W hucie rusza wielka restrukturyzacja. Konieczne będą zwolnienia i wygaszenie wanny, ale jest szansa na zyski.
Jest bardzo źle. Tak w skrócie można opisać sytuację w inowrocławskiej hucie szkła.
— Brakuje zamówień — mówi Krzysztof Radomski, szef branżowych związków zawodowych w Irenie.
Spółka ma problemy z płynnością i regulowaniem zobowiązań. Ale na razie płaci.
— Dostajemy pensje w dwóch ratach, ale bez opóźnień. Zarząd tłumaczy to wolniejszym spływem pieniędzy od odbiorców — twierdzi związkowiec.
Sposoby na dołek
Irena odczuła spowolnienie na rynku.
— Rzeczywiście mieliśmy słaby lipiec i sierpień. To był dołek. Teraz ponownie notujemy wzrost zamówień. Wrzesień przyniósł zwiększenie sprzedaży do 5,6 mln zł w ujęciu miesięcznym. To satysfakcjonujący poziom. Pomaga nam też osłabienie złotego — wyjaśnia Mariusz Ziółkowski, dyrektor finansowy.
Ale to tylko część kłopotów spółki. Najpoważniejsze dotyczą spłaty zobowiązań. Irena stara się rozłożyć długi na raty. Udało się to już w kilku przypadkach, np. jeśli chodzi o 5 mln zł z tytułu poręczenia kredytu dla zależnej od Ireny huty Violetta, która została postawiona w stan upadłości. Twarde warunki postawił jednak Bank Handlowy. Nie zgodził się na ratalną spłatę 7 mln zł i zażądał zwrotu pieniędzy. To postawiło płynność Ireny pod znakiem zapytania.
— Bank uznał, że nie spełniamy warunków dotyczących zabezpieczenia pożyczki. Nie jesteśmy w stanie spłacić takiej kwoty w kilka dni — przyznaje dyrektor finansowy.
Nadal próbuje z bankiem rozmawiać.
Irena chce poprawić zabezpieczenia, a pomóc ma w tym grupa spółek kontrolowanych, podobnie jak huta, przez rodzinę Kwietniów. Między innymi działające w branży tekstylnej Wistil oraz Fabryka Firanek i Koronek Haft, a także producenci porcelany: Lubiana i Chodzież oraz fabryka nici Ariadna. Choć tylko te trzy ostatnie przynoszą zyski.
Czas na plus
Irena przygotowuje gruntowną restrukturyzację. Główny nacisk zostanie położony na ograniczenie kosztów dzięki dostosowaniu wielkości produkcji do popytu.
— Będziemy wygaszać wanny. Konieczne też będą zwolnienia — zapowiada Mariusz Ziółkowski.
— Z tego, co wiem, pracę ma stracić blisko 100 osób. Te, które mają umowę na czas określony. Zostanie to rozłożone w czasie, dlatego nie trzeba tego konsultować ze związkami — mówi Krzysztof Radomski.
Obecnie załoga Ireny liczy blisko 550 osób. Ale w tym kształcie spółka ponosi duże straty. Zresztą od wielu lat. W okresie 2004-07 wyniosły 24 mln zł na poziomie skonsolidowanym. Przyczyny? Rosnące ceny energii, presja na wzrost płac, zagraniczna konkurencja i mocny złoty. Kiedy Irena może wyjść na plus?
— Jeśli przychody utrzymają się przynajmniej na poziomie z września, nie pogorszą się czynniki walutowe, to po redukcji kosztów mamy szansę osiągnąć próg rentowności za trzy miesiące — szacuje dyrektor finansowy.