Pomimo pogarszającej się koniunktury i rosnącego bezrobocia, inżynierowie nie obawiają się o swoją przyszłość zawodową.
Ze względu na spadek popytu i — co za tym idzie — zamówień, wiele firm redukuje koszty, decydując się na cięcia kadrowe. Zwolnienia nie ominą osób z wyższym wykształceniem technicznym, choć przez ostatnie lata to ich najczęściej poszukiwali pracodawcy.
— Skala zwolnień w przypadku inżynierów będzie jednak mniejsza, a okres bezrobocia raczej krótki — uważa Kamila Jarząb z Banku Danych o Inżynierach (BDI).
Dlaczego? Po pierwsze — twierdzi specjalistka — pracodawcy pamiętają ostatnie lata, kiedy zrekrutowanie inżyniera było kosztowne i trwało długo. Po drugie — wciąż mamy spory deficyt inżynierów — tak w Polsce, jak i na świecie. Mimo spowolnienia gospodarczego i związanego z nim spadku produkcji, m.in. w motoryzacji, nadal jest bardzo duże zapotrzebowanie na kadrę techniczną. Popyt dopiero powoli zrównuje się z podażą.
Z sondażu przeprowadzonego przez BDI wynika, że ponad 58,5 proc. inżynierów twierdzi, iż poradzi sobie na dotkniętym kryzysem rynku pracy. Zaledwie 4,7 proc. uczestników sondażu obawia się o swoją przyszłość zawodową. Ten pesymizm dotyczy przede wszystkim sfery materialnej. W ostatnich latach płace inżynierów rosły bowiem bardzo szybko i w grudniu 2008 r. wynosiły przeciętnie 5062 zł. To znacznie powyżej średniego wynagrodzenia w Polsce.
Niektórzy inżynierowie obawiają się, że jeśli przyjdzie im szukać nowej pracy, to w dobie kryzysu nie będą mogli liczyć na tak atrakcyjne warunki zatrudnienia jak dotychczas. Szczególnie zagrożeni zwolnieniami są pracujący w motoryzacji, AGD i budownictwie mieszkaniowym. Łagodniej kryzys powinien sie obejść z energetyką, przemysłem farmaceutycznym, FMCG i budownictwem drogowym. Pozytywne nastawienie większości inżynierów jest zatem uzasadnione. Ogromny deficyt osób z wykształceniem technicznym, nowe inwestycje związane z wykorzystaniem pieniędzy z UE i z organizacją EURO 2012, pozwalają przypuszczać, że ta grupa zawodowa jest w uprzywilejowanej pozycji.