lepiej lub gorzej. Zupełnie inną jednak kwestią jest zareagowanie na taką zmianę i podjęcie decyzji o tym, żeby przebudować portfel oszczędności stosownie do zmiany fazy takiego cyklu. Nie mówiąc już o tym, że wielu inwestorów, często niedoświadczonych, dokonuje decyzji inwestycyjnych odwrotnych do tego, co wynikałoby z fazy cyklu, w którym się znajdują.
2 Czego nie powinno zabraknąć w portfelu inwestora w 2014 r.?
Biorąc pod uwagę obecną fazę cyklu (ożywienia), na pewno w portfelu inwestora nie powinno zabraknąć funduszy akcyjnych. Rosnące tempo wzrostu gospodarczego, niski poziom stóp procentowych i spodziewana poprawa zyskowności spółek przemawiają właśnie za rynkiem akcji, tym bardziej że jesteśmy po hossie na rynku obligacji. W 2014 r. z rynków akcji preferujemy przede wszystkim spółki europejskie.
Czy i kiedy przyjdzie czas na surowce?
Niski poziom inflacji oznacza, że nie jest to jeszcze inflacyjna faza ożywienia gospodarczego (np. inflacja w Polsce znajduje się na rekordowo niskim poziomie), co sugeruje, że surowce jeszcze przez dłuższy czas mogą zachowywać się relatywnie słabo w stosunku do np. akcji. Czas na surowce przyjdzie dopiero w momencie przejścia z fazy ożywienia do fazy (hurra)optymizmu i wzrostu inflacji, czego jeszcze z pewnością nie widać.