Wielu przedsiębiorców myli faktoring z kredytem, choć generalnie te dwie usługi znacząco się różnią. Ale coraz większą popularność zdobywa forma faktoringu, którą od kredytu dzieli bardzo niewiele.

Jak to działa
Mowa o faktoringu odwrotnym, który — w przeciwieństwie do klasycznego — polega na finansowaniu dostawców towarów i usług, a nie odbiorców. Najlepiej wyjaśnimy to na przykładzie cukierni, która produkuje i sprzedaje ciasteczka maślane, do czego potrzebuje trzech składników — mąki, masła i cukru. Dostarczają je trzej stali kotrahenci. Najchętniej za dowieziony towar dostaliby pieniądze od razu. Ale to nie takie proste — nasza cukiernia chciałaby wziąć mąki, masła i cukru dużo więcej niż ma na to gotówki — dzięki temu mogłaby wyprodukować więcej ciasteczek, a dostawców składników spłacić dopiero wtedy, gdy ciasteczka sprzeda. Najlepiej za 60 dni. Natomiast dostawcy najchętniej skróciliby termin płatności do minimum. Mogą się zabezpieczyć, kupującfaktoring klasyczny — wtedy od firmy faktoringowej dostaną pieniądze od razu, a dłużnik (czyli cukiernia) zostanie poinformowany o cesji wierzytelności i zapłaci już do faktora w późniejszym umówionym terminie (np. za 60 dni).
Dobre rozwiązanie. Tyle, że faktoring to dla dostawców dodatkowy koszt — faktorzy swoich usług nie świadczą za darmo. A więc cukiernia zyska dłuższe terminy płatności, ale trudniej będzie jej negocjować jakiekolwiek upusty czy lepsze warunki współpracy z dostawcami. Jeśli ci faktoringu nie kupią — muszą liczyć się z utratą płynności. Tym bardziej, że w naszym kraju nawet umówienie się na konkretny termin płatności wcale nie gwarantuje, że pieniądze trafią do nas na czas.
W tej sytuacji cukiernia może zdecydować o zaciągnięciu kredytu. Jego alternatywą jest faktoring odwrotny. W przeciwieństwie do klasycznego, w tym przypadku przychodzi do faktora cukiernia, a nie jej dostawcy. To ona zawiera umowę z firmą faktoringową i pokrywa koszty jej usług. W jej ramach faktor będzie płacił dostawcom za towar od razu, a na pieniądze od niej samej poczeka dłużej.
I wszyscy będą zadowoleni — dostawcy, bo dostaną swoje pieniądze szybciej, cukiernia, bo będzie mogła zapłacić później, i faktor — bo za darmo nie pracuje.
3 proc. marży ekstra
Co prawda faktoring odwrotny uzyskać jest podobnie trudno, jak kredyt. Wszystko dlatego, że całe ryzyko firmy faktoringowej koncentruje się — tak, jak przy kredycie — na jednym podmiocie, czyli odbiorcy (cukierni). Jednak pewną przewagą faktoringu odwrotnego nad kredytem jest to, że firma w jego przypadku nie pogarsza swojego bilansu.
— Zamiast wykazywać w bilansie zobowiązania kredytowe, rośnie jej wartość zobowiązań handlowych — mówi Paweł Kacprzak, dyrektor do spraw faktoringu w Raiffeisen Bank Polska.
Jego zdaniem faktoring odwrotny ma jeszcze jedną dużą zaletę — przedsiębiorcy mogą na nim zarobić.
— Dzięki takiemu rozwiązaniu przedsiębiorcy mają możliwość wynegocjowania u swoich dostawców korzystnych rabatów w zamian za skrócenie terminów płatności — wtóruje mu Dorota Szcześniak, menedżer w Santander Factoring.
Paweł Kacprzak tłumaczy, że z takiego rozwiązania często korzystają średnie firmy z obrotami między 10 a 60 mln zł. Większość z nich reprezentuje takie branże, jak chemiczna, kosmetyczna, farmaceutyczna, papiernicza, poligraficzna oraz dystrybucja stali, materiałów budowlanych, akcesoriów i części zamiennych, przemysł elektryczny, energetyczny i maszynowy.
— Firmy te do transakcji wybierają na ogół od jednego do pięciu spośród swoich największych dostawców, z którymi udało im się wynegocjować rabat, w zamian za natychmiastową zapłatę za dostarczony towar, zamiast pierwotnego terminu płatności od 30 do 90 dni. Upusty w powyższych branżach wynoszą przeważnie od 2 do 6 proc. Zysk z faktoringu odwrotnego, dla korzystającego z niego klienta, polega na tym, że przy rabacie rzędu 4 proc. od swojego dostawcy oraz koszcie faktoringu rzędu 0,5-1 proc. firma zwiększa swoją marżę o 3 proc. — tłumaczy Paweł Kacprzak.
— Od strony dostawcy takie rozwiązanie ma jeszcze dodatkowe korzyści w postaci przeniesienia ryzyka braku spłaty należności na faktora oraz uzyskania finansowania bez konieczności badania zdolności kredytowej dostawcy oraz ustanowienia zabezpieczeń — dodaje Ewelina Zielonka, dyrektor wydziału sprzedaży w Departamencie Faktoringu i Finansowania Handlu Banku Millennium.
Coraz więcej chętnych
Druga po średnich firmach grupa przedsiębiorców, która chętnie korzysta z faktoringu odwrotnego, to większe spółki z obrotami powyżej 100 mln zł i liczną, często rozproszoną grupą dostawców.
— W większości głównym celem tych firm jest uzyskanie lepszych warunków dostaw od kontrahentów, czyli w praktyce wydłużenie aktualnych terminów płatności, oraz poprawienie struktury bilansu. W tym celu często wykorzystują swoją dominującą pozycję wobec dostawców, po prostu stawiając swoje warunki. Jednak wydłużone terminy mogą spowodować, że dostawcy tych firm będą mieć problemy z utrzymaniem płynności finansowej, co w konsekwencji odbije się na jakości bądź terminowości dostaw. Tym samym zmiana terminu może oznaczać również problemy dla odbiorcy. W tej sytuacji idealnym rozwiązaniem jest faktoring odwrotny. Dzięki niemu odbiorca, czyli nasz klient, uzyskuje od dostawcy dłuższy, np. 90-dniowy termin płatności, a dostawca może dyskontować faktury od ręki w banku — tłumaczy Paweł Kacprzak.
Dodaje, że jest to rozwiązanie dostępne dla firm na pełnej księgowości. Trzeba wykazać się też odpowiednio dobrą sytuacją finansową. Obecnie faktoring odwrotny ma w ofercie 16 z 24 firm zrzeszonych w Polskim Związku Faktorów (PZF). W Raiffeisenie z faktoringu odwrotnego korzysta 500 firm, zarówno z segmentu MŚP, jak i korporacji.
— Ciekawe jest to, że duża część naszych klientów korzysta zarówno z faktoringu odwrotnego, jak i klasycznego. Dzięki temu za jednym razem wykorzystują możliwość wykorzystania rabatów za płatność gotówką do dostawców oraz poprawiają płynność i pozbywają się ryzyka braku zapłaty za fakturę w ramach finansowania należności — mówi Paweł Kacprzak.
Dane PZF pokazują, że zainteresowanie faktoringiem odwrotnym jest coraz większe.
— Po pierwszym półroczu 2018 r. obserwujemy 43 proc. wzrost obrotów w porównaniu do analogicznego okresu poprzedniego roku — i wszystko wskazuje na to, że ta dynamika zostanie utrzymana — mówi Ewelina Zielonka.
Cykl o faktoringu
„Faktoring od podstaw” to artykuły, w których w przystępny sposób prezentujemy to, co powinien wiedzieć każdy przedsiębiorca zainteresowany faktoringiem. Kolejny odcinek: faktoring dla najmniejszych przedsiębiorców — gdzie można go dostać i za ile (5 października).