Inwigilacja teoretycznie zabroniona

Sylwia WedziukSylwia Wedziuk
opublikowano: 2015-09-16 22:00

Większość sposobów inwigilacji pracowników, wspólników czy kontrahentów jest niezgodna z obowiązującymi przepisami.

Wiele jednak zależy od podejścia organu prowadzącego sprawę.

iStock

Jeden ze wspólników dużej kancelarii prawnej odkrył, że jest stale inwigilowany przez drugiego wspólnika.

— Stosuje się wobec niego wiele środków kontroli technicznej: podsłuch na telefonie, podglądy, kontrolę korespondencji elektronicznej — mówi Łukasz Baranowski, szef Zarządu Wywiadu Ekonomicznego, firmy, która prowadzi tę sprawę. Jego zdaniem, celem inwigilującego nie jest przyłapanie ofiary na gorącym uczynku.

— Nie ma co do niego żadnych konkretnych podejrzeń, to raczej sposób na terror psychiczny, który ma spowodować, że uda się go wyeliminować ze spółki. Z jakiegoś powodu nie jest tam pożądany — tłumaczy Łukasz Baranowski. Jednak nie tutaj tkwi główny problem.

— Metody inwigilacji stosowane w tym przypadku są nielegalne. Dziwne, że nie zdają sobie z tego sprawy pracownicy kancelarii prawnej — zwraca uwagę Łukasz Baranowski.

Nic nie wolno

Przeciętny obywatel RP zgodnie z prawem może jedynie obserwować inne osoby w miejscach publicznych — podobnie zresztą jak detektyw. Natomiast podejmowanie wszystkich pozostałych metod inwigilacji wobec innych osób w naszym kraju jest nielegalne i karalne zgodnie z art. 267 Kodeksu karnego.

— W Polsce legalnie wszystkie formy działań inwigilacyjnych wobec obywatela mogą stosować jedynie wyspecjalizowane organy bezpieczeństwa państwa, takie jak: prokuratura, policja, służby specjalne oraz Straż Graniczna, Służba Celna, Żandarmeria Wojskowa i Wywiad Skarbowy, które w stosownych ustawach posiadają uprawnienia do zastosowania tzw. kontroli operacyjnej czy prokuratorskiej po spełnieniu określonych wymogów i uzyskaniu zgody wyznaczonych jednostek sądu i prokuratury — zaznacza mjr Robert Ławniczak, emerytowany funkcjonariusz ABW, obecnie właściciel firmy detektywistyczno-szkoleniowej AVS — Ab Vera Security. To dla nich zarezerwowane są także wszelkie urządzenia, narzędzia czy programy przystosowane do rejestracji i dokumentowania zdarzeń, obejmujące wszystkie formy podglądów, podsłuchów, kontroli korespondencji czy lokalizacji urządzeń końcowych.

— Obowiązujące przepisy nie zabraniają prowadzenia obserwacji, dzięki czemu może być ona wykorzystywana i faktycznie dowody w postaci zdjęć nie są kwestionowane przez sądy — zauważa Łukasz Baranowski.

To jednak jedno z nielicznych narzędzi, z których można legalnie korzystać w sytuacji, kiedy chcemy dowieść np., że pracownik naszej firmy działa na szkodę spółki. Co więcej, nawet firmy detektywistyczne z prawnego punktu widzenia niewiele więcej mogą zdziałać.

— Często zmuszeni jesteśmy tłumaczyć anonimowym klientom, pytającym o różne usługi, które z nich są dopuszczone prawem,a które nie — w takich przypadkach staramy się pouczać o odpowiedzialności karnej oraz „przydatności” procesowej nielegalnie zdobytego dowodu. Niestety, przeciętny klient biura detektywistycznego wychowany na popularnych rodzimych telenowelach detektywistycznych, w których detektywi nagminnie stosują zakazane metody i formy pracy, pozostaje finalnie rozczarowany legalnymi usługami, które jesteśmy mu w stanie zaoferować — przyznaje Robert Ławniczak.

Rozsądek sądu

Od lipca tego roku przepisy w zakresie wykorzystania dowodów zdobytych nielegalnie są bardziej restrykcyjne niż do tej pory. Nowelizacja Kodeksu postępowania karnego wprowadza bowiem jasną zasadę, że wszystkie nielegalnie zebrane dowody nie mogą służyć jako dowód w sprawie w postępowaniu karnym. Podobna zasada funkcjonowała jednak nieformalnie także przed nowelizacją.

— Przykładem może być choćby sprawa byłej posłanki Sawickiej czy byłego szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA). Wówczas w toku postępowania sądowego sądy bardzo krytycznie oceniły działania służb w tych przypadkach i doszły do wniosku, że właśnie ze względu na nadużycie pewnych uprawnień pozyskane materiały nie mogą stanowić dowodu — tłumaczy Arkadiusz Korzeniewski, adwokat oraz partner w Departamencie Postępowań Spornych w kancelarii CMS.

