Grudzień 2011 r. był końcem 12-letniego okresu przejściowego na wymianę klatek dla kur. Wielu producentów stanęło przed koniecznością inwestycji — oczekiwali szybkiego zwrotu nakładów, ale też zmniejszyli produkcję. W efekcie ceny wzrosły, a spożycie poleciało na łeb na szyję. W 2013 r. w końcu coś drgnęło. Jak podaje Krajowa Rada Drobiarstwa, spożycie wzrosło do 166 sztuk jaj rocznie na osobę, czyli o 1,2 proc. (w 2012 r. wynosiło 164). Inne szacunki ma Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ). Jego eksperci mówią o spożyciu na poziomie 142 sztuk wobec 140 w 2012 r. Tak czy inaczej, widać ruch w pożądanym kierunku.

— Rzeczywiście nastąpiło minimalne odbicie, ale jest to efekt niższych cen — tak jak i wcześniejsze załamanie było spowodowane bardzo dużą podwyżką. Bez wielkiej ogólnopolskiej promocji całej branży jak akcja mleczarzy „Pij mleko — będziesz wielki” nie jesteśmy w stanie przekonać Polaków na stałe do większych zakupów — mówi Bartłomiej Chłodnicki, prezes Polskich Ferm, która wykreowała markę „Kurka Wolna”.
Pozytywna stabilizacja
Rafał Ratajczak, prezes Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz (KIPDiP), sceptycznie podchodzi do danych statystycznych. — Statystyki spożycia w porównaniu z innymi krajami europejskimi są dosyć niskie.
Przy obecnych niskich cenach jaj wydają się niewiarygodne. Aby konsumpcja rosła, na pewno potrzebna jest lepsza komunikacja z kupującymi, zwłaszcza że pojawia się coraz więcej badań naukowych stawiających jajka w bardzo dobrym świetle. Niestety, w wielu środowiskach nadal funkcjonuje lęk przed cholesterolem, a najnowsze badania naukowców całkowicie obalają przecieżtezę o szkodliwości jaj w tym względzie — twierdzi Rafał Ratajczak.
Krystyna Świetlik, ekspert IERiGŻ, prognozuje, że 2014 r. przyniesie wzrost konsumpcji do 150 sztuk. Pomogą wzrost produkcji i poprawa sytuacji dochodowej obywateli naszego kraju. Według Grzegorza Dybowskiego z IERiGŻ, bez silnych bodźców cenowych konsumpcja gospodarstw domowych nie będzie rosnąć.
— I tak pozytywnym trendem jest widoczna obecnie stabilizacja, bo w długim okresie spożycie jaj wykazuje tendencję spadkową — tłumaczy ekspert IERiGŻ.
Z wyższej półki
Bartłomiej Chłodnicki przypomina, że bolączką branży jest nie tylko spadek konsumpcji, ale również powracająca niczym bumerang sprawa braku opłacalności produkcji. Branża biła na alarm w połowie ubiegłego roku. Jej przedstawiciele tłumaczyli, że musieli wybijać stada, żeby nie ponosić ogromnych strat.
— Rozwiązaniem dla producentów jest promowanie jaj z wyższej półki — to właśnie robimy.
O ile ogólne spożycie spadało, rosła konsumpcja jaj od kur z wolnego wybiegu i jaj ekologicznych. Kryzys dotknął największy segment rynku, czyli jaja z chowu klatkowego — mówi prezes Polskich Ferm.
Nasi producenci pozostają też aktywni w walce o rynki eksportowe. Jak podaje KIPDiP, najwięcej naszych jaj pojawia się w Niemczech, Danii i Holandii. Trafiają tam głównie do przetwórstwa. Natomiast w środkowej i południowej Europie są przede wszystkim bezpośrednio konsumowane.
9 mld sztuk Tyle jaj wyprodukowaliśmy w zeszłym roku. To o 0,5 mld sztuk więcej niż rok wcześniej, ale jeszcze w 2010 r. produkowaliśmy 10,1 mld.
43,3 proc. Taka część naszych jaj wyjeżdża z Polski...
213,6 mln EUR ...tyle natomiast inkasują producenci i handlowcy.
Źródło: Krajowa Rada Drobiarstwa