Jak blisko odebrania funduszy unijnych jesteśmy?

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2022-10-17 20:00

Przedstawiciele Komisji Europejskiej zaczęli coraz głośniej ostrzegać, że Polsce grozi nie tylko utrata 24 mld EUR grantów ze specjalnego funduszu odbudowy po pandemii, ale też 70 mld EUR z tradycyjnego budżetu UE. Bez tych pieniędzy Polsce znacznie trudniej byłoby się rozwijać, zwiększyłoby się również ryzyko wyjścia z Unii. To jest poważne ryzyko, choć wciąż jest wiele ścieżek, które mogą doprowadzić do kompromisu.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Wypowiedzi przedstawicieli KE w ostatnich dniach było kilka. Elisa Ferreira, komisarz ds. spójności i reform, powiedziała w zeszłym tygodniu, że Polska nie otrzyma pieniędzy bez spełnienia wymogów karty praw podstawowych, w których zapisane jest m.in. prawo do niezawisłego sądu. W weekend polski dziennik „Rzeczpospolita” i brytyjski „Financial Times” poinformowały, że inni przedstawiciele Komisji również ostrzegają Polskę przed utratą pieniędzy z funduszy spójności, czyli głównego filaru finansowego tradycyjnego budżetu.

Są potencjalnie dwa mechanizmy, które mogą doprowadzić do utraty funduszy europejskich. Pierwszy to tzw. mechanizm warunkowości, który umożliwia Unii wstrzymanie finansowania, jeżeli w danym kraju istnieje zagrożenie dla uczciwości wydawania funduszy. To jest mechanizm, który KE uruchomiła w stosunku do Węgier. Głosowanie w Radzie UE odbędzie się w grudniu. Drugi mechanizm to zakwestionowanie spełnienia Karty praw podstawowych, która zawiera zbiór podstawowych praw człowieka i wolności obywatelskich. Komisja może nie wypłacić funduszy, jeżeli są zaprogramowane niezgodnie z zapisami karty. Mechanizm, według którego taka decyzja będzie egzekwowana, nie jest jednak do końca jasny. Prawnik cytowany przez agencję Deutsche Welle powiedział, że ten mechanizm nie może być zastosowany w przypadku problemu braku praworządności.

We wrześniu Johannes Hahn, komisarz UE ds. budżetu i administracji, powiedział, że na razie Komisja nie ma zamiaru korzystać wobec Polski z mechanizmu warunkowości zastosowanego wobec Węgier.

– W przypadku Polski nie dostrzegliśmy wystarczająco bezpośredniego związku między problemami sądownictwa i zagrożeniami dla funduszy UE – mówił Hahn agencji Deutsche Welle.

Te słowa uznano za sygnał, że na razie tradycyjny budżet dla Polski jest niezagrożony, choć komisarz dodał wtedy, że KE zastosuje wobec Polski inne procedury. Tylko jakie?

Wiadomo, że Polska ma problem z respektowaniem Karty praw podstawowych w zakresie m.in. przestrzegania praw osób LGBT. Z tego powodu Komisja wstrzymywała już wypłaty funduszy dla regionów wprowadzających tzw. strefy wolne od LGBT. Regiony wycofywały się z tego i powszechnie uznawano, że dla wypełnienia praw z karty wystarczy wprowadzić monitoring zapewniający kontrolę w zakresie praw osób LGBT, nie dopuszczając do powtórzenia sytuacji ze wspomnianymi strefami. Zastosowanie Karty praw podstawowych do problemu praworządności może być dla KE trudniejsze. Jeden z prawników z instytucji UE wypowiadający się dla Deutsche Welle mówił w poniedziałek, że problem praworządności może być rozstrzygnięty tylko poprzez mechanizm warunkowości – czyli zablokowanie wypłaty przez Radę UE, a więc większość kwalifikowaną państw członkowskich.

Wniosek z tych rozważań jest taki, że prawna droga do zablokowania Polsce pieniędzy z tradycyjnych funduszy UE wcale nie jest oczywista. Nie jest tak oczywista jak w przypadku pieniędzy ze specjalnego budżetu odbudowy postcovidowej, gdzie Polska wprost w umowie z UE zobowiązała się do wypełnienia warunków praworządności i tego nie robi.

Wydaje się, że na ten moment polski rząd kalkuluje, że wśród krajów UE nie znajdzie się większość dla blokowania pieniędzy dla Polski. Trwa okres mierzenia sił na duże starcie polityczne z KE i dużymi krajami UE. Jeżeli polski rząd dostrzeże, że w tym starciu ma za mało kart, pójdzie na ustępstwa. Podobnie po stronie instytucji UE. Jeżeli w Europie nie będzie politycznej zgody na radykalne odcięcie krajów łamiących reguły praworządności od finansowania, to Komisja będzie miała związane ręce i będzie musiała w jakiejś mierze ustąpić.

Otrzymanie funduszy UE jest filarem rozwoju gospodarczego. Zapewnia Polsce możliwość utrzymania wysokiej stopy inwestycji publicznych i jednocześnie wysokiej stopy konsumpcji (nie musimy bardzo dużo oszczędzać, wyzbywać się bieżącej konsumpcji, by inwestować w infrastrukturę) i przez to ułatwia politycznie realizowanie ważnych inwestycji. Bez tych funduszy napięcia finansowe w kraju znacznie wzrosną, a stabilność makroekonomiczna spadnie. Rząd będzie miał dużo większą skłonność do finansowania wydatków z emisji obligacji, a może w skrajnych przypadkach nawet do finansowania się z banku centralnego. Dziś oczywiście wszyscy deklarują, że tego nie chcą, ale w historii destabilizacja makroekonomiczna pojawiała się nie dlatego, że ktoś jej chciał, ale najczęściej ze względu na nierozstrzygalne konflikty polityczne. Dlatego najlepszym sposobem, by uniknąć negatywnego scenariusza jest nie wchodzenie na ścieżkę, która do niego prowadzi. Sądzę, że rząd z tego przynajmniej zdaje sobie sprawę. Czeka nas potężny konflikt z UE, ale mam głęboką nadzieję, że nie finansowe samobójstwo.