Inwestycje banków w IT rosną coraz wolniej

Karol Wieczorek
opublikowano: 2001-08-13 00:00

Inwestycje banków w IT rosną coraz wolniej

Z szóstej edycji raportu firmy DiS na temat informatycznych systemów bankowych wynika, że tempo wzrostu inwestycji tego sektora w IT nieco spadło. W 2000 r. rynek ten wzrósł o 8 proc. w ujęciu złotowym. W tym czasie inne sektory gospodarki inwestowały w technologie informatyczne znacznie więcej, pozbawiając banki pozycji lidera.

Z perspektywy kilkunastu miesięcy, które minęły od 1 stycznia 2000 r. można uznać, że wbrew powszechnym obawom, banki tylko nieznacznie zmniejszyły wartość rocznych wydatków na techniki informatyczne w porównaniu z 1999 r. W roku 2000 nakłady liczone w złotych wzrosły o 8,17 proc., co w dolarach oznacza spadek o 1,27 proc. Biorąc więc pod uwagę kwotę odniesienia z 1999 r., kiedy to banki znacznie (o blisko 30 proc.) zwiększyły wydatki na technologie informatyczne w związku z tzw. problemem roku 2000, wynik ten jest zadziwiająco dobry.

— Jednym z negatywnych skutków działania syndromu roku 2000 w Polsce było opóźnienie inwestycji w bankowość elektroniczną. Dlatego dopiero na przełomie lat 2000-01 zaobserwowano w Polsce wyraźniejszą aktywność banków internetowych — mówi Andrzej Dyżewski, właściciel firmy analityczno-badawczej DiS.

Zmiana liderów

Wielkość rynku informatyki bankowej w roku 2000 szacowana jest przez DiS na 1,45 mld zł, czyli 334 mln USD. Wartość rynku informatyki bankowej stanowiła w roku 2000 około 10,8 proc. rynku IT w Polsce, którego wielkość DiS ocenia na 3,15 mld USD. Relatywnie więc udział informatyki bankowej w całym rynku informatycznym spadła. Główną tego przyczyną nie jest jednak zmniejszenie, zresztą niewielkie, nakładów sektora bankowego, lecz fakt, iż inne sektory gospodarki zaczęły w ostatnim czasie więcej inwestować. Dotyczy to w szczególności firm telekomunikacyjnych oraz związanych z infrastrukturą internetową.

— Precyzyjna ocena wielkości nakładów banków na informatykę w Polsce z roku na rok staje się zadaniem nieco łatwiejszym. O ile jeszcze 4-5 lat temu dane takie były praktycznie nie do uzyskania metodami bezpośrednimi, o tyle obecnie banki coraz częściej przyznają się do tego typu inwestycji, uznając je za jeden z elementów swojej polityki marketingowej. Wiąże się z tym jednak pewne niebezpieczeństwo, zwłaszcza jeśli chodzi o plany banków dotyczące inwestycji w informatykę, które czynione są wyraźnie na wyrost — twierdzi Andrzej Dyżewski.

Między innymi z tego powodu DiS w ocenie wielkości rynku informatyki bankowej skłania się do wielkości bliższej sumie wartości przychodów firm IT z kontraktów z bankami, niż wartości nakładów banków na informatykę.

Dużo oprogramowania

Zdaniem analityków, wartość oprogramowania aplikacyjnego, zakupionego przez banki w 2000 r. wyniosła około 219 mln zł (około 50,4 mln USD) co stanowiło 15-proc. udział w strukturze rynku informatyki bankowej. Jednocześnie wartość oprogramowania aplikacyjnego dla banków spada podobnie jak w całej informatyce i zdaniem Andrzeja Dyżewskiego, będzie spadać aż do 2003 r.

Kolejne 10 proc. rynku informatyki bankowej stanowi oprogramowanie narzędziowe, systemowe, biurowe i wspomagające pracę zespołową.

— Banki wyróżniają się na tle całego rynku tym, że aż około 25 proc. budżetów informatycznych wydatkowanych jest na oprogramowanie. Przeciętny udział nakładów na oprogramowanie w polskiej gospodarce wyniósł bowiem w 2000 r. około 16 proc. i to z tendencją spadkową — podkreśla Andrzej Dyżewski.

Nowe usługi

W roku 2000 najważniejszą pozycją w budżetach informatycznych banków były jednak nadal nakłady na sprzęt i infrastrukturę sieci LAN/WAN, w szczególności serwery sieci internetowej i intranetowej.

— Oprócz inwestycji w optymalizację swoich standardowych procesów organizacyjnych banki zaczęły również inwestować w modne i aktualnie dostępne technicznie możliwości kontaktów ze swoim klientem. Należą do nich: bankomaty, bankowość elektroniczna wydzwaniana, telebanking, bankowość internetowa, bankowość mobilna. Sądzę, że w najbliższych latach proces ten jeszcze bardziej się nasili — dodaje Andrzej Dyżewski.