Inwestycje elektroniczne są zagrożone

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 11-10-2007, 00:00

Za tydzień okaże się, czy Sharp i LG Philips LCD dobrze zrobiły, inwestując w Polsce. Klucz znajduje się w rękach Brukseli.

Od sprawy utrzymania lub zniesienia ceł zależy rentowność produkcji

Za tydzień okaże się, czy Sharp i LG Philips LCD dobrze zrobiły, inwestując w Polsce. Klucz znajduje się w rękach Brukseli.

Dzięki inwestycjom Sharpa (555 mln zł) i LG Philips LCD (1,58 mld zł), które w Łysomicach i Kobierzycach produkują moduły LCD, Polska będzie europejską potęgą na rynku telewizorów ciekłokrystalicznych. Za Sharpem i LG Philips przyszli producenci odbiorników: m.in. LG Electronics, Orion, TPV i Toshiba. Naklejkę „made in Poland” będzie mieć wkrótce 75 proc. telewizorów LCD potrzebnych w Europie. Będzie, o ile produkcja w Polsce pozostanie opłacalna. Wierzyły w to azjatyckie koncerny, których telewizory importowane do Unii Europejskiej podlegają obecnie 14-procentowemu cłu. Ale to się może zmienić.

„Lub czasopisma”

EICTA, międzynarodowe stowarzyszenie przemysłu informatycznego, telekomunikacyjnego i elektronicznego, chce, by Komisja Europejska (KE) zawiesiła cła na monitory do 30” (dziś zawieszenie obowiązują tylko monitory do 19”).

— Taka zmiana byłaby dla Polski niekorzystna, bo niektóre rodzaje monitorów, na które EICTA chce zawieszenia ceł, już są składane w Polsce — przyznaje Edward Madej z Ministerstwa Gospodarki.

18-19 października może się tą sprawą zająć grupa robocza komitetu kodeksu celnego KE.

— Krajowa Izba Gospodarcza Elektroniki i Telekomunikacji (KIGEiT), członek EICTA, ma tu odrębne stanowisko. Poparli nas m.in. Litwini, ale to za mało. Obawiamy się, że zawieszenie ceł na monitory stanie się furtką do bezcłowego importu telewizorów. To będzie takie „lub czasopisma”. Celnik nie będzie przecież w stanie odróżnić monitora od telewizora. EICTA twierdzi, że chodzi o profesjonalne monitory komputerowe, my mamy przeczucie, że chodzi o telewizory — twierdzi Stefan Kamiński, prezes KIGEiT.

W EICTA lobbują silne międzynarodowe koncerny informatyczne. W Europie telewizory produkuje głównie Polska. We Francji, Niemczech i Hiszpanii zamyka się fabryki telewizorów, więc Polska jest tu osamotniona.

Ręka na pulsie

30-calowe monitory specjalistyczne, na których rzekomo tak zależy EICTA, są wykorzystywane m.in. w medycynie. To mały, jednoprocentowy rynek. Dlatego nie wiadomo, czy KE zajmie się propozycją EICTA. Dla Polski lepiej by było, gdyby sprawa przeszła bez echa.

— Obawiamy się jednak, że to nie nastąpi. Sprawa jest „wałkowana” od półtora roku. Lobbing jest duży — mówi Stefan Kamiński.

— Dotychczas KE nas broniła. Mamy podstawę do tego — jest u nas zlokalizowana produkcja. Nie wiadomo też, jak na propozycję EICTA — o ile KE się nią zajmie — zareagowałyby inne kraje. Na pewno Polska może liczyć na poparcie Czech, Słowacji i Węgier, gdzie również ulokowana jest produkcja monitorów ciekłokrystalicznych — mówi Edward Madej.

Rząd musi nieustannie trzymać rękę na pulsie. W grudniu ubiegłego roku „PB” informował, że ministrowi gospodarki Piotrowi Woźniakowi udało się utrzymać 14-procentowe cło na telewizory LCD o przekątnej powyżej 19 cali na dwa lata. Minister napisał w tej sprawie listy do wszystkich unijnych ministrów gospodarki.

30-33

mln Tyle rocznie telewizorów LCD, według ostrożnych szacunków, będzie produkowanych w Polsce w 2011 r.

40

mln Taki będzie za cztery lata popyt na telewizory LCD w Europie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Polska , Cło , KE