Ceny ropy brent rozpoczęły sierpień od zejścia poniżej pułapu 51 USD za baryłkę. Notowania surowca zniżkują o 2,2 proc. do 50,70 USD, po tym jak w lipcu spadły o 18 proc. i weszły w bessę, rozumianą jako spadek cen o co najmniej 20 proc. od szczytu. Iran może zwiększyć produkcję o 500 tys. baryłek dziennie w ciągu zaledwie tygodnia od zniesienia nałożonych na kraj sankcji międzynarodowych, zapowiedział minister do spraw ropy Bijan Namdar Zanganeh. Jego zdaniem restrykcje zostaną zniesione pod koniec listopada.
- Porozumienie z Iranem nie jest jeszcze w całości wprowadzone w życie, ale z pewnością jest coraz bliżej. Nadwyżka ropy na globalnym rynku sięga w tym roku 2 mln baryłek dziennie. To ma ogromny wpływ na ceny i ktoś musi tutaj dać za wygraną – komentował w wypowiedzi dla Bloomberga Bjarne Schieldrop, główny analityk rynków surowcowych w banku SEB.
Tymczasem indeks koniunktury w chińskim przemyśle, obliczany przez ośrodek Markit, spadł w lipcu najniżej od dwóch lat, wskazując na postępujące spowolnienie w będącym drugim co do wielkości konsumentem ropy kraju. Coraz większy pesymizm panuje zarówno wśród graczy branżowych, jak i inwestorów finansowych. Kilku przedstawicieli sektora naftowego, w tym BP przyznało, że spodziewa się utrzymania niskich cen ropy przez dłuższy okres. Według danych amerykańskiego regulatora zarządzający funduszami obcięli liczbę pozycji nastawionych na zwyżki cen ropy o 37 tys., co było największą jej redukcją od roku.
