To jednak spore wyzwanie dla kraju, który od grudnia 2010 r. reglamentuje sprzedaż benzyn dla pojazdów prywatnych.
Kraj został zmuszony w ostatnich latach do zwiększenia mocy przerobowych ze względu m.in. na międzynarodowe embargo związane z chęcią doprowadzenie do ograniczenie irańskiego planu nuklearnego. W rezultacie po trzech latach systematycznego podnoszenia produkcji i ograniczenia zużycia paliw, kraj zbliża się do granicy samowystarczalności. Jak szacują eksperci tylko rafineria Lavan ma około 1,8 mln litrów dodatkowych mocy produkcyjnych dziennie, które wspomagają gospodarkę w walce z uzależnieniem od importy produktów ropopochodnych. W marcu dzienne zużycie benzyny kształtowało się na poziomie około 63 mln litrów.
„Obecnie nie mamy praktycznie potrzeby importowania tego typu produktów. Poprzez racjonalne wykorzystanie naszego potencjału rafineryjnego w tym w Bandar Abbas i innych przyszłościowych projektów staniemy się wielkim eksporterem paliw – twierdzi Ahmadineżad, który po dwóch kadencjach nie mógł ubiegać się ponownie o stanowisko prezydenta. Zastapi go na nim Hasan Rouhani, który wygrał czerwcowe wybory.