Jacek Zalewski typuje sukcesy i porażki miesiąca

opublikowano: 24-01-2019, 22:00

W górę

Zbigniew Jagiełło

Prezes PKO Banku Polskiego na początku własnego roku jubileuszowego — we wrześniu będzie obchodził 10-lecie prezesury — wyróżniony został przez Pracodawców RP statuetką Superwektora. W rozmaitych rankingach i plebiscytach Zbigniew Jagiełło zebrał już masę wyróżnień, ale to jest specyficzne. W odróżnieniu od biznesowych Wektorów nagroda „super” trafiała do polityków. Absolutnie to nie oznacza, że prezes największego polskiego banku zmienił profesję. Kierowanie PKO BP już przez dekadę ma jednak oczywisty kontekst biznesowo-polityczny. Trzy lata temu tzw. dobra zmiana wycinała wszystkich menedżerów spółek skarbu państwa z automatu, w ogóle nie oceniając ich dorobku, kwalifikacji etc. Zbigniew Jagiełło utrzymał stanowisko wyłącznie dlatego, że parasol rozpiął nad nim Mateusz Morawiecki — są kolegami jeszcze z wrocławskich czasów Solidarności Walczącej. Po trzech latach można już ocenić, że stabilizacja w PKO BP przyniosła korzyść nie tylko klientom, lecz również władzy. Na przykład znakomity wynik banku w strestestach umocnił zaufanie społeczne do całego sektora. Dlatego Superwektor dla Zbigniewa Jagiełły jest okazją do zadania pytania retorycznego — czy nowa ekipa musiała tak bezmyślnie wymiatać menedżerów wielkich przedsiębiorstw tylko dlatego, że powołali ich poprzednicy?

Krystyna Janda

Wybitna aktorka — a także reżyserka, prozaiczka, felietonistka i nawet piosenkarka — zebrała już wiele laurów artystycznych. W 26. edycji paszportów „Polityki” otrzymała z nieco innej półki tytuł Kreatora Kultury za „błyskotliwość, pracowitość, odwagę artystyczną i życiową”. Doceniono jej rzucenie się w 2005 r. i umiejętne unoszenie się już przez 14 lat na burzliwych falach trudnego biznesu. Stworzyła — w siedzibie dawnego kina — prywatny teatr Polonia. Założyła również Fundację Krystyny Jandy na rzecz Kultury, która w 2010 r. w innym opuszczonym kinie uruchomiła Och-Teatr. Przedstawienia idą w kompletach. Poza walorami artystycznymi największą wartością menedżerskiej działalności Krystyny Jandy jest utrzymywanie jej teatrów całkowicie poza zasięgiem tzw. dobrej zmiany.

W dół

Tomasz Pisula

Naturalnie odnotowujemy odejście ze sceny publicznej prezesa Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu (PAIH), które nie było spodziewane. Oficjalnie ogłoszono, że złożył dymisję (inna formuła jest w obyczajach władzy niezwykle rzadka), ponieważ… zakończył budowanie agencji, działającej w ramach grupy Polskiego Funduszu Rozwoju. PAIH powstała na bazie Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych, ale w innej formule prawnej. Przez ponad dwa lata uruchomiła na całym świecie 70 biur handlowych, które mają wspomagać polskich przedsiębiorców. Wiązało się to z likwidacją realizujących te same cele wydziałów promocji, handlu i inwestycji polskich ambasad i konsulatów generalnych. Na razie nie da się ocenić, czy kosztowna zmiana organizacyjna przyniesie realną poprawę w obszarze tzw. dyplomacji ekonomicznej — i Tomasz Pisula już tego nie zrobi. Automatycznie zakończył także prowadzenie przygotowań Polski do Wystawy Światowej EXPO 2020 w Dubaju, jako że był komisarzem generalnym narodowego pawilonu. Być może obejmie jakieś inne stanowisko, ale odchodząc z dotychczasowych, pozostawił sprawy niedokończone.