Jego zdaniem, literalne rozumienie nowego przepisu mogłoby zablokować wiele postępowań, ale jest nadzieja, że sądy będą podchodzić do tego przepisu rozsądnie. Zdarzało im się to także wcześniej. Jako przykład można podać przypadek pewnej firmy, która zmagała się grupą osób protestujących przeciwko planowej przez nią inwestycji. Próbowały one utrudnić przeprowadzenie tej inwestycji na wszelkie możliwe sposoby — blokując dojazd, wchodząc na teren posesji i podejmując inne działania sprzeczne z prawem. Jednocześnie firma ochroniarska, która zabezpieczała teren na zlecenie inwestora, regularnie nagrywała całą sytuację za pomocą widocznych, umieszczonych w tym miejscu na stałe kamer. Oprócz stałego monitoringu pojawiała się tam także osoba, która od czasu do czasu robiła zdjęcia i nagrywała newralgiczne momenty.

— Kiedy doszło do sporu, oskarżeni o utrudnianie inwestycji próbowali podważyć materiał dowodowy, tłumacząc, że został on stworzony z naruszeniem ich uprawnień do ochrony wizerunku. Powoływali się przy tym na fakt, że nie było formalnego oznaczenia, że teren był monitorowany, a oni nie wyrazili zgody na wykorzystanie wizerunku. Sądy przyjęły jednak dowody, a w sprawie ochrony wizerunku odesłały na

drogę odrębnego postępowania cywilnego — tłumaczy Arkadiusz Korzeniewski. Dariusz Rozenek, detektyw i były funkcjonariusz policji, tłumaczy, że prawne ograniczenie dowodowe dotyczy jedynie tych dowodów, które zostały pozyskane bezpośrednio w związku z danym postępowaniem karnym, w celu udowodnienia danych okoliczności.

— W żaden sposób przepis ten nie uniemożliwia wykorzystywania dowodów nielegalnych, jeśli nie były one uzyskane dla celów prowadzonego postępowania. Przykładowo, dowody uzyskane przy okazji czynu zabronionego, np. dokumenty z kradzieży, wskazujące na popełnienie przez daną osobę przestępstwa, nie podlegają zakazowi z art. 168a Kodeksu postępowania karnego. Co innego jednak, jeśli kradzież takich dokumentów była celowym działaniem obliczonym na uzyskanie ich w charakterze dowodów do danego postępowania karnego — twierdzi Dariusz Rozenek.

Dobre uzasadnienie

Generalnie jednak o tym, czy dany dowód zostanie przyjęty, zdecyduje konkretny organ.

— Wszystko zależy od danego sądu czy prokuratury — jeśli nielegalnie zdobyty dowód ewidentnie wskazuje na popełnienie innego przestępstwa, to może albo wręcz musi (w przypadku oskarżenia z powództwa cywilnego bądź przestępstwa ściganego z oskarżenia publicznego) zostać wykorzystany przez sąd lub prokuraturę czy też adwokata w sprawie — ale strony muszą zdawać sobie również sprawę, że nielegalność pozyskanego dowodu spowodować może także ściganie tych osób, które pozyskały go w sposób niezgodny z prawem — tłumaczy Robert Ławniczak.

Zdaniem Arkadiusza Korzeniewskiego, bardzo ważne jest dobre prawne uzasadnienie, że dane metody mogły zostać wykorzystane przy zbieraniu dowodów w konkretnej sprawie. Na przykład pracodawcy mogą zdecydować się na sprawdzenieskrzynek e-mailowych pracownika, o ile są w stosunku do niego jakieś uzasadnione podejrzenia. Najlepiej zaznaczyć wcześniej taką możliwość w regulaminie.

— Możliwość skontrolowania pracowników powinna być przewidziana w wewnętrznych przepisach regulujących porządek i organizację pracy w zakładzie — zaznacza Dariusz Rozenek. Jeśli jednak możliwość wglądu w skrzynkę e-mailową nie została w taki sposób przewidziana, pracodawca nadal może zdecydować się na taki krok, ale w bardzo wyjątkowych przypadkach, które wymagają specjalnego uzasadnienia.

— Na pewno nie powinno się inwigilować pracowników non stop i zdecydowanie odwodziłbym pracodawców od stosowania stałego monitoringu. Nie można zakładać, że każdy z pracowników dopuszcza się niecnych czynów. Nie ma celu, który uzasadniałby taką ciągłą inwigilację — podkreśla Arkadiusz Korzeniewski. Każda taka inwigilacja powinna się opierać na służbowym sprzęcie, choć może się zdarzyć, że również sprawdzenie prywatnego w opinii sądu będzie dozwolone.

— Generalnie najważniejsze jest, żeby zastosować środki odpowiednie do celu. Jeśli sytuacja jest wysokiej wagi, są szanse, że sąd uzna nawet te dowody, których legalność zdobycia może pozostawiać wiele do życzenia. Najmniejszy problem będzie ze sprzętem i korespondencją firmową, kłopot może się pojawić jednak np. w przypadku tej korespondencji prywatnej, która przychodzi na adres firmowy, a jeszcze większy, kiedy ktoś, korzystając z firmowego komputera, wchodzi na prywatną skrzynkę e-mailową. Jeżeli pracodawca miałby jakiś sygnał, że być może również z tego prywatnego adresu pracownik korzysta, żeby dokonywać czynów bezprawnych, to jestem zdania, że po to, aby sprawdzić, czy to rzeczywiście są uzasadnione zarzuty, pracodawca mógłby zweryfikować nawet prywatny adres e-mailowy — twierdzi Arkadiusz Korzeniewski.