Izraelczycy pomogą szukać pradziadów

KAJ
opublikowano: 2013-06-12 00:00

Miliony inwestycji w Polsce zapowiada serwis internetowy, który jako jeden z pierwszych ma miliard profili.

Nie, miliard profili nie odnosi się do Facebooka. Chodzi o mający izraelskie korzenie serwis MyHeritage. Jako że jest to serwis genealogiczny, zdecydowana większość założonych na nim profili należy do nieboszczyków. Aktywnych użytkowników jest około 75 mln, z czego niecałe 5 proc. (3 mln) pochodzi z Polski. Teraz MyHeritage, który w ostatniej rundzie finansowania pozyskał 25 mln USD m.in. od inwestorów: Skype’a i Facebooka, stawia na ofensywę w Europie. I nie chodzi tu jedynie o marketing.

— Dla MyHeritage Polska jest jednym z ważniejszych rynków z racji nie tylko na dużą liczby mieszkańców. Patrzymy także na polską diasporę, która liczy nawet 20 mln osób. Te osoby zwykle bardzo aktywnie szukają swojej rodziny i przodków w serwisach genealogicznych — zaznacza Justyna Lerche, szefowa MyHeritage na Polskę.

Drodzy krewni

Od 2005 r. MyHeritage na całym świecie przejął kilka konkurencyjnych serwisów internetowych i wyrósł na globalnego gracza numer dwa. Liderem wciąż pozostaje amerykański Ancestry.com, sprzedany w zeszłym roku za 1,6 mld USD. Ancestry ma ponad 11 mld profili oraz 2 mln kilentów premium, jednak Polskę traktuje jeszcze po macoszemu. Pokazuje przy tym, jak rentowny jest biznes bazujący na rodzinie w internecie — tylko w I kw. 2013 r. Ancestry.com miał 123,5 mln USD przychodów i 20 mln USD zysku. MyHeritage natomiast okopuje się m.in. w Polsce na pozycji lidera — w 2010 r. zapłacił miliony dolarów za OSN Group, niemieckiego właściciela serwisów genealogicznych na całym świecie, m.in. MoiKrewni.pl, ówczesnego lidera nad Wisłą. Do tej układanki Izraelczycy dodali jeszcze stronę Bliscy.pl, przejętą od Wirtualnej Polski. Teraz cały ruch z tych stron przekierowują na MyHeritage. com i zachęcają do wykupienia płatnych profili, dających dostęp do wszystkich treści.

— W Polsce nie mamy już praktycznie konkurencji, więc nie planujemy kolejnych przejęć. Teraz zaczynamy fazę inwestycji w bazę danych — twierdzi Justyna Lerche.

Zwoje kulturowe

Co trafi do polskiej bazy? Będą to głównie zdigitalizowane dane pochodzące z dokumentów z XIX wieku i z pierwszej połowy zeszłego stulecia. Ostatnio głośno było o tym, jak to Ancestry zyskał na wyłączność dostęp do zwoju jednego z irlandzkich wicehrabiów. Niemal 200-letni dokument zawierał informacje o 160 tys. Irlandczyków i napędził ruch na stronie Ancestry.com. W Polsce MyHeritage negocjuje kontrakty na wyłączność z kilkunastoma państwowymi zarządcami potężnych baz. Na pierwszy ogień pójdzie m.in. Wielkopolska.

— Mamy zgodę na dostęp do aktów małżeństw zawieranych w rejonie Poznania od XVIII do XIX wieku. To milion dokumentów — mówi Justyna Lerche.

Jej zdaniem, statystyki pokazują, że Polacy lubią grzebać we własnej historii i dystansują tu m.in. Niemców. Dlatego polskojęzyczna strona serwisu rok do roku podwaja przychody dzięki modelowi subskrypcji. Według dr. Marka Minakowskiego, jednego z najbardziej znanych genealogów w Polsce, oferującego swoje usługi także w sieci, w Polsce nie ma jednak zbyt wielu osób gotowych do płacenia za usługi związane z genealogią. MyHeritage nie będzie więc miał łatwo.

— Dotychczas serwisy tupu MoiKrewni.pl utrzymywały się z wyświetlania reklam. Amerykanie mają hopla na punkcie swojej przeszłości i tam Ancestry.com robi biznes. Polacy mają inne wzorce, przyzwyczajenia kulturowe — uważa Marek Minakowski.