Paweł Narkiewicz

Prawomocnie skazany były prezes Calatravy Capital (CC) — na 80 tys. zł grzywny i przepadek części (12,3 tys. zł) korzyści majątkowej uzyskanej w wyniku przestępstwa — nie ukrywa nazwiska i wizerunku, zatem odnotowujemy to strzałką w dół. Wyroki za manipulacje na Giełdzie Papierów Wartościowych są generalnie rzadkością, skomplikowane sprawy toczą się bardzo długo — Paweł Narkiewicz obwiniony został za czyny z października i listopada 2010 r. Wraz ze znajomym — również prawomocnie skazanym, ale na grzywnę znacznie niższą — wykorzystali informacje poufne o inwestycjach CC do spekulacyjnego obrotu akcjami spółek Techmex, Drewex i PC Guard. Sąd wyliczył bezprawną korzyść w wysokości 48 638 zł. Wobec rzucanych w rozmaitych aferach milionów, a nawet miliardów, to niby niewiele — dlatego wyrok ograniczył się do grzywny. To jednak kodeksowa kara.

Sukces

Psy szczekają, a karawana euro jedzie dalej

Obywatele Unii Europejskiej (UE) dobrze pamiętają 1 stycznia 2002 r., gdy weszło do obiegu euro (waluty narodowe wygaszane były jeszcze przez pół roku). W transakcjach międzybankowych wspólna waluta zaistniała jednak 1 stycznia 1999 r., w związku z tym oficjalnie obchodziła 20., czyli porcelanowe gody. Otrzymała kod EUR i zastąpiła jednostkę rozliczeniową ECU (European Currency Unit). Na początku euro objęło 11 państw ówczesnej UE-15, ponieważ Grecja nie spełniała kryteriów konwergencji, a Wielka Brytania, Dania i Szwecja postanowiły utrzymać waluty narodowe. Gdy 1 stycznia 2002 r. euro wchodziło do obiegu, Grecja została do wspólnej strefy przyjęta, chociaż nadal nie spełniała warunków. Ponoć zdecydowała okoliczność, że… napisy na banknotach umieszczono także w alfabecie greckim. Obecnie do Eurolandu należy 19 państw z UE-28: Austria, Belgia, Cypr, Estonia, Finlandia, Francja, Grecja, Hiszpania, Holandia, Irlandia, Litwa, Luksemburg, Łotwa, Malta, Niemcy, Portugalia, Słowacja, Słowenia, Włochy, a ponadto cztery maluchy: Andora, Monako, San Marino i Watykan. Także Czarnogóra i Kosowo posługują się euro na podstawie ich jednostronnych decyzji, czyli w świetle prawa międzynarodowego — nielegalnie. Poza nawiasem coraz bardziej integrującego się Eurolandu pozostają trzy państwa UE wymienione już wcześniej, a spośród przyjętych do wspólnoty później: Polska, Czechy, Węgry, Bułgaria, Rumunia i Chorwacja. Przy kwocie w obiegu wynoszącej ponad 750 mld, euro jest walutą o najwyższej wartości gotówkowej w świecie. Wśród mieszkańców Eurolandu poparcie dla wspólnej waluty jest najwyższe w jej historii — 75 proc.

Porażka

Rząd PiS zawiesza kij nad przedsiębiorcami

Rada Ministrów wniosła do Sejmu przygotowany przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę projekt ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary. Ma ona zastąpić identycznie zatytułowaną, istniejącą w polskim obiegu prawnym od 2002 r. Głównym przesłaniem tej nowej jest nie tylko znaczące podwyższenie kar finansowych, nawet do 30 mln zł, lecz przede wszystkim radykalna zmiana filozofii karania za ewentualne biznesowe przekręty. Ustawa skreśla uprzednie skazanie osoby fizycznej, decyzyjnej w podmiocie zbiorowym, jako warunek odpowiedzialności tegoż podmiotu. Tymczasem art. 4 ustawy obowiązującej wymaga wcześniejszego prawomocnego wyroku skazującego decydenta. Ta przesłanka formalna została uznana przez ekipę tzw. dobrej zmiany za wiążącą jej ręce i zastąpiona materialną. Przyjęto, że jeśli osoba fizyczna, pełniąca określone funkcje w podmiocie zbiorowym, popełniła czyn zabroniony, to ów podmiot ani chybi odniósł korzyść. Polscy przedsiębiorcy są takim rozumowaniem zszokowani, nawet najbardziej uczciwi tracą zaufanie do traktującego ich tak doktrynalnie i nieuczciwie państwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy