"Kolejne miliardy złotych oszczędności w tym roku są mało prawdopodobne. Państwo musi normalnie funkcjonować i ponosić koszty tego funkcjonowania" - powiedział.
Zdaniem Jabłońskiego, deficyt budżetowy może wynieść w tym roku ponad 30 mld zł. "Zaznaczam, że to nie jest dramat, bo tak już w przeszłości bywało. Ważniejsze jest to, jaka będzie polityka fiskalna państwa przy tym budżecie, tzn. czy deficyt zostanie pokryty długiem publicznym albo zmniejszony oszczędnościami, czy też - co byłoby bardzo niedobre - uzupełniony podniesieniem podatków bezpośrednich, a w szczególności podatków od pracy" - zaznaczył.
W opinii eksperta większe oszczędności rząd mógłby znaleźć w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. "Koszty własne ZUS to, jak pamiętam, około 3 mld zł. (...) W tej instytucji rząd mógłby zaoszczędzić znacznie więcej na działalności operacyjnej, niż 100 mln zł" - zaznaczył.
Dodał, że rząd mógłby znaleźć dodatkowe pieniądze na pokrycie wydatków poprzez przyspieszenie prywatyzacji. "Tutaj pole do popisu jest ogromne. Realna jest kwota 20 mld zł, a być może nawet trochę więcej. Warto zwrócić uwagę, że państwo jest nadal właścicielem ponad 1,5 tys. przedsiębiorstw, 2,5 mln hektarów ziemi i bliżej nieokreślonej liczby mniejszych nieruchomości. W przychodach z ich sprzedaży można szukać pieniędzy" - dodał.
Pod koniec czerwca minister finansów Jacek Rostowski informował, że deficyt
budżetowy wzrośnie w 2009 roku o 9 mld złotych w stosunku do planowanego i
wyniesie 27 mld zł. W związku z koniecznością nowelizacji budżetu rząd rozpoczął
poszukiwania dodatkowych oszczędności w resortach na poziomie 3 mld zł. Szef
doradców premiera Michał Boni powiedział w czwartek, że zadanie znalezienia 3
mld zł oszczędności w resortach zostało zrealizowane.