Polskie firmy, które chcą odbudowywać Irak, nie mogą liczyć, że dostaną punkty za pochodzenie. Przy wyborze kontrahentów liczą się suche fakty, a wstępnej selekcji dokonuje... system komputerowy.
Polacy chcą odbudowywać Irak, o czym najlepiej świadczy fakt, że do firmy Bechtel, jednego z głównych amerykańskich kontrahentów, zgłosiło się 300 polskich spó- łek. Wstępną selekcję przeszło 58. Teraz wraz z 5 tys. innych firm czekają na dalszy przesiew.
— Jako amerykańska firma prawnicza czujemy się zobowiązani przekazać konkretną wiedzę na temat kontraktów w Iraku. Chcielibyśmy, by firmy zrozumiały, że należy wyraźnie oddzielić sferę polityki — a więc możliwość promowania przez polski rząd krajowych spółek czy konsorcjów — od formalnych przepisów prawa amerykańskiego, które będzie regulowało otrzymanie kontraktu. Obie te sfery powinny być nadzorowane przez polskie firmy jednocześnie — mówi Jarosław Grzesiak, partner zarządzający warszawskiego biura firmy prawniczej Dewey Ballantine, która zorganizowała seminarium dotyczące kontraktów w Iraku.
Przedstawiciele firmy podkreślali, że o umowy trzeba walczyć już teraz.
— Główni kontrahenci amerykańscy będą podpisywać kontrakty na 12-18 miesięcy. Po tej wstępnej fazie nastąpią kolejne. Trzeba być obecnym na początku, by potem dostawać kolejne zlecenia — uważa W. Clark McFadden II, partner w Dewey Ballantine w Waszyngtonie.
Proces podpisywania najważniejszych umów może się rozciągnąć na najbliższe pół roku.
Spośród kilkunastu amerykańskich firm, które otrzymały zlecenia od rządu USA, najbardziej zaawansowany w procesie przyznawania kontraktów jest koncern Bechtel. Aby podpisać z nim umowę, należy się zarejestrować przez internet. To komputerowy system ocenia przydatność firmy, wstępna selekcja dokonywana jest maszynowo. Polska firma nie otrzyma więc żadnych punktów za pochodzenie.
W procesie rejestracji można brać udział jako samodzielna firma oraz jednocześnie jako członek jednego lub więcej konsorcjów, do czego specjaliści zachęcają. Uczestnictwo w konsorcjum pozwala zwiększyć wiarygodność. W grupie łatwiej spełnić wymóg rządu USA dotyczący zapewnienia gwarancji wykonania rzędu 10 proc. wartości kontraktu.
Proces przyznawania kontraktów jest w powijakach. Niektóre firmy — np. Kellog, Brown & Root — w ogóle go jeszcze nie rozpoczęły. Bechtel nie zna zakresu prac, których wykonanie ma nadzorować.
Chociaż teoretycznie przyznawanie kontraktów przez rząd USA jest bezstronne, to są od tego wyjątki. Departament Obrony USA ogranicza udział państw trzecich w kontraktach finansowanych przez rząd USA i podpisuje kontrakty tylko z firmami z krajów zaprzyjaźnionych, m.in. Niemiec, Francji, Włoch i Wielkiej Brytanii. Polska nie znajduje się na tej liście i tu nasz rząd mógłby spróbować coś zrobić.
— Nawet jeśli teraz nie uda się polskim firmom zdobyć kontraktu od Departamentu Obrony, będą mogły próbować podczas przetargów na całym świecie — zachęca W. Clark McFadden II.