Zapowiada się kolejne starcie o preparaty homeopatyczne. Rynek nieduży, ale emocje sięgają zenitu.
Naczelna Izba Lekarska (NIL) odwoła się od decyzji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), który nałożył niemal 50 tys. zł kary za zabranianie lekarzom przepisywania na receptę preparatów homeopatycznych.
— Izba nie zabraniała, ale zalecała lekarzom stosowanie leków, których działanie zostało potwierdzone metodami naukowymi — tłumaczy Katarzyna Strzałkowska, rzecznik NIL.
UOKiK uznał jednak działania izby za naruszenie prawa. Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel, prezes UOKiK, zwróciła uwagę, że lekarzom działającym wbrew stanowisku NIL groziło wszczęcie postępowania dyscyplinarnego. I ta procedura była już stosowana.
Według lekarzy stosujących produkty homeopatyczne oraz ich producentów, decyzja NIL, zabraniająca lekarzom przypisywania tych preparatów, mogła być ostatnim gwoździem do trumny dla branży.
— Nagonka na lekarzy i farmaceutów stosujących preparaty homeopatyczne negatywnie wpłynęła na wizerunek i postrzeganie tego rynku, co znalazło odzwierciedlenie również w wynikach sprzedaży. Liczymy, że decyzja UOKiK będzie początkiem jego odbudowy — mówi Ewa Wójcikowska, prezes Polskiego Towarzystwa Homeopatii Klinicznej.
To rzeczywiście wciąż nieduży rynek. Według danych firmy badawczej IMS Health, wartość rynku homeopatii wyniosła w 2010 r. niecałe 121 mln zł (w cenach producenta) i była o 17,4 proc. niższa niż rok wcześniej. To zaledwie 0,6 proc. całego sektora farmaceutycznego, wycenianego na 20,1 mld zł. Dla porównania, roczna sprzedaż jednego leku, Rutinoscorbinu, wynosi 71 mln zł.