Iracki desant to szansa dla BM

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 2003-09-17 00:00

Banku Millennium nie zachwyca ostatnio wynikami. Nic więc dziwnego, że podczas hossy akcje banku nie nadążały za indeksami. Na szczęście dla banku pojawił się wariant awaryjny — ekspansja na skalę światową. Millennium jest w składzie grupy międzynarodowych banków mających wziąć udział w finansowaniu odbudowy Iraku. A jest o co się bić, bo w grę wchodzi ponad 100 mln USD miesięcznie. Ile z tej kwoty uszczknie bank, pozostaje zagadką. Nie wiadomo też, jakimi środkami będzie finansowany ten projekt.

Największą bolączką warszawskiej instytucji jest poziom przychodów, przede wszystkim z działalności podstawowej. W pierwszym półroczu bieżącego roku skonsolidowane przychody z tytułu odsetek wyniosły jedynie 723,5 mln zł, podczas gdy 12 miesięcy wcześniej były wyższe aż o 44 proc. Instytucja nie może także pochwalić się zbyt wysokimi — jak na skalę działania — zyskami. Zaledwie 33,8 mln zł zysku netto po pierwszych sześciu miesiącach 2003 r. rozczarowuje. Przed rokiem czysty zysk banku był niemal czterokrotnie wyższy.

Wynik byłby jeszcze słabszy, gdyby nie sprzedaż udziałów Polcardu. Zaniżony poziom zysku, szczególnie w odniesieniu do wyniku z całego 2002 r. (183,9 mln zł), jest łatwy do wytłumaczenia. To nie bank popadł nagle w kłopoty. To wcześniejsze rezultaty jego działalności „fałszowane” były m.in. przychodami finansowymi z tytułu udziałów w PZU. Warto jedynie nadmienić, że w minionym roku środki te wsparły finanse banku kwotą ponad 76 mln zł